Według źródeł wojskowych, awangarda wojsk USA dotarła już na odległość 30 km od Bagdadu. Towarzyszący oddziałom amerykańskim korespondent Reutera poinformował, że żołnierze noszą kombinezony ochronne MOPP 2, co oznacza przedostatni stopień gotowości do ataku chemicznego.
Generał Vincent Brooks z Centralnego Dowództwa USA w Katarze zapewnił, że amerykańskie wojska są przygotowane na użycie broni chemicznej przez Irakijczyków. "To powoduje zachowanie środków prewencyjnych przez nasze siły, ale nas nie powstrzyma" - powiedział.
Siły USA starły się w środę rano na linii obrony stolicy z czterema dywizjami saddamowskiej Gwardii Republikańskiej - "Bagdad", "Medina" i "Nabuchodonozor". Czwarta dywizja - "Adnan" - stała się celem ataku z powietrza, gdy usiłowała ruszyć na odsiecz trzem pozostałym. Dywizja "Adnan" stacjonuje w Tikricie, na północ od Bagdadu - informuje AFP, powołująca się na miarodajne koła amerykańskie.
W środę rano na froncie irackim nastąpiły zasadnicze zmiany - siły koalicji - po intensywnym bombardowaniu - zajęły strategiczny most na rzece Tygrys w rejonie miasta Kut, położonego na południowy wschód od Bagdadu, skąd w kierunku stolicy Iraku prowadzi ważna autostrada numer 6.
Jak twierdzi Centralne Dowództwo USA (CentCom) w Katarze, dywizja Bagdad została rozbita po przejściu przez wojska amerykańskie Tygrysu i zdobyciu strategicznego miasta Kut w drodze do Bagdadu, której broniła iracka dywizja. Wcześniej dziennikarz Reutera, powołując się na dane wywiadu USA, mówił, że w czasie bombardowań Kut zginęła co najmniej połowa żołnierzy Gwardii Republikańskiej.
Dwie inne dywizje irackiej Gwardii Republikańskiej zostały okrążone w rejonie Karbali, 110 kilometrów na południowy zachód od Bagdadu. Karbala, kluczowe miasto na drodze do Bagdadu, po całonocnej ciężkiej bitwie z oddziałami Gwardii republikańskiej zostało zablokowane przez wojska koalicji.
Towarzyszący oddziałom USA korespondent agencji Reutera pisze, iż wbrew oczekiwaniom dowództwa amerykańskiego, spodziewającego się bardzo silnego oporu, obrzeża Karbali zostały zajęte w środę przed świtem w ciągu trzech godzin. Marines otoczyli Karbalę, nie wchodząc jednak do miasta.
Bitwa pod Kerbalą była pierwszą w tej wojnie otwartą konfrontacją pomiędzy amerykańskimi wojskami lądowymi i elitarną Gwardią Republikańską Saddama Husajna. Była to w dodatku dywizja Medyna - najlepiej wyszkolony i wyposażony oddział irackiej armii.
Siły koalicji przejęły też kontrolę nad tamą na jeziorze Al- Milh. Jest to o tyle ważny punkt, że obawiano się, aby Irakijczycy nie spróbowali zniszczyć tamy w celu zatopienia wojsk amerykańskich, oznajmił generał Vincent Brooks.
Od rana trwały także potyczki w rejonie Basry, gdzie wojska brytyjskie odpowiedziały atakiem na ostrzał moździerzowy sił irackich.
Siły koalicji amerykańsko-brytyjskiej bombardowały także od rana umocnienia armii irackiej w rejonie miast Mosul i Dohuk na północy; trwały też walki z oddziałami Fedainów Saddama w An-Nadżaf w centrum Iraku.
O świcie samoloty koalicji amerykańsko-brytyjskiej po kilku godzinach przerwy wznowiły też bombardowania Bagdadu.
Celem nalotów, podobnie jak w nocy, były południowe obrzeża miasta, gdzie stacjonują jednostki saddamowskiej Gwardii oraz znajdują się rezydencje Saddama Husajna i jego rodziny. Po raz pierwszy też celem nalotu był jeden z mostów na rzece na wschód od stolicy Iraku.
W czasie wcześniejszego, nocnego nalotu co najmniej trzy pociski spadły na położoną nad Tygrysem siedzibę syna Saddama, Kusaja. Dym zasnuł całą zachodnią część Bagdadu. Prawdopodobnie trafione zostało centrum komunikacyjne również położone nad Tygrysem - widać było nad nim łunę ognia.
Środowa operacja w rejonie Kutu to zasadnicze posunięcie na wschodniej flance sił koalicji. Wraz z otoczeniem Karbali, w środkowym Iraku, na zachód od rzeki Eufrat, oznacza prawdopodobnie wznowienie ofensywy na Bagdad. W ostatnich dniach amerykańsko-brytyjskie wojska przestały przeć w kierunku Bagdadu koncentrując się tylko na bombardowaniach oraz prowadzeniu ostrzału artyleryjskiego pozycji irackich.
Prasa brytyjska, powołując się na źródła w Centralnym Dowództwie USA w Katarze, twierdzi, że brytyjsko-amerykańska ofensywa lądowa na Bagdad jest bliska i rozpocznie się prawdopodobnie w ciągu 48 godzin.
"Wielkie natarcie" na Bagdad ma poprzedzić intensywny ostrzał artyleryjski, wsparty nalotami w celu przygotowania ataku lądowego - twierdzi "Times". "Zaczęło się ostateczne odliczanie dla Bagdadu" - powiedział informator dziennika. Według tego magazynu, natarcie ma się rozpocząć od południowego zachodu, od nalotów na dywizję elitarnej Gwardii Republikańskiej "Medina" rozmieszczonej na północ od Karbali, ok. 80 km na południe od Bagdadu. Sojusznicze naloty mają przebić drogę do stolicy Iraku.
Według dziennika "Financial Times", bombardowania linii frontu bronionej przez Gwardie Republikańską pozwolą na zredukowanie irackiego potencjału obronnego o połowę i przygotują grunt przed "atakiem lądowym w ciągu 48 godzin".
Już od kilku dni prowadzone były intensywne naloty na oddziały Gwardii Republikańskiej, takie jak dywizje "Medina", "Hammurabi", "Bagdad" i "Al-Nida", najlepiej wyszkolone i najwierniejsze Saddamowi Husajnowi.
Także inne gazety brytyjskie, powołując się na źródła w CentCom, piszą o bliskim natarciu na Bagdad. "Do ataku może dojść w ciągu najbliższych godzin" - twierdzi "Daily Telegraph".
Według "Timesa", w natarciu lądowym weźmie udział 200 ciężkich czołgów amerykańskich Abrams. Wsparcie lotnicze zapewnią samoloty Królewskich Sił Powietrznych (RAF), amerykańskie myśliwce bombardujące F-15 "Eagle" i przeznaczone do zwalczania czołgów samoloty A-10 Thunderbolt.
em, pap