Miliardy dżihadystów

Miliardy dżihadystów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pieniądz nie śmierdzi. Państwo Islamskie jest bogate, bo nawet jego najwięksi wrogowie chcą z nim robić interesy.

Gaziantep, szóste pod względem liczby mieszkańców miasto w Turcji. Miliony turystów przybywają tu co roku, żeby na własne oczy zobaczyć jedną z najstarszych kolebek ludzkości. Słynie z zabytków, muzeów i pistacji. Rene Teijgeler, holenderski archeolog i emerytowany podpułkownik nie przyjeżdża tu jednak na wakacje. Wraz z asystentami regularnie przeczesują tutejszy targ staroci. Dla turystów to mekka tandetnych pamiątek, dla wtajemniczonych – stolica nielegalnego handlu antykami z Bliskiego Wschodu. Teijgeler jest członkiem grupy ponad 200 naukowców, którzy zajmują się ochroną zabytków z terenów okupowanych przez Państwo Islamskie. W przeszłości prowadził operacje ochrony dziedzictwa w Iraku i Afganistanie. Dziś szkoli kolegów z Damaszku i Bagdadu. Każdy z nich wyposażony jest w laptop i telefon komórkowy z aparatem wysokiej rozdzielczości. Dokładnie opisują starożytne artefakty i podają ich lokalizację GPS. Chodzi o dokumentację zrabowanych przedmiotów, ocenę skali zniszczeń i monitoring kanałów przerzutowych antyków.

Według irackiego wywiadu na nielegalnej sprzedaży eksponatów archeologicznych dżihadyści zarobili w ostatnim roku co najmniej 36 mln dolarów. Nielegalny handel antykami to dla IS drugie po ropie źródło dochodów. Antyki sprzedawane są do Turcji i Jordanii, skąd trafiają do prywatnych kolekcjonerów ze Stanów Zjednoczonych, Europy, Chin i krajów Zatoki Perskiej.

Szkody wyrządzone przez dżihadystów z Państwa Islamskiego są nieopisane. Więcej niż jedna trzecia spośród 12 tys. ważnych stanowisk archeologicznych w Iraku znajduje się obecnie pod kontrolą ekstremistów. Kolejne kilkaset w Syrii. Jednak walka z nielegalnym handlem starożytnymi dobrami kultury to nie tylko próba ratowania dziedzictwa Iraku i Syrii, ale przede wszystkim sposób na odcięcie Państwa Islamskiego od pieniędzy. Na początku lutego Rada Bezpieczeństwa ONZ podjęła uchwałę zakazującą handlu starożytnymi artefaktami pochodzącymi z Syrii. Kolejne rezolucje to kwestia dni. Problemu raczej nie rozwiążą, bo czarny rynek będzie się kręcił. A poza tym Państwo Islamskie, niczym prawdziwe państwo – a może bardziej jak mafia – źródeł dochodów ma wiele.

Więcej możesz przeczytać w 8/2015 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także