Na pytanie, czy rozwój sytuacji w Polsce niepokoi go, Verheugen odpowiedział: "Rzeczywiście. Jednak nie mogę sobie wyobrazić, żeby nowy rząd odwołując się do państwa narodowego mógł na trwałe przeforsować politykę sprzeczną z interesami kraju. Polska może być zainteresowana tylko silną Europą, ponieważ jako kraj sama korzysta z tego. Poza tym piękne w demokracji jest to, że rządy mogą być zmieniane w wyniku wyborów".
Pytany o możliwość zastosowania sankcji wobec Polski, Verheugen przypomniał, że restrykcje wobec Austrii (w 2000 roku, gdy do austriackiego rządu weszła prawicowo-populistyczna partia Joerga Haidera FPOe) nałożyła nie Unia Europejska lecz poszczególne kraje członkowskie.
"Uważamy sankcje za instrument, który musi pozostać środkiem ostatecznym. Inaczej stracą swój sens, co pokazał właśnie przypadek Austrii. Dlatego nie myślimy o tym w przypadku Polski" - powiedział wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej.
Mówiąc o zamknięciu niemieckiego rynku pracy dla pracowników z nowych krajów UE Verheugen oświadczył, że z ekonomicznego punktu widzenia jest to niesłuszne. Wyjaśnił, że za decyzją o utrzymaniu przez Niemcy restrykcji aż do roku 2011 stoją "względy polityczne". Celem władz w Berlinie było rozwianie obaw obywateli związanych z otwarciem rynku pracy - wyjaśnił.
pap, ss