Rozmowy w Mińsku trwały całą noc. Porozumienie niemal gotowe?

Rozmowy w Mińsku trwały całą noc. Porozumienie niemal gotowe?

fot. Twitter
Rozmowy ws. zawieszenia broni na Ukrainie, które trwają w Mińsku od 11 lutego, według informacji rosyjskich mediów powinny wkrótce się zakończyć.
Według RIA Novosti ostateczny dokument uzgodniony jest w 80 proc. i składa się "z ponad 10 punktów". Inne doniesienia mówią o 12-13 punktach.

Przypomnijmy, w Mińsku spotkali się kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Francji Francois Hollande, prezydent Rosji Władimir Putin oraz prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Gospodarzem spotkania jest białoruski prezydent Aleksandr Łukaszenka. Ponadto w Pałacu Republiki obecni są przedstawiciele OBWE jako członkowie grupy kontaktowej.

Mińskie spotkanie zorganizowano po tym jak separatyści złamali wcześniejsze porozumienia i ponownie rozpoczęli ostrzeliwanie pozycji Ukraińców.

Spotkanie trwa ponad 12 godzin.

Poroszenko, Hollande i Merkel przylecieli do Mińska niemal równocześnie. Najpóźniej zjawił się Władimir Putin. Przed rozpoczęciem rozmów w Mińsku prezydent Poroszenko powiedział, iż reprezentuje takie samo stanowisko jak Unia Europejska. Prezydent Rosji z kolei przed wylotem przeprowadził rozmowę telefoniczną z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką.

- Ukraina i UE będą występowały na szczycie w Mińsku ze wspólnym stanowiskiem. Chcemy pokoju i nalegamy na niezwłoczne wstrzymanie ognia, jednak jeśli nasze propozycje zostaną odrzucone mogę was zapewnić, że duch bojowy naszych żołnierzy jest o wiele wyższy, niż w niektórych centrach obwodowych - mówił prezydent Ukrainy.

Dodał również, iż należy być przygotowanym na różne scenariusze. - Jeśli trzeba będzie bić w zęby, to będziemy bić w zęby! Musimy być przygotowani na różne scenariusze rozwoju sytuacji: i na pokój i na obronę Ukrainy - dodał.

Czytaj także

 3
  • franek   IP
    I dobrze ! Pokoj jest rzecza najbardziej pozadana !
    • wels5   IP
      I to wypracowane w pocie czoła porozumienie wejdzie w życie. Nie wierzę. Wszak w Mińsku nie było "zielonych ludzików".