Wyższa fikcja

Wyższa fikcja

Dlaczego uczelnie produkują lipa-magistrów i lipa-licencjatów
Polskie uczelnie od 1995 r. „wypluły" 4 mln utytułowanych absolwentów. Tylko w 2008 r. było ich pół miliona, z czego 17 proc. stało się bezrobotnymi. Ci nowi, wykształceni (ponoć) wedle europejskich standardów, stanowią 35 proc. pracujących i 25 proc. aktywnych zawodowo. Gdyby byli wykształceni nawet nie dobrze, lecz choćby jako tako, powinni wywołać rewolucję naukowo-technologiczną w naszej gospodarce. A skoro nie wywołali, oznacza to, że ich edukacja była wielką lipą.Ani rynek, ani sterowanie
Na świecie wymyślono dwa systemy kierowania: niewidzialną rękę rynku i widzialne łapsko państwa. Nasz wkład
w ten teoretyczny model jest przeogromny – w szkolnictwie wyższym wymyśliliśmy system trzeciej drogi: państwo nie kieruje, a rynek nie działa. Rynek nie działa, bo opłaty za edukację mamy tylko w szkołach niepublicznych, które przejmują jedną trzecią studentów i w zdecydowanej większości wymagają od nich tylko regularnego opłacania czesnego (oznacza to, że od wykładowców wymagają jedynie, aby nie stawiali dwójek). Szkoły te kształcą wyłącznie na kierunkach „tanich" (dostarczają np. aż 82 proc. dyplomowanych ekonomistów
i speców od marketingu, a jedynie 3 proc. specjalistów technicznych i 0 proc. lekarzy). Mimo że uczelnie te funkcjonują już od kilkunastu lat, praktycznie nie dorobiły się własnej kadry dydaktycznej. Zatrudniają tylko 16 tys. nauczycieli akademickich (w większości są to zatrudnieni na drugim etacie pracownicy uczelni państwowych bądź emeryci, których te uczelnie przechowywać już nie chciały). A to oznacza, że na nauczyciela przypada w nich aż 41 studentów (prawie trzykrotnie więcej niż w szkołach państwowych).
Teoretycznie lepsze szkoły państwowe są bezpłatne, ale też – w większości – niewiele absolwentom dają. Państwo bowiem nie było przez 18 lat zainteresowane przeprowadzeniem jakiejkolwiek reformy swoich uczelni, wychodząc z założenia, że są one samodzielne i że będą się przeobrażać same. Dodatkowo, z niczego, najczęściej
w szczerym – edukacyjnie – polu utworzono 34 nowe uczelnie. Skąpiąc środków na edukację (Polska ma najniższe w krajach OECD nakłady na kształcenie jednego studenta – niższe o połowę od średniej dla tej grupy krajów), ich wysokość uzależniały od liczby przyjętych studentów. W efekcie, przy nieznacznym, bo tylko 20-procentowym wzroście liczby pracowników, uczelnie te trzyipółkrotnie zwiększyły liczbę studentów, co spowodowało, że liczba studentów przypadających na pracownika wzrosła z 5,5 do 15.

Standard kredy i ścierki
Uczelnie nie reagują na sygnały z rynku pracy i praktycznie nie dokonują zmian w prowadzonych kierunkach studiów (a jeśli już tak czynią, to najczęściej są to zmiany nazwy na „nowocześniejsze" i ładniej brzmiące). Oczywiste jest, że także uczelnie państwowe starają się przyjmować studentów przede wszystkim na te kierunki, na których kształcenie jest tanie (co oznacza, że jedynymi pomocami dydaktycznymi są kreda, ścierka i tablica). Stąd absurdalna struktura kształcenia, w której dominują studenci marketingu, teorii organizacji
i zarządzania, politologii (dawniej nauki polityczne) czy prawa. Proste porównanie pokazuje, że produkujemy znacznie więcej specjalistów w wymienionych dziedzinach (social sciences, business, law and services) niż w rozwiniętych krajach należących do OECD (Polska – 47 proc. ogółu studentów, średnia dla OECD – 37 proc.). Kształcimy za to mniej lekarzy (Polska – 6 proc., OECD – 13 proc.) i inżynierów.

