Jak podała DPA, brukselski korespondent "Sterna" Hans-Martin Tillack jest podejrzany o wręczenie urzędnikowi europejskiej instytucji pieniędzy w zamian za poufne informacje. Dziennikarz został przesłuchany.
Rzecznik "Sterna" Frank Pluemer oznajmił, że redakcji nie poinformowano o przyczynach rewizji, zaś Tillackowi zabroniono kontaktowania się z redakcją. Zdaniem rzecznika, powodem działań brukselskiego wymiaru sprawiedliwości mogły być krytyczne relacje o działalności Unii Europejskiej.
W najnowszym wydaniu, które ukazało się w środę, "Stern" zarzucił niektórym deputowanym do Parlamentu Europejskiego wyłudzanie diet za udział w posiedzeniach oraz opłacanie członków najbliższej rodziny z funduszu przysługującego na obsługę sekretariatu. Z dokumentów, do których dotarli dziennikarze "Sterna" wynika, że niektórzy eurodeputowani mieli pobierać dzienne diety w wysokości 262 euro za udział w posiedzeniach, na których byli nieobecni. Listy obecności podpisywały za nich podstawione osoby.
Przewodniczący parlamentu Patrick Cox nazwał dziennikarskie zarzuty "plotkami i panikarstwem". Natomiast niemiecki eurodeputowany Hartmut Nassauer domagał się przeprowadzenia dochodzenia, aby wyjaśnić, w jaki sposób lista z danymi o dodatkach na działalność sekretariatu dostała się w ręce dziennikarzy.
em, pap