"Pluszowe misie mogą być groźne" – takim hasłem norweska organizacja ostrzega przed zbierającymi kurz zabawkami. Dla wzmocnienia przekazu twórcy kampanii użyli kontrowersyjnego chwytu. Przebrali misie za dyktatorów. – Zakurzone misie mogą być dla dzieci takim samym zagrożeniem jak najgroźniejsi dyktatorzy świata – przekonuje Bendik Romstad, jeden z pomysłodawców akcji.
Oburzenie internautów
Na oficjalnym facebook-owym profilu organizacji internauci masowo potępili kampanię.
"Misie mojego dziecka nikogo nie zabiły, nie torturowały i nie zagazowywały małych dzieci na śmierć. Jestem też pewien, że nie mają nic do Żydów. Nie porównujcie zabawek z mordercami" – komentował zdenerwowany rodzic.
"Niesłychany brak smaku i brak szacunku. Jak można tworzyć takie porównania? Wstyd!" – głosi inny wpis.
Pluszowy Hitler nie na sprzedaż
Pomysłodawcy kampanii bronią się mówiąc, że tylko w ten sposób mogli zwrócić uwagę świata na szalejącą astmę i liczne alergie u dzieci w wieku 10-15 lat. Odpowiadają też zainteresowanym internautom, że misie wykorzystane w spocie filmowym nie są na sprzedaż.
The Local
Galeria:Pluszowe misie dyktatorzy