Przyjdzie demografia i wyrówna
Sytuacja jest tragiczna, bo ani rynek, ani państwo nie funkcjonują należycie,
a wszyscy z zadowoleniem przyglądają się wspaniałym wskaźnikom przykrywającym edukacyjną fikcję. Jest jednak pewna szansa, że życie wymusi zmiany. Wynika to z demografii. Już teraz na uczelnie zaczyna wchodzić niż demograficzny, a za cztery lata liczba młodzieży w wieku akademickim zmniejszy się niemal o połowę (dziś 3,9 mln, za cztery lata – 2,2 mln osób). Ponieważ praktycznie dotarliśmy do maksymalnego wskaźnika pomaturalnej edukacji młodzieży, w podobnej proporcji powinna się zmniejszyć liczba studentów. A to oznacza, że z edukacyjnego rynku może zniknąć połowa szkół wyższych. Dobrze by było, aby były to uczelnie najsłabsze, a najmocniejsze (i najpotrzebniejsze) dzięki zmniejszeniu liczby studentów poprawiły swój poziom.
To jest jednak wersja optymistyczna
i wcale tak być nie musi. Może się okazać, że będziemy się starali „zapędzić" na tzw. wyższe studia jeszcze większy odsetek młodzieży i jeszcze obniżyć wymagania. A wtedy nic nie zmieniając, może się uda przetrwać prawie wszystkim. W tym producentom lipa-magistrów i lipa-licencjatów.

Uniwersytet w każdej wsi
Szkoły wyższe powstały w Wołominie, Falentach, Pruszkowie. Zagościły na rogach prawie wszystkich ulic polskich miast. Reklamy zachęcają do składania papierów na ekonomię, zarządzanie, dziennikarstwo czy administrację w dziesiątkach tego typu szkół. Ci, którzy uczą się nieco lepiej (co w praktyce oznacza, że nieco lepiej zdają rozmaite testy sprawdzające umiejętność rozwiązywania testów), mogą wybrać sobie lepsze uczelnie: choćby jeden z kilkunastu polskich uniwersytetów. (Choć i one – po rozmaitych reformach – oferują już wiedzę na niskim poziomie: na liście 500 najlepszych uczelni na świecie są tylko uniwersytety Warszawski i Jagielloński, ale i one w ostatniej setce).
Kolejne roczniki absolwentów setek szkół wyższych (niestety także tych
z wielowiekowymi tradycjami) otrzymują dyplomy i tytuły, z których dla ich wiedzy i przygotowania zawodowego i życiowego wynika mniej niż z przedwojennej matury. Wyjątkiem są politechniki (choć
i one podlegają procesowi dyskopolizacji), uniwersytety medyczne i wydziały nauk ścisłych. Ale one dla odmiany (poza obleganą medycyną) nie cieszą się szczególną popularnością wśród maturzystów, którzy obawiają się naszpikowanych matematyką i fizyką programów studiów.
Pierwszym i zasadniczym powodem uniwersyteckiej nędzy jest strategiczny cel polskich reformatorów systemów oświatowych, czyli podniesienie wskaźników scholaryzacji wśród Polaków. Mówiąc krótko, chodzi o to, by jak najwięcej młodych ludzi zrobiło maturę, a potem udało się na studia (choćby miały to być szkoły
w Tomaszowie Lubelskim czy Wołominie). A najlepszym środkiem do osiągnięcia tego szczytnego celu jest obniżanie standardów wykształcenia wyższego, ale także średniego, by przez tę poprzeczkę przeskoczyć mógł już niemal każdy.
