Agencja France-Presse nazywa go pierwszą ofiarą nadchodzącej wojny z Irakiem. 48-letni Patrick Bourrat, dziennikarz prywatnego pierwszego kanału francuskiej telewizji TF1, odniósł rany, gdy w ostatniej chwili odciągnął sprzed nadjeżdżającego czołgu Abrams swojego kamerzystę, ratując mu życie. Rzecznik ambasady podkreślił odwagę tego czynu.
Popularny dziennikarz i autor reportaży z całego świata, były korespondent z Jerozolimy, Moskwy, Timoru Wschodniego, Kosowa i Czeczenii, zmarł w szpitalu w wyniku obrażeń wewnętrznych.
Gdy w sobotę poinformowano, że Bourrat został ranny i przewieziony do amerykańskiego szpitala, centrala TF1 w Paryżu zapewniała, że jego życiu nie grozi niebezpieczeństwo. Po południu był w stanie rozmawiać z francuskim ambasadorem, chociaż uskarżał się na dokuczliwe bóle. Okazało się że jego stan był poważniejszy, niż początkowo myślano, a dodatkowo pogorszył się jeszcze po operacji przeprowadzonej w sobotę wieczorem przez amerykańskich lekarzy.
W manewrach w Kuwejcie bierze udział co najmniej kilka tysięcy żołnierzy z USA. Do relacjonowania ich przebiegu Amerykanie zaprosili znaczną liczbę dziennikarzy z różnych krajów.
Bourrat miał być również korespondentem TF1 podczas operacji zbrojnej, do której dojdzie zapewne w Iraku.
em, pap