Propozycja ma umożliwić Irakowi "zwrot w ostatniej chwili". Żąda się w niej jednak, by Irak przyznał, że nadal posiada broń masowego rażenia.
Brytyjska inicjatywa, która jest omawiana ze Stanami Zjednoczonymi, ma na celu przekonanie sześciu niezdecydowanych członków Rady Bezpieczeństwa, a także trzech stałych członków - Francji, Rosji i Chin - którzy są przeciwni użyciu siły wobec Iraku.
Chiny zadeklarowały już oficjalnie, że popierają wspólną deklarację Francji, Niemiec i Rosji, które zapowiedziały, że nie dopuszczą do uchwalenia amerykańsko-brytyjskiego projektu rezolucji otwierającej drogę do ataku na Irak.
Prasa brytyjska, która sugeruje, że zarówno Londyn, jak i Waszyngton są skłonne głosować w Radzie Bezpieczeństwa za kompromisową rezolucją, twierdzi, że ustalony jest już termin wojny z Irakiem.
Według gazety "Daily Express", wojska brytyjskie zostały poinformowane, że inwazja lądowa na Irak rozpocznie się 17 marca. Poprzedzą ją od 13 marca zmasowane naloty na Irak - pisze dziennik, powołując się na źródła rządowe.
Również "The Sun" twierdzi, że atak miałby się rozpocząć pod koniec przyszłego tygodnia, a amerykańscy i brytyjscy dowódcy wyznaczyli koniec wojny na 10 kwietnia.
Przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów USA gen. Richard Myers zapowiedział we wtorek, że amerykański plan wojny przewiduje szybką operację. Na początek przewidziany jest krótki, zmasowany atak lotniczy. W ciągu 48 godzin ma być zrzuconych 3 tys. precyzyjnie namierzanych na cel bomb i rakiet. Po kampanii lotniczej ma nastąpić krótka operacja lądowa.
W czwartek z Bagdadu odlecieli pierwsi Rosjanie. Moskwa przyznała, że oficjalnie wydała polecenie "ograniczenia" liczebności 500-osobowej kolonii rosyjskiej w Iraku. Media rosyjskie spekulują, że nastąpiło to po uzyskaniu od Waszyngtonu informacji o dokładnej dacie rozpoczęcia działań zbrojnych.
Decyzję o ewakuacji swej ambasady podjął też rząd Bułgarii, która jako jedyny kraj poza Hiszpanią poparła publicznie projekt nowej rezolucji.
Jak poinformował Jarosław Drozd z MSZ, w polskiej ambasadzie w Iraku przebywa pięć osób po tym jak na początku lutego ambasador Krzysztof Bernacki, który reprezentował interesy USA w Bagdadzie, został odwołany na "konsultacje" do Ammanu, w Jordanii. Stamtąd powrócił już do kraju.
Ewakuowane zostały rodziny dyplomatów - żony, dzieci - a pozostały personel zostanie natychmiast ewakuowany, gdy pojawi się bezpośrednie zagrożenie atakiem.
Według Drozda, na terenie Iraku przebywa kilkuosobowa - 7-8 osób - grupa Polaków. Ostatnio niektóre międzynarodowe firmy zaczęły wycofywać swój personel, angażując w to miejsce cudzoziemców, w tym - jak twierdzi Drozd - Polaków.
em, pap