Decyzje Romana Giertycha, który wprowadził amnestię maturalną, bo zbyt wielu maturzystów okazało się nieukami, są wzorcowe dla tego stylu myślenia. Ale nie ma co udawać, że wicepremier i minister edukacji z LPR był jakimś wyjątkiem. Od lat bowiem trwa debata nad koniecznością obniżenia wymogów programowych
czy zmniejszenia obciążeń edukacyjnych. Minister Katarzyna Hall, powtarzająca za ekspertami, że trzeba zmniejszyć listę lektur, bo uczniowie i tak ich nie czytają, jest tego znakomitym potwierdzeniem. Kresem byłoby uznanie, że maturzysta musi umieć się podpisać (elektronicznie, bo to takie nowoczesne), odpalić komputer, napisać CV i liczyć w zakresie do 100. Pozostała wiedza byłaby fakultatywna: ci, którzy chcieliby zostać polonistami, musieliby przeczytać „Chłopców z placu Broni" i „Harry’ego Pottera" (żeby nie popaść w etnocentryzm); przyszli matematycy zgłębialiby tajemnice geometrii i algebry, a historycy poznawaliby historię Europy (żeby być odpowiednio otwartym na nienacjonalistyczne jej interpretacje).
Niestety, nie jest to w najmniejszym stopniu przesada, czego dowodem jest debata wokół matematyki na maturze. Najczęściej przywoływanym argumentem przeciwko niej jest to, że zbyt wielu uczniów miałoby problemy z jej zdaniem. A odpowiedź, że nie każdy musi mieć maturę, bo ta ostatnia powinna coś konkretnego oznaczać, nikomu nie przechodzi przez gardło.
I w ten sposób tworzy się system, który promując na siłę wszystkich, w istocie nie uczy nikogo niczego. Próba wymuszenia czytania lektur czy przyswajania całek jest zaś traktowana jako oburzająca represja wobec wolnej ekspresji ucznia.
Skutek jest taki, że co roku studentami zostają ludzie, którzy nie mają pojęcia
o wyższej (a często i niższej) matematyce, nie przeczytali w życiu książki grubszej niż „Puc, Bursztyn i goście" czy „Plastusiowy pamiętnik" i z pełną szczerością przyznają się, że o fizyce, chemii i historii nie mają bladego pojęcia. Większość z nich, i to też trzeba przyznać z pełną szczerością, zdobędzie tytuł licencjata,
a potem magistra. I będzie się mogła szczycić wyższym wykształceniem, które nie tylko będzie pozbawione jakiejkolwiek wartości merytorycznej, ale też nie przyniesie korzyści na rynku pracy, który zaczyna preferować ludzi z solidnym, niekoniecznie związanym z przyszłą pracą ogólnym wykształceniem.

Niepoważne wykształcenie
Rynkowego trendu zdają się nie zauważać uczelnie, które niezmiennie oferują studentom kierunki proste do ukończenia, ale pozbawione jasnego przedmiotu. I nie chodzi tu tylko o powszechnie wyśmiewane gender studies (choć konia z rzędem temu, kto wie, czym – poza propagowaniem feminizmu – zajmują się wykładowcy tego kierunku), ale w nieco tylko mniejszym stopniu o rozmaite europeistyki, szczegółowo zdefiniowane socjologie czy zarządzania i marketingi. Trend do powoływania nowych kierunków nie jest zresztą czysto polski. Już Allan Bloom w „Umyśle zamkniętym" przestrzegał przed odklasycznieniem studiów i zdominowaniem ich przez rozmaite przedmioty, które są tak szczegółowe (albo tak puste), że niczego nie wnoszą do umysłów i wiedzy studentów. Zajmowanie się przez trzy lata (a tyle trwają studia licencjackie) literaturą kobiet, socjologią mediów czy historią codzienności wśród Kaszubów ma sens tylko wtedy, gdy budowane jest na wiedzy ogólnej i szczegółowej z zakresu własnej dziedziny. Może się więc stać przedmiotem doktoratu czy pracy seminaryjnej po kilku latach normalnych studiów, ale jako przedmiot główny nauczania jest zwyczajnie pozbawione sensu.
