Planowany rozwój stolicy kraju Addis Abeby wiąże się zdaniem władz z koniecznością wywłaszczenia wielu osób. Trwające od dłuższego czasu protesty w tej sprawie rozprzestrzeniły się na ponad 100 miejscowości, znajdujących się w okalającym stolicę regionie Oromia. Ich uczestnicy są brutalnie pacyfikowani, na co pozwala oskarżenie ich o terroryzm.
Według różnych szacunków, zginęło już co najmniej 75 osób, mimo, że władze przyznają się tylko do 5 ofiar śmiertelnych. 15 grudnia rząd ogłosił, że protestujący "mają bezpośredni związek z silami, które otrzymywały polecenia od zagranicznych grup terrorystycznych".
– Nazywanie w większości pokojowo nastawionych demonstrantów terrorystami oraz zezwalanie na interwencję wojska prowadzi do niebezpiecznej eskalacji i tak już niestabilnej sytuacji – oceniła Leslie Lefkow, zastępca dyrektora HRW na Afrykę.
Jak czytamy w raporcie Human Rights Watch, rząd Etiopii regularnie oskarża o związki z terroryzmem ludzi, którzy wyrażają nawet łagodną krytykę wobec polityki rządu. Dziesiątki dziennikarzy i działaczy społecznych ściganych jest na mocy drakońskiego prawa antyterrorystycznego z 2009 roku.
Human Rights Watch
