Rodzina chce pochować guru. Wyznawcy: On medytuje

Rodzina chce pochować guru. Wyznawcy: On medytuje

Dodano:   /  Zmieniono: 
Guru (zdjęcie ze strony DJJS) 
Nie żyje, czy tylko medytuje? Od końca stycznia toczy się spór między rodziną słynnego przywódcy sekty a jego wyznawcami, a chodzi nie tylko o ustalenie faktów - Shri Ashutosh Maharaj pozostawił po sobie w nieruchomościach ponad 170 mln dol.
"Jego Świątobliwość Shri Ashutosh Maharaj od 29 stycznia 2014 roku przebywa w stanie głębokiej medytacji. Dziękujemy ludziom, którzy od tego czasu nas wspierają, dzwonią, piszą, odwiedzają nas. Doceniamy wasze zaangażowanie" - ogłoszenie tej treści można przeczytać na stronie Divya Jyoti Jagrati Sansthan (DJJS), sekty religijnej pochodzenia indyjskiego. Została ona założona w 1983 roku przez guru Ashutosha Maharaja, by promować "samoprzebudzenie do światowego pokoju" i stworzyć świat, w którym "każdy człowiek staje się uosobieniem prawdy, braterstwa i sprawiedliwości".

- Ashutosh Maharaj nie żyje. Zmarł pod koniec stycznia na atak serca - twierdzi z kolei rodzina guru, cytowana przez indyjskie media. Krewni żądają wydania ciała, by móc je skremować, wyznawcy jednak nie kwapią się do tego, gdyż uważają, że mistrz... ma się dobrze i pozostaje po prostu w stanie głębokiej medytacji.  Żona i syn twórcy sekty domagają się od wyznawców wydania ciała i zamierzają je skremować. Jednak według wyznawców mistrz ma się dobrze i szkoła nie zamierza wydać ciała.

Lekarze uznali zgon guru już 29 stycznia, za przyczynę podając atak serca. Pacjent miał się skarżyć na uciski w klatce piersiowej. - Jego serce przestało bić, nie miał pulsu - mówił dr Harpal. Wyznawcy twierdzą jednak, że w przeszłości mistrzowi zdarzały się podobne sytuacje i zawsze "wracał".

Od kiedy guru "zapadł w medytacyjną głębię" miało minąć 5 dni, a po tym czasie wyznawcy wierzyli, że Maharaj się przebudzi. Gdy pojawiły się pierwsze ślady rozkładu, członkowie sekty zamknęli ciało w... zamrażarce. - Mistrz przez wiele lat medytował w Himalajach w temperaturze poniżej zera. Takie warunki są dla niego normalne. Powróci do życia, gdy uzna to za stosowne. Do tego czasu będziemy dbać o jego ciało - mówili.

Co ciekawe, sąd uznał, że kwestia zgonu jest sprawą duchową i nie można zmusić wyznawców do uwierzenia, że guru nie żyje. Jeśli chcą, mają prawo uważać, że medytuje. Rodzina jednak nie ustaje i wnosi o wszczęcie śledztwa w sprawie śmierci mężczyzny.

Sekta DJJS posiada ponad 100 ośrodków medytacyjnych w Indiach, ale i za granicą. Ten majątek wyceniany jest na ponad 170 mln dol. - Do czasu kolejnej decyzji sądu Shri Ashutosh Maharaj zostanie tam, gdzie jest. W zamrażarce - komentują indyjskie media.