Niestety, rozmaite umowy międzynarodowe sprawiają, że właśnie taki model studiowania staje się coraz powszechniejszy. Umowa bolońska, wprowadzająca podział na studia zawodowe i magisterskie, doprowadza do sytuacji, w której student filozofii czy filologii klasycznej najpierw zdobywa tytuł zawodowy (a trzeba sobie powiedzieć, że oba te kierunki nie kształcą przedstawicieli jakiegoś zawodu),
a dopiero potem może zostać magistrem (czyli zdobyć wyższe wykształcenie magisterskie). Pod tym kątem układane są więc programy: i tak na filologiach najpierw poznaje się język, a dopiero później (często na studiach uzupełniających) studiuje meandry gramatyki historycznej, lingwistyki czy teorii języka. Pomijając absurdalność poznawczą takiego układu, trudno nie zauważyć, że od filologa należy wymagać więcej niż tylko znajomości języka.
A powoli przestaje się tego wymagać (poza filologiami „ekscentrycznymi"). Powód jest zresztą dość oczywisty: studenci chcą poznać język i szybko się zabrać do wykorzystania go w praktyce. Problem tylko w tym, że nie ma to nic wspólnego z wykształceniem uniwersyteckim, które zakłada nie tylko wiedzę z własnej dziedziny, ale też ogólną formację naukową,
a nie tylko praktyczne umiejętności, które przeciętnie inteligentny człowiek (a tacy powinni kończyć studia) może opanować w ciągu kilku tygodni.
Oczywiście, można powiedzieć, że taki, a nie inny model studiów wymusza wolny rynek, czyli pragnienia samych studentów, którzy potrafią już egzekwować programy studiów. Tyle tylko, że to nieprawda.
W istocie bowiem studenci oszukują samych siebie i są oszukiwani przez uczelnie proponujące im „niepoważne wykształcenie". Za pieniądze otrzymują nie tyle wyższe wykształcenie, ile wyrób wykształceniopodobny. A przyszły pracodawca potrafi błyskawicznie ocenić, czy ma do czynienia z wyrobem z renomowanej uczelni, czy z tanią podróbką (być może z tej samej uczelni, ale z wydziału, którego jedynym celem jest zarabianie kasy na naiwnych). I dlatego nikogo nie powinno dziwić, że o ile absolwenci – nawet najbardziej niepopularnych i niepraktycznych kierunków z renomowanych uniwersytetów – bez trudu znajdują pracę, o tyle absolwenci rozmaitych ekonomii
i administracji z niewielkich uczelni zasilają rynek usług w KFC czy McDonald's.

Wspomagany wybór
Problemem są głównie kierunki humanistyczne. Nauki ścisłe i kierunki techniczne są w znacznym stopniu od nich wolne. Tu bowiem nie da się ściemniać, snując opowieści o nowych, wspaniałych przestrzeniach badawczych, lecz trzeba się zwyczajnie sprawdzić. Nawet najpiękniejszy wykład matematyczny musi prowadzić w ramach języka do konkretnych wniosków, a pracę inżyniera budowlańca da się ocenić na pewno po kilku latach całkiem wymiernie. Problem tylko w tym, że choć akurat te uczelnie mamy w Polsce dobre, to wciąż brakuje na nie kandydatów (mimo iż od 2008 r. rząd przyznał studentom kierunków preferowanych o wiele wyższe stypendia). A powodem są... braki matematyczno-fizyczne jeszcze z podstawówek. Nauczyciele tych przedmiotów często nie uczą myślenia, rozumowania i odkrywania języka opisu świata, jakim jest wyższa (ale i niższa, jak to wskazywał już Arystoteles) matematyka, ale pamięciowego przyswajania pewnych działań. Wszystko to wystarcza na poziomie szkoły podstawowej i gimnazjum, ale później nie zdaje już egzaminu i uczeń przestaje cokolwiek rozumieć z wykładanego mu przedmiotu. A przerabianie wszystkiego od początku zazwyczaj nie wchodzi już w grę.
