Cena hipokryzji demokratów

Cena hipokryzji demokratów

Nad kampanią kandydatki do Białego Domu zbierają się czarne chmury. Zwycięstwo republikanów mogą przybliżyć kłamstwa i matactwa rodziny Clintonów.

Po miesiącu milczenia demokratyczna kandydatka na prezydenta stanęła wreszcie przed kamerami i to, co się odwlekło, nie uciekło. Hillary Clinton musiała bronić rodzinnej fundacji, która w zamian za dotacje oferowała korzyści korporacjom, a co gorsza, firmom pod kontrolą Rosjan. „Jestem dumna z pracy, jaką wykonali i nadal wykonują” – mówiła o pracownikach, którzy przyjmowali kontrowersyjne zagraniczne wpłaty w czasie, gdy Hillary Clinton była szefową dyplomacji USA.

OSKARŻENIA O KONFLIKT INTERESÓW

Duma dumą, ale źródła części funduszy pozostawały w sprzeczności z deklaracją samej Clinton, że przez okres sprawowania urzędu sekretarza stanu jej fundacja nie będzie przyjmować darów z zagranicznych źródeł. Dziennikarze „Washington Post” ustalili, że główna część fundacji – Clinton Health Access Initiative – nigdy nie dostosowała się do przyjętych kryteriów. Fundacja „zapomniała” o konieczności zatwierdzenia półmilionowej donacji z Algierii. A kanadyjski oddział fundacji Clintonów przyjmował miliony dolarów bez ujawniania ofiarodawców.

Więcej możesz przeczytać w 22/2015 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0