Impas w rozmowach brał się stąd, że Demokratyczna Partia Serbii (DSS), największe ugrupowanie bloku reformistycznego, dysponujące 53 miejscami w parlamencie, sprzeciwiała się wejściu do rządu Partii Demokratycznej (DS), mającej 37 mandatów. Tymczasem bez DS, która stanowiła rdzeń rządzącej dotąd koalicji, reformiści (była opozycja wobec Slobodana Miloszevicia) nie będą mieli większości (cały blok demokratyczny zdobył w wyborach 28 grudnia 146 miejsc w 250-osobowym parlamencie). Demokratyczna Partia Serbii uznaje bowiem Partię Demokratyczną (DS), która była do tej pory u władzy, za winną kryzysu instytucjonalnego, trapiącego od miesięcy Serbię.
Mimo wstępnego porozumienia, na razie nadal nie wiadomo, kiedy powstanie nowy rząd. Testem wiarygodności zapewnień czterech partii o chęci współpracy, będzie w piątek kolejna próba wyboru przewodniczącego parlamentu, która nie powiodła się we wtorek na jego inauguracyjnej sesji parlamentu. Stanowiska tego żądają dla siebie zarówno Serbska Partia Radykalna (SRS), jak i Demokratyczna Partia Serbii (DSS). Analitycy obawiają się, że koalicja rządowa będzie bardzo krucha i może upaść pod ciężarem reform, co doprowadziłoby do nowych wyborów i kolejnego zwycięstwa nacjonalistów.
em, pap