Jeśli chcemy mieć wysoki poziom uczelni i dostosowanie ich do wymogów rynku, konieczna jest reforma edukacji na poziomie niższym, a także pierwszych lat studiów. Logika, matematyka, filozofia musi na trwałe powrócić do programów szkolnych. Dyscyplina egzekwowania wiedzy musi zostać zaostrzona, a użalanie się nad dziećmi, które nie zdążyły przeczytać lektur, przerwane. Nauka musi być wyzwaniem, a ci, którzy nie chcą go podejmować, powinni mieć świadomość, że mogą wylecieć z edukacyjnego pociągu. Groźba usunięcia ze szkoły czy oblania matury wciąż jeszcze może działać.
I choć może to oznaczać koniec z fikcją powszechnej scholaryzacji i rozwoju polskiego szkolnictwa wyższego, to na dalszą metę jest to jedyna droga.
Obniżanie standardów, przyznawanie tytułów licencjata i magistra czy stopni doktorskich za friko jest zwyczajnym oszustwem. Pół biedy, kiedy oszukują się sami urzędnicy czy politycy, cała bieda zaczyna się wtedy, gdy oszukuje się studentów, którzy zamiast spodziewanej przepustki do lepszego świata otrzymują za swoje pieniądze niezbyt wartościowy świstek i intelektualną pustkę.

Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego
Rozpoczęliśmy pilotażowy program dofinansowywania kierunków technicznych. Będziemy stymulować uczelnie do tworzenia dodatkowych miejsc, a studentów - do wyrobu tych właśnie kierunków. Na ten program w 2008r. przeznaczyliśmy 86 mln zł. A do 2013 r. wydamy aż 1,2 mld zł. Kolejnym sposobem na zwiększenie liczby studentów kierunków technicznych jest powrót obowiązkowego egzaminu matematyki na maturze. Niski poziom matematyki w szkołach średnich odstrasza od kierunków inżynierskich.


Prof. Marek Rocki, senator PO, były rektor SGH
Brak egzaminów na uczelnie spowodował, że studia rozpoczynają coraz słabsi studenci. Konkursy świadectw maturalnych, które organizują szkoły wyższe, nie są dobrym weryfikatorem wiedzy i umiejętności. Poza tym uczelnie, broniąc się przed niżem demograficznym, przyjmują większość osób, które się na nie zgłoszą. Problem ten dotyka również publicznych placówek. A ponieważ pieniądz idzie za studentem, władze szkół, nie chcąc stracić dochodów, przyjmują większość osób.


Plan Kudryckiej
1. Studenci kierunków inżynierskich i technicznych z 47 uczelni otrzymają 1 tys. zł comiesięcznego dofinansowania.
2. "Kontraktowanie" studentów na kierunki ścisłe.
3. Dofinansowanie czołowych instytutów naukowych.
4. Zwiększenie puli pieniędzy na projekty młodych naukowców.
5. Uproszczenie ścieżki habilitacyjnej (mniejszą rolę będzie odgrywało m.in. kolokwium habilitacyjne)
6. Odmłodzenie Polskiej Akademii Nauk (nowi członkowie będą musieli mieć poniżej 55 lat, a profesorowie po 70. roku życia nie będą mogli pełnić funkcji kierowniczych).




