Nazwa leku na opakowaniach i w ulotkach będzie oczywiście pisana dużą literą, także prasa w Europie i w Australii używa tej formy, więc zbieżność z nazwiskiem jest całkowita.
64-letni pan Cialis już teraz jest przedmiotem mniej i bardziej wybrednych żartów; od prawie dwóch lat Brytyjczyk usiłuje nakłonić Eli Lilly do zmiany nazwy leku. Teraz stracił już nadzieję.
We wtorek lek Cialis zostanie przedstawiony w Wielkiej Brytanii na 24-godzinnej konferencji prasowej - właśnie całą dobę jest ponoć skuteczna mała żółta tabletka, nazywająca się przypadkiem tak samo jak ów pechowy Brytyjczyk.
Pan Cialis nie wyklucza wejścia na drogę sądową. "Proszę sobie wyobrazić, jak czułby się dziś pan Viagra, gdyby taki istniał" - powiedział, nawiązując do pierwszego leku przeciwko impotencji, któremu tabletki, noszące jego nazwisko, mają teraz robić konkurencję.
Firma Eli Lilly uważa, że racja jest po jej stronie, ponieważ pan Cialis nigdy nie wpadł na pomysł, żeby zarejestrować swe nazwisko jako znak firmowy, opatentować je, czy też zapewnić mu jakąś inną ochronę prawną.
Pan Cialis mówi o prawach człowieka i podkreśla, że jego nazwisko jest w nazwie jego firmy, działającej w branży public relations.
W Eli Lilly nie wyjaśniono, dlaczego konkurencję Viagrze ma robić właśnie Cialis.