Muktada al-Sadr zapowiedział na porannej konferencji prasowej w meczecie imama Alego w Nadżafie, że "będzie walczyć z okupacją Nadżafu do ostatniej kropli krwi".
***
Jak podaje agencja France Presse z Nadżafu, od rana w mieście słychać było odgłosy wybuchów pocisków moździerzowych i strzały z karabinów maszynowych. Na miastem pojawiły się amerykańskie śmigłowce.
Poniedziałek jest piątym dniem ciężkich walk w Nadżafie. W niedzielę amerykańscy marines wyparli sadrystów z cmentarza, gdzie było największe skupisko rebeliantów, tam też skonfiskowano duże ilości broni. Armia USA poinformowała o śmierci ponad trzystu sadrystów i o stracie pięciu własnych żołnierzy.
***
W okolicy miasta Bakuba na północ od Bagdadu eksplodował w poniedziałek rano samochód-pułapka. Według informacji amerykańskiego dowództwa w Bagdadzie, na miejscu zginęło siedmiu irackich policjantów. Celem zamachu był prawdopodobnie wicegubernator prowincji Dijala, Akil Hamed al- Adili, który został ranny.
Zdaniem irackiej policji, ataku dokonał terrorysta-samobójca.
Z informacji podanych przez amerykańskiego rzecznika majora Neala O'Briena oraz miejscowego komendanta irackiej policji, Dauda Mahmuda wynika, że wyładowany materiałami wybuchowymi samochód eksplodował przed domem wicegubernatora w Balad Ruz pod Bakubą, gdy al-Adili wyjeżdżał do pracy. Ofiary śmiertelne zamachu to funkcjonariusze ochrony wicegubernatora.
W zamachu co najmniej 16 osób zostało rannych, w tym dziewięcioletni syn al-Adilego. Część rannych to cywile, znajdujący się w pobliżu miejsca wybuchu.
O'Brien podał, że na miejscu zamachu znajduje się oddział 1. dywizji piechoty USA. Amerykańscy żołnierze prowadzą śledztwo i pomagają ewakuować poszkodowanych.
sg, pap