Okładka tygodnika WPROST: 40/2008
Więcej możesz przeczytać w 40/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 13
  • Maciek   IP
    Studiowałem w Polsce 3 lata, rok na Politechnice Krakowskiej, gdzie na przedmiocie elektrotechnika uczono nas jak programować komputery używając kartek papieru (tak, pisaliśmy kod w języku C na papierze), ponadto podejście kadry w większości było na zasadzie \"oni (studenci) są tu dla nas, nie my dla nich\", co skutkowało bardzo szybkim zniechęceniem do studiów (powie ktoś, że trzeba być wytrwałym, ale na pewno nie w użeraniu się z wykładowcami, tylko w nauce)
    2 lata spędziłem studiując informatykę z ekonometrią na krakowskiej Akademii Ekonomicznej. Z informatyką nie miał ten kierunek wiele wspólnego, bardziej przypominał ekonomię i zarządzanie z jednym przedmiotem dotyczącym IT. Ponadto mimo poważnych problemów ze zdrowiem nie otrzymałem żadnej pomocy ze strony uczelni, i to było powodem zakończenia edukacji w Polsce. Zdecydowałem się na bardzo odważny krok i wyjechałem szukać szczęścia za granicą. Od miesiąca jestem studentem informatyki w Edynburgu, w Szkocji. Nie będę chwalić dnia przed zachodem słońca, ale po samym podejściu kadry do studentów widać, że DA się inaczej. Ponadto nie jesteśmy zalewani samą teorią, bardzo ważne jest praktyczne wykorzystywanie zdobytej wiedzy, co w przypadku programowania ma kluczowe znaczenie.
    Słyszałem głosy o adaptacji anglosaskiego systemu uniwersyteckiego w Polsce, ciekaw jestem, czy uda się przełamać beton.
    • Ela   IP
      Jest w Krakowie Politechnika, a na niej wydział lądowy.
      Na wydziale lądowym jest taki pan, który karierę naukową rozpoczął po przyjęciu na podstawie dodatku punktowego przyznawanego za pochodzenie robotniczo-chłopskie. Ileż to radości nam sprawiał, gdy jako młodziutki asystent biegał za profesorem z gąbką i neseserem. Profesor dobrze zdawał sobie sprawy z miernoty intelektualnej swojego asystenta, lecz również wiedział, iż nie może się go pozbyć gdyż taki był - jak to dawniej mówiono - prikaz z góry. Najciekawszymi momentami były chwile, gdy asystent po starciu tablicy stawał obok niej na baczność oczekując aż profesor znowu zabazgrze ją kompletnie dlań niezrozumiałymi wzorami. Większość z nas pilnie się uczyła i potem rozpoczęła pracę w zawodzie. Jako że uczelnia wówczas była Uczelnią trudno nam nie było. Wiedzieliśmy wszystko, co wiedzieć mieliśmy, aby nie czuć się zaskoczonymi jako projektanci czy nadzorujący budowy. A teraz smutne...
      ten asystent stający na baczność z rozbieganymi oczami jest teraz wielką figurą na Politechnice, ja już jestem na emeryturze i mogę się z tego śmiać lecz co mają począć moi następcy, którzy pod światłym przewodnictwem rozbieganookiego pobierają nauki. Ze spotkań uczelnianych wiem, że miernota intelektualna w jego robieganych oczach pozostała.
      Wiem również, że takich rozbieganookich na uczelniach pozostało więcej.
      • Jurist   IP
        Profesorowie, często ludzie stawiający się i postawieni ponad prawem - prawdziwy problem polskiej nauki.
        Są profesorowie znakomici, pod każdym względem wzorowi dla studentów i młodszych pracowników naukowych, ale są też żenujący: tworzący kliki, dwory, towarzystwa wzajemnej adoracji i recenzji, niszczący lub niedpopuszczający na uczelnię lepszych od siebie a bez układów, o niekulturalnym delikatnie mówiąc sposobie bycia, niedouczeni, promujący na siłę swoich ulubieńców i bezkrytyczni wobec nich, intrygujący, skłócający. Kłócą się ze soba, natomiast na zewnątrz w obronie interesów korporacyjnych są jak monolit. Recenzent winien się podpisywać, recenzować można prace anonimowe. W pewnym wieku należy korzystać z zasłużonego wypoczynku, a nie decydować o losach innych. Bywają osoby z problemami z psychiką lub z powodu wieku, ale utytułowane, przynoszące punkty uczelni i dobrze osadzone w układach. Brak lustracji także zadziałał, niektórym nawyki pozostały. Idiotyczne jest punktowanie publikacji w określonych tytułach czasopism, często tworzą się wokół nich towarzystwa wzajemnych publikacji i recenzji. System oceny i nagradzania powoduje, że nie warto badać problemu, warto produkować książki, wydane w odpowiednim miejscu artykuły i kolejne stopnie i tytuły naukowe. Bzdurą jest z góry przyjęcie wyższości całościowo pewnych uczelni - wszędzie są osoby o miernym poziomie i wszędzie, także na bardzo mało znanych uczelniach, bardzo dobrzy naukowcy, niedopuszczeni gdzie indziej z powodów rozmaitych. Tzw. \"okręty flagowe\" tym osobom uczyniłyby wielką krzywdę i byłoby to stosowanie odpowiedzialności zbiorowej i niech nikt w naiwności swojej nie liczy, że będą one walczyć o zdolniejszych, raczej jeszce bardziej o rodziny i przyjaciół królika.
