Berek już oficjalnie do TK. Tusk: Biorę to na siebie i nie ulegnę

Berek już oficjalnie do TK. Tusk: Biorę to na siebie i nie ulegnę

Dodano: 
Premier Donald Tusk
Premier Donald Tusk Źródło: PAP / Piotr Nowak
Donald Tusk potwierdza, że były minister Maciej Berek zostanie kandydatem do TK. Premier stwierdził, że nie cofnie się w tej sprawie.

Premier Donald Tusk na czwartkowej konferencji prasowej potwierdził, że były minister Maciej Berek zostanie oddelegowany do Trybunału Konstytucyjnego. Najpierw jednak musi zostać wybrany przez Sejm. Premier zachwalał byłego już ministra i stwierdził, że Berek na pewno nie będzie stronniczy. – Maciej Berek nie jest moim, czy partyjnym kandydatem – powiedział premier.

Tusk zachwala Berka. „Państwowiec z krwi i kości”

– Ze swojej apolityczności i niepartyjności uczynił znak rozpoznawczy – mówił szef rządu. — Więc ja biorę na siebie odpowiedzialność za to, że niektórzy mogą czuć się i czują się jakby rozczarowani, bo przecież byłych ministrów miało nie być — dodał premier.

Premier nazwał byłego ministra „jednym z najwybitniejszych polskich prawników praktyków”. Podkreślał, że Berek nie jest związany z żadnym ugrupowaniem. – Nie ma nic wspólnego z żadną partią polityczną. Jest państwowcem z krwi i kości – stwierdził Tusk.

Jak relacjonował, Berek potrafił spierać się z nim w kwestiach konstytucyjnych, ponieważ zgodność działania rządu i innych instytucji z ustawą zasadniczą była dla niego najważniejsza. – Nie znam osoby lepiej przygotowanej do tego, żeby pomóc naprawić sytuację, jaką mamy w związku z wadliwym Trybunałem Konstytucyjnym – powiedział premier. Berka określił jako człowieka „kompetentnego, odważnego i bezinteresownego”.

Byłych ministrów miało nie być w TK

Tusk przyznał jednocześnie, że kandydatura może budzić zastrzeżenia. Berek do niedawna był członkiem Rady Ministrów, podczas gdy obóz rządzący zapowiadał wcześniej ograniczenie politycznych nominacji do TK. – Tak, ma tę wadę – wadę w cudzysłowie – że był ministrem rządu – powiedział premier.

— Apeluję do wszystkich, którym dobro kraju leży na sercu. Wiem, proszę bardzo, miejcie do mnie pretensje, ale pomóżcie nam uzdrowić sytuację w Trybunale i to jest kwestia najbliższych tygodni. Musimy to zrobić i ja się nie cofnę. Wszystkie razy zbiorę — mówił Tusk.

Jak dodał, bierze odpowiedzialność za rozczarowanie osób, które przypominają wcześniejszą zasadę, zgodnie z którą byli ministrowie nie powinni trafiać do Trybunału. – W tej konkretnej sprawie nie ulegnę ani szantażom, ani łamaniu prawa czy konstytucji – oświadczył Tusk, wskazując na działania prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa TK Bogdana Święczkowskiego.

Kandydaturę Berka musi poprzeć Sejm

Premier zaznaczył, że procedura formalnie jeszcze się nie rozpoczęła. – Dopiero dojdzie do zgłoszenia tej kandydatury – powiedział. Zapowiedział również rozmowy z przedstawicielami całej koalicji rządowej, w której pojawiły się wątpliwości dotyczące kandydatury byłego ministra.

Tusk wyraził przekonanie, że Berek będzie w stanie przekonać sceptyków. Jednocześnie przyznał, że ostateczna decyzja będzie należała do posłów. – Na końcu to głosowanie o tym rozstrzygnie – podkreślił.

Jeżeli kandydaturę poprą wszystkie ugrupowania koalicji, jej przeprowadzenie jest bardzo prawdopodobne. Podczas marcowych wyborów sędziów TK kandydaci koalicji otrzymywali po 236–237 głosów, przy wymaganej większości bezwzględnej wynoszącej 214 głosów.

— Jestem przekonany, że Maciej Berek dysponuje takimi argumentami, że przekona tych, których wątpliwości, jeszcze raz powtórzę, ja rozumiem. Sytuacja jest nadzwyczajna i dlatego wymaga nadzwyczajnych działań, ale ja oczywiście będę szanował każdy głos — stwierdził Tusk.

Co z ustawami przygotowywanymi przez Berka?

Berek jako minister odpowiadał za koordynowanie rządowego procesu legislacyjnego i kierował pracami Stałego Komitetu Rady Ministrów. Tusk był więc pytany, czy jako sędzia TK Berek wyłączałby się ze spraw dotyczących ustaw, nad którymi wcześniej pracował. Premier zapewnił, że były minister będzie wiedział, kiedy powinien zrezygnować z udziału w rozpatrywaniu konkretnej sprawy, aby nie narazić się na zarzut stronniczości.

Kilka dni wcześniej Tusk ogłosił odejście Berka z rządu, nazywając go swoją „prawą ręką”. Wówczas nie ujawnił jeszcze oficjalnie, jakie stanowisko ma objąć były minister.

Tusk atakuje prezydentów za TK

– My mamy dzisiaj masakrę, bo te instytucje zostały zmasakrowane przez PiS i ten masakryczny, ten absolutnie nieakceptowalny stan jest chroniony przez prezydenta Nawrockiego i był chroniony przez prezydenta Dudę – dodał też w odpowiedzi na pytania dziennikarzy Donald Tusk.

Skrytykował on mocno prezydenta Andrzeja Dudę i jego następcę, prezydenta Karola Nawrockiego. Jak twierdzi premier, stoją oni, wraz z Prawem i Sprawiedliwością, za chaosem w TK. – Jak widzę, przepraszam, bandyckie metody czasami z tamtej strony, to ja nie będę udawał, że jestem taka ciotuleńka, która nie jest w stanie oddać. Tak nie może być, zło nie może triumfować. A to, co działo się i dzieje się do dzisiaj w instytucjach opanowanych przez PiS, to jest czyste zło – podkreślił.

Czytaj też:
Adam Bodnar zabrał głos w sprawie kryzysu w TK. Były minister w końcu nie gryzł się w język
Czytaj też:
Wrze ws. nowego sędziego TK. „Tak zasłużył się Tuskowi, że o co by nie poprosił, to by dostał”

Źródło: WPROST.pl