Ewa Kasprzyk: Pławię się w samotności. Nie potrzebuję towarzystwa, żeby iść na kolację

Ewa Kasprzyk: Pławię się w samotności. Nie potrzebuję towarzystwa, żeby iść na kolację

Ewa Kasprzyk
Ewa Kasprzyk Źródło: Archiwum prywatne
Nie urodziłam się typem walczącym na barykadach. Walczę o inne rzeczy. Często o siebie. Może to egoistyczne, ale w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy egoistami. (...) Kocham samotność, pławię się w samotności! Nie potrzebuję towarzystwa, żeby iść na kolację czy do kina. Teraz mam taki czas w życiu, że od roku cały czas zmieniam miejsce zamieszkania, ciągle dzieją się różne rzeczy. Jestem nomadą i odkryłam, że bardzo mi to odpowiada – mówi w rozmowie z „Wprost” aktorka Ewa Kasprzyk.

Katarzyna Burzyńska-Sychowicz „Wprost": Jakim według pani jesteśmy narodem, jakim społeczeństwem?

Ewa Kasprzyk: Przytoczę słynne słowa Norwida: „Jesteśmy żadnym społeczeństwem. Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym”. Jesteśmy narodem o wielkiej sile, gotowym do zrywów, czego wielokrotnie doświadczaliśmy na przestrzeni wieków, ale pozbawionym takiej zwyczajnej solidarności i dojrzałości obywatelskiej. U nas panuje jakieś czarnowidztwo, pesymizm; wszystko jest źle. Mamy w sobie też dużo dulszczyzny.

Wiem, że jestem marzycielką, ale chciałabym, żeby nie było wojny. Strasznie mnie boli, gdy słyszę, ilu ludzi, ile niewinnych dzieci ginie w Gazie, co się dzieje w Ukrainie, jak zamyka nam się przestrzeń wolna od konfliktów.

Ledwie wydostałam się z Dubaju na dwa dni przed wybuchem wojny. Jeździłam z kolegą ulicami miasta szybkim kabrioletem, a on tłumaczył mi, jak fantastycznie i bezpiecznie się tam żyje a – o ironio – po dwóch dniach musiał uciekać ze swojego mieszkania, bo było na linii ataków. Dziś bardzo często, gdy wybieram się w świat, zastanawiam się, czy to miejsce jest bezpieczne.

Rolą polityków jest m.in. zapewnienie nam bezpieczeństwa, z kolei pani mówi, że polityka to brud.

Rzeczywiście staram się od polityki, tak jak od służby zdrowia (śmiech), trzymać z daleka – poza jednym szpitalem w Otwocku, gdzie od lat jestem pacjentką prof. Jarosława Czubaka. Gdyby tak wyglądały wszystkie szpitale, w Polsce byłby raj. Mam swoje przekonania polityczne i zasady, które nawigują mnie w życiu.

Mój tata zawsze mówił: „Pamiętaj dziewczyno, nie baw się w żadną politykę. Nie chciej zostać prezydentem ani nawet przewodniczącym rady szkolnej, bo za tym zawsze ciągnie się szambo". Dlatego unikam takich wątków i tematów.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.