        • personat@wp.pl   IP
          Za pewnik w artykule przyjęte jest pracowanie w wyuczonym kierunku. Na dzisiejszym rynku pracy można zadowolić się pracą w podobnej lub całkiem innej tematyce. No wiadomo jak ktoś unosi się honorem, i mówi, że nie po to studiował...to niech nie oczekuje nie wiadomo czego. Dużo też zależy od zaradności życiowej. Słyszałem o  socjologach pracujących w  korporacjach, ale też o bezrobotnych absolwentach studiów technicznych, skarżących się na propagande sukcesu po tych kierunkach. Pozdro...
          • pozdraiwam   IP
            czemu sie tu dziwić jeśli na studia można dostać się płacą głupie 100 zł za rekrutacje i jesteś, jak pięć lat temu zdawałam na studia to aby sie dostać trzeba było sie napracować teraz wystarczyło dostarczyć świadectwo i też dostałam sie na studia :)

            Spis treści tygodnika Wprost nr 40/2008 (1345)

            • Na stronie - Wiocha, obciach i żenada 28 wrz 2008, 22:00 Nie dajmy sobie narzucić wizji świata, w której wszyscy chcieliby się na wszystko gargantuicznie wyrzygać 3
            • Skaner 28 wrz 2008, 22:00 6
            • Miłość Tuska w czasach zarazy 28 wrz 2008, 22:00 Polityka 6
            • Komórki na pokładzie 28 wrz 2008, 22:00 Lotnictwo 6
            • Oliwa z konopi 28 wrz 2008, 22:00 Rolnictwo 6
            • Do góry nogami 28 wrz 2008, 22:00 Rekordy 6
            • Dossier 28 wrz 2008, 22:00 „Lubię od czasów studenckich drinka, któremu pozostałem wierny do dziś – pięćdziesiątka wódki z sokiem z czarnej porzeczki" Zbigniew Ziobro dla Onet.pl„Powojenne hasło „Cały naród buduje swoją... 8
            • PYTANIA NIEPOLITYCZNE - Byłem mrówką 28 wrz 2008, 22:00 Rozmowa z Bogdanem Zdrojewskim, ministrem kultury i dziedzictwa narodowego, niegdyś zajmującym się fotografią niemal zawodowo. 8
            • Ludzie 28 wrz 2008, 22:00 Moss w LuwrzeModelka Kate Moss będzie bohaterką wystawy w Luwrze. Ekspozycja poświęcona 19-letniej obecności Moss na wybiegu zostanie zaprezentowana kilkaset metrów od miejsca, gdzie wystawiana jest słynna Mona Liza. (KIC)Spielberg... 8
            • Gwiazdy obnażone 28 wrz 2008, 22:00 Obyczaje 8
            • Ameryka zapłaci 28 wrz 2008, 22:00 Kryzys finansowy 10
            • Google Android 28 wrz 2008, 22:00 Premiery 10
            • Wykrywacz kłamstw 28 wrz 2008, 22:00 „Wprowadzenie euro będzie miało szereg negatywnych skutków dla dobrze rozwijającej się polskiej gospodarki, (…) emeryci na wprowadzeniu w Polsce euro mogą stracić nawet 240 zł miesięcznie” 10
            • Białoruski kombajn 28 wrz 2008, 22:00 Technologia 10
            • Spadek, ale powolny 28 wrz 2008, 22:00 Bezrobocie 12
            • ZAPYTAJ WPROST - Zbigniew Lew-Starowicz 28 wrz 2008, 22:00 Grubość ma znaczenie 13
            • Poczta 28 wrz 2008, 22:00 Choroba tramwajowaAutor artykułu „Choroba tramwajowa" (nr 39) już na wstępie krytykuje Hannę Gronkiewicz-Waltz za przeznaczenie pieniędzy na tramwaje. Dlaczego nie wspomina o tym, że została podpisana wieloletnia umowa z... 14
