14 kwietnia Przemysław Czarnek był gościem Kanału Zero. Podczas rozmowy poruszono m.in. temat dotyczący planów PiS-u wobec imigrantów, jeśli partia ponownie dojdzie do władzy.
– Legalnej migracji nie ukrócimy, jeśli ktoś chce pracować w Polsce albo studiować w Polsce, to my się z tego cieszymy – stwierdził polityk. – Legalna migracja zależy od tego, ile jest miejsc pracy do zagospodarowania w Polsce – dodał.
Co z zatrudnieniem?
Kandydat PiS na premiera zapewnił również, że to przedsiębiorca będzie decydować, kogo zatrudnić. – Jeśli przedsiębiorca w Polsce chce zatrudnić 400 czy 350 osób do uboju 700 krów dziennie, bo taki ma popyt na to mięso i nie ma rąk do pracy w Polsce, bo nie ma, i chce zatrudnić 150 przybyszy z różnych regionów świata, to my, stosując procedury, mu to umożliwiamy, bo jeśli tego nie zrobimy, to przedsiębiorca zamknie to przedsiębiorstwo również dla Polaków – mówił członek PiS-u.
Jednocześnie podkreślił, że „rządzący nie przyjmą żadnych nielegalnych migrantów, żadnej relokacji przymusowej, natomiast przedsiębiorcy w Polsce decydują o tym, ile potrzebują rąk do pracy”. – My im tego utrudniać nie będziemy, natomiast będziemy kontrolować, kogo zatrudniają, kto przyjeżdża do tej pracy – zaznaczył.
Ostra odpowiedź Sikorskiego
Na tę wypowiedź polityka ws. migracji zareagował szef MSZ Radosław Sikorski. „Nie, panie OZE–Sroze. Czasy, w których szczuto na migrantów a w rzeczywistości dawano lub sprzedawano setki tysięcy wiz w krajach zagrożenia migracyjnego przeminęły wraz z rządami Pańskiej skorumpowanej partii” – napisał w serwisie X.
W ten sposób polityk nawiązał do tzw. afery wizowej, która wyszła na jaw w 2023 roku, gdy rządziła Zjednoczona Prawica. Według ustaleń medialnych miało wówczas dochodzić m.in. do sprzedawania wiz imigrantom z Afryki oraz Azji, bez zachowania odpowiednich procedur.
twitterCzytaj też:
Narada przy Nowogrodzkiej. W tle nowy zakaz dla politykówCzytaj też:
Polacy ocenili pomysł Kaczyńskiego. Prezes PiS nie trafił z wyborem?
