Jak podano w komunikacie MSW, policja zdobyła informacje o "spotkaniach i umowach" tej dwójki z organizatorami morderstwa oraz głównym podejrzanym - pozostającym wciąż na wolności byłym dowódcą jednostki MSW do zadań specjalnych Miloradem Lukoviciem ps. Legija. Zarzuca się im także składanie fałszywych zeznań podczas dotychczasowych przesłuchań.
Bulatović i Tomić to pierwsi spośród 2,5 tys. aresztowanych w ramach zakrojonego na szeroką skalę śledztwa, należący do kół bliskich Kosztunicy, swego czasu odwiecznego rywala Djindjicia.
Po ich zatrzymaniu Kosztunica oświadczył, że nic mu nie wiadomo o spotkaniach aresztowanych z ludźmi podejrzanymi o zamach na premiera. Oskarżył władze o wykorzystywanie wprowadzonego po zamachu stanu wyjątkowego do prób eliminowania rywali politycznych.
"Jednym z głównych problemów stanu wyjątkowego jest to, że walkę ze zorganizowaną przestępczością wykorzystuje się do walki z politycznymi przeciwnikami, a nawet gorzej - do prób przywrócenia systemu jednopartyjnego" - powiedział dziennikowi "Blic" Kosztunica, który przestał być szefem państwa po przekształceniu Jugosławii w nowe państwo Serbia i Czarnogóra, w lutym br. Kosztunicę i Djindjicia, wywodzących się z demokratycznej opozycji, która w październiku 2000 r. obaliła Slobodana Miloszevicia, po przejęciu władzy poróżniły poglądy na tempo i sposób wprowadzania reform w kraju.
Demokratyczna Partia Serbii (DSS) Kosztunicy zdecydowanie odrzuca teraz oskarżenia sympatyków Djindjicia, że ponosi polityczną odpowiedzialność za jego śmierć. Według działaczy z kręgu zamordowanego premiera, wina DSS polega na tym, że przez ostatnie dwa lata sprzeciwiała się oczyszczeniu wojska i służb bezpieczeństwa z ludzi reżimu Miloszevicia.
Rząd Serbii o dokonanie zamachu na Djindjicia, który zginął od kuli snajpera, oskarża potężny gang z Zemuna, w którym główną rolę odgrywali mianowani jeszcze przez dawny reżim ludzie z dowodzonej przez "Legiję" jednostki "czerwonych beretów". Próbowali oni w ten sposób uniknąć aresztowania i wprowadzić w kraju chaos, który pozwoliłby na przejęcie władzy.
W dwa tygodnie po zamachu policja aresztowała snajpera, którym okazał się Zvezdan Jovanović, zastępca "Legii" w jednostce "czerwonych beretów". Dwa dni później zastrzeliła przy próbie zatrzymania dwóch głównych, podejrzanych o zorganizowanie zabójstwa, szefów gangu Zemun - Duszana Spasojevicia i Mile Lukovicia. (Zbieżność nazwisk Milorada "Legii" Lukovicia i Mile Lukovicia jest przypadkowa).
Śledztwo ujawniło jednak o wiele szersze powiązania. Według ustaleń MSW, organizatorzy zamachu tworzyli grupę "Bractwo Haskie". W jej skład wchodzili - według MSW - politycy z kręgu Miloszevicia, wojskowi, policjanci oraz ludzie z "czerwonych beretów". Ich celem było obalenie obecnego rządu i przejęcie władzy przez ludzi dawnego reżimu.
Ostatnio nowy premier Serbii Zoran Żivković oświadczył, że według najnowszych wskazówek w zamach mogą być też zamieszane osobistości z nacjonalistycznych kręgów politycznych.
Wicepremier Serbii Nebojsza Czović oznajmił we wtorek, że rozkaz "fizycznej eliminacji" premiera wydał przywódca skrajnie nacjonalistycznej Partii Radykalnej Vojislav Szeszelj. Miał to uczynić na "kolacji pożegnalnej" przed odlotem do Hagi, gdzie toczy się teraz jego proces przed ONZ-owskim trybunałem ds. zbrodni wojennych w d. Jugosławii.
sg, pap