            • Playback 28 wrz 2008, 22:00 Przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS Przemysław Gosiewski i poseł klubu PiS Ludwik Dorn. 14
            • Wprost przeciwnie - Granda banda 28 wrz 2008, 22:00 Po kastracji pedofilów nadejdzie pora na kastrację mózgów 15
            • Z życia koalicji 28 wrz 2008, 22:00 Lud uważa, że premiera Donka w mediach jest w sam raz. Zbadała to „Rzeczpospolita", pewnikiem w nadziei, że Tuska jest za dużo, ale niestety – nie jest. Dotyczy to także i innych platfusów. Okazało się, że lubimy takie... 16
            • Z życia opozycji 28 wrz 2008, 22:00 Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tę starą prawdę potwierdzili członkowie władz PiS. Najpierw pożądali członkostwa Ludwika Dorna. Zdobyli je, zawiesili, dyndało ponad pół roku, a im to nie wystarczyło. Tak im się Dornowe członki... 16
            • Wyższa fikcja 28 wrz 2008, 22:00 Dlaczego uczelnie produkują lipa-magistrów i lipa-licencjatów 18
            • Dyplom z disco polo 28 wrz 2008, 22:00 Na polskich uczelniach sprawdza się zasada, że nie ma większego głupca niż głupiec z wyższym wykształceniem 24
            • Pojedynek buldogów 28 wrz 2008, 22:00 Premiera Donalda Tuska i wicepremiera Grzegorza Schetynę łączy już tylko szorstka przyjaźń i miłość do piłki 26
            • Polski front Zachodu 28 wrz 2008, 22:00 Dzięki konfliktowi między Zachodem a Moskwą popieramy geopolityczną rentę 30
            • Niezłomny 28 wrz 2008, 22:00 Andrzej Czuma to najbardziej przyzwoity z polskich polityków 32
            • POSTAĆ TYGODNIA - Andżelika Borys 28 wrz 2008, 22:00 Drzazga dyktatora 36
            • Wprost z blogu 28 wrz 2008, 22:00 Nowy JorkBilet w jedną stronę Agnieszka Tracz www.salon.polonia.net <!-- /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal {mso-style-parent:""; margin:0cm; margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan;... 37
            • Trójka bez sternika 28 wrz 2008, 22:00 38
            • Prawie jak w Ameryce 28 wrz 2008, 22:00 Skala pomocy państwa dla banków w Rosji jest podobna do tej w USAO kryzysie finansowym za oceanem mówią wszyscy. Podobna jest sytuacja w Rosji (choć przyczyny kryzysu inne – znaczną rolę odegrała wojna z Gruzją). Według rosyjskiego... 38
            • Duma juniorów 28 wrz 2008, 22:00 Widzowie festiwalu w Gdyni nie dowiedzieli się, na co iść do kinaGrand Prix Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni dostał melodramat o romansie polskiego oficera z żoną radzieckiego kosmonauty impotenta. Jeden z jurorów, Sławomir... 38
            • Kosmetyka demokracji 28 wrz 2008, 22:00 Białoruś bez pomocy Zachodu może popaść w całkowitą zależność od Kremla Przeprowadzenie wolnych wyborów parlamentarnych jest jednym z dwunastu warunków postawionych przez Brukselę białoruskim władzom. W zamian za ich spełnienie... 38
            • Ryba po polsku - Stonka w Irlandii 28 