Kontrowersyjna ustawa o uprawie i podziale ziemi musi zostać jeszcze podpisana przez gubernatora Kraju Stawropolskiego Aleksandra Czernogorowa, jednak nie ma wątpliwości, że komunistyczny gubernator - jeden z inicjatorów nowego prawa - złoży pod nią swój podpis - twierdzi dziennik "Izwiestija".
Znawcy zagadnień rolnych twierdzą, że w praktyce ustawa ta zablokuje pojedynczym chętnym do gospodarowania na własną rękę możliwość wystąpienia z kolektywnych gospodarstw i otrzymania swojego kawałka ziemi. By spełnić wymogi nowej ustawy musiałaby to zrobić duża grupa rolników.
"Miejscowe władze próbują wrócić do systemu kołchozów. Kto wygra na takich ustawach, trudno powiedzieć. Można jednak prognozować - chętnych do zajęcia się agrobiznesem będzie zdecydowanie ubywać" - uważa Walentina Ustiukowa z Instytutu Państwa i Prawa Rosyjskiej Akademii Nauk.
Nowa ustawa niepokoi także około 15 tysięcy farmerów, choć przeciętna wielkość ich gospodarstw dochodzi do 50 tys. hektarów. W ich opinii jest ona efektem działalności silnego lobby kołchozowego, wrogo nastawionego do gospodarstw indywidualnych.
Analogiczną ustawę przyjął już wcześniej graniczący z Krajem Stawropolskim, Kraj Krasnodarski. Oba regiony uważane są za bastion komunistów.
em, pap