Tunezja: Śledczy wyłowili z morza telefon zamachowca

Tunezja: Śledczy wyłowili z morza telefon zamachowca

Tunezja: Śledczy wyłowili z morza telefon zamachowca (fot. Delphotostock/fotolia.pl)
Tunezyjscy śledczy wyłowili z morza telefon komórkowy, którym posługiwał się 23-letni zamachowiec Seifedin Rezgui. Na chwilę przed zamachem wykonał z niego 10-sekundowe połączenie. Na razie nie wiadomo, z kim kontaktował się 23-latek.
"Independent" podał, iż zamachowiec przez przypadek postrzelił Tunezyjkę, za co od razu ją przeprosił. Media podały także, że zamachowiec mówił do pracowników hoteli, aby odeszli, gdyż przyszedł zabić wyłącznie obcokrajowców.

Po masakrze na plaży i spenetrowaniu terenu hotelu mężczyzna wrócił na plażę i wyrzucił telefon do morza. Następnie zaczął uciekać wąską uliczką między hotelami, gdzie został zastrzelony.

Zamach

W zamachu terrorystycznym na hotele w kurorcie Susa w Tunezji zginęło 38 osób, w tym 30 Brytyjczyków.

Do ataku doszło przed dwoma hotelami - Soviva i Imperial Marhaba. Jeden z zamachowców został zastrzelony podczas wymiany ognia z policją. Nieoficjalnie poinformowano, że drugi zamachowiec został zatrzymany przez policję.

Mężczyzna ukrywał broń w parasolu plażowym. Sekretarz stanu ds. bezpieczeństwa Rafik Chelly poinformował ponadto, że mężczyzna "wszedł na plażę, ubrany tak, jak ktoś, kto idzie się kąpać. Ze sobą miał parasol plażowy, w którym ukrył broń. Następnie (...) użył broni".

Jeden z turystów powiedział BBC, że odpoczywający przy basenie zostali skierowani do hotelu. Przez okna widział mężczyznę z bronią, słyszał też atak na sąsiedni hotel.  - Dokładnie o 12 miejscowego czasu było słychać dwa lub trzy wybuchy i kilka strzałów. Ludzie nie wiedzieli na początku, co się dzieje. Zrobiło się naprawdę nieprzyjemnie. Nie widziałem zamachowców, tylko zakrwawionych ludzi - powiedział świadek zamachu Jerzy Rabenda dla TVN24. - Przed wyjazdem byliśmy zapewniani, że wszystko jest w porządku i jest bezpiecznie - dodał.

tvn24.pl, Reuters, BBC

Czytaj także

 0