Atak, jak pisze AP, uwidocznił bezradność potężnej machiny wojskowej Izraela wobec pocisków rakietowych wystrzeliwanych ze Strefy Gazy. Premier Szaron zapowiedział wcześniej, że zapobiegnie podobnym incydentom zarówno przed, jak i po planowanym wycofaniu się z Gazy.
Żołnierze izraelscy ponownie zajęli we wtorek część północnej Strefy Gazy w odpowiedzi na poniedziałkowy atak rakietowy bojowników palestyńskich na Sderot, w którym zginęli 3-letni chłopiec i 49-letni mężczyzna. W nowej operacji armii izraelskiej w Gazie, która może potrwać wiele dni, bierze udział ponad 25 czołgów i pojazdów pancernych.
Izraelscy wojskowi i eksperci ostrzegli we wtorek, że zbrojne ramię Hamasu, wspierane przez libański Hezbollah, zdołało zwiększyć zasięg i siłę rażenia swoich rakiet.
Wzrost zagrożenia w Strefie Gazy - pisze AP - może utrudnić realizację planu Szarona, przewidującego wycofanie się z przybrzeżnego pasa terytorium do września 2005 roku. Dalsze ataki rakietowe grożą też osłabieniem społecznego poparcia, obecnie dość znacznego, dla tego planu.
ss, pap