Sunnicki duchowny szejk Ahmad al-Sameria zapewnił podczas piątkowej demonstracji, że cudzoziemcom nie uda się zasiać niezgody między Irakijczykami. "Wasza jedność osłabia okupantów" - powiedział.
Wielu protestujących dawało wyraz rosnącemu rozczarowaniu niezdolnością Waszyngtonu do spełnienia obietnic o pomyślności i odbudowie zrujnowanego wojną kraju. "Co dała okupacja? Przyniosła tylko chaos" - pomstował szyicki szejk Sajed Hazem al-Aradżi. "Myśleli, że w rocznicę okupacji będziemy radośnie świętowali. Nie, odrzuciliśmy was, kiedy tu przyszliście i nadal was odrzucamy" - dodał.
Według znanego szyickiego duchownego, szejka Dżawada al- Chalisiego, Waszyngton czeka w Iraku bagno. "Okupacja przyniosła do Iraku terroryzm, codziennie łamane są prawa człowieka, wciąż dochodzi do przypadkowej strzelaniny i aresztowań" - mówił.
Duchowni wskazywali też na uwięzienie tysięcy Irakijczyków przez siły koalicji pod wodzą USA oraz śmierć osób cywilnych, które przypadkiem znalazły się w centrum wymiany ognia lub zostały zabite przez pomyłkę.
Jeden z protestujących szyitów, Talal al-Saadi, mówił, że Amerykanie nie są lepsi od Saddama. "Walczyliśmy, żeby skończyć z koszmarem Saddama, a kiedy przyszli Amerykanie, zrobili to samo, co Saddam robił nam" - wołał.
Agencja Reutera przypomina, że po niedawnej serii zamachów na świątynie szyitów i meczety sunnickie iraccy duchowni starali się łagodzić napięcia, apelując o jedność Irakijczyków i odwołując się do ich poczucia nacjonalizmu.
Zamachy bombowe podczas szyickich uroczystości religijnych na początku tego miesiąca spowodowały śmierć co najmniej 181 osób w Bagdadzie i świętym mieście Karbali, wywołując obawy przed wojną religijną w kraju.
em, pap