Minie zapewne wiele dni zanim ropa znowu popłynie tą trasą - dodał. Inny iracki pracownik techniczny ocenił, że naprawa spowodowanych pożarem szkód potrwa co najmniej tydzień.
Rurociąg Kirkuk-Ceyhan niedawno - w ostatnią środę - wznowił swoje funkcjonowanie po przerwie wojennej. Miało przez niego codziennie przepływać od 300 do 400 tysięcy baryłek eksportowanej przez Irak ropy (przedwojenna wydajność rurociągu była dwukrotnie większa). Unieruchomienie rurociągu to poważny problem dla Iraku, któremu eksport ropy ma zapewnić fundusze na odbudowę.
Wcześniej amerykańskie władze wojskowe nie informowały o akcie sabotażu, nie ujawniały nawet, że trwa pożar rurociągu. Szef służb inżynieryjnych stacjonującej w północnym Iraku 4. dywizji piechoty, pułkownik Robert Nicholson twierdził, że "obecnie przez rurociąg nic nie przepływa, ponieważ po ponownym otwarciu wymaga on naprawy".
Dopiero kilka godzin temu podpułkownik Wiliam MacDonald, oficer do spraw kontaktów publicznych w dowództwie tejże dywizji przyznał, że rurociąg w Bajdżi został wyłączony wskutek pożaru, którego gaszenie trwało około 24 godzin.
em, pap