"Lizbona to wielkie fiasko" powiedział o próbie UE stworzenia najbardziej konkurencyjnej gospodarki świata odchodzący przewodniczący Komisji Europejskiej, Romano Prodi.
W wywiadzie dla londyńskiego dziennika międzynarodowych sfer gospodarczych "Financial Times" (wydanie poniedziałkowe) Prodi podkreślił, że mimo wysiłków czynionych przez Komisję Europejską nie udało się przyspieszyć rozwoju gospodarczego Europy, bowiem niezbędne decyzje zablokowane zostały przez poszczególne kraje, korzystające z prawa weta. Strategia doścignięcia i wyprzedzenia USA pod względem gospodarczym do roku 2010 przyjęta została cztery lata temu w Lizbonie. Obecnie już tylko niewielu ministrów, polityków czy obserwatorów z zewnątrz wierzy, że uda się ten cel osiągnąć.
"Lizbona to wielkie fiasko" powiedział Prodi dziennikarzom "Financial Timesa".
Dziennik podał przy tej okazji, że specjalny zespół na czele z byłym premierem Holkandii Wimem Kokiem opracowuje raport, którego konkluzja brzmi, że od czasu szczytu lizbońskiego Unia Europejska pozostała jeszcze bardziej w tyle za Stanami Zjednoczonymi. Cytowany przez gazetę fragment raportu stwierdza m.in., że europejskie wysiłki można uznać za "synonim nietrafionych celów i niespełnionych obietnic".
em, pap