Dotychczas obszar ten kontrolowały wojska irackie, lojalne wobec prezydenta Saddama Husajna. W czwartek żołnierzy irackich nigdzie nie było jednak widać, a wchodzący na "reżimowe" terytorium Kurdowie nie napotykali żadnego oporu.
"Zajęliśmy wzgórza, nasi bojownicy weszli na cztery kilometry w głąb terytorium irackiego" - powiedział Reuterowi Mam Rostam, jeden z dowódców kurdyjskich, w punkcie kontrolnym w północnym Iraku, w rejonie kontrolowanym przez irackich Kurdów od wojny nad Zatoką Perską w 1991 roku.
W nocy ze środy na czwartek około tysiąca żołnierzy amerykańskich dokonało desantu w górach irackiego Kurdystanu. Dowódcy wojsk USA mówią, że w ten sposób otwarto front północny przeciwko oddziałom Saddama Husajna. Jednak według brytyjskich źródeł, najpilniejszym zadaniem desantu nie jest atak na Bagdad, lecz zapewnienie spokoju na terenach kurdyjskich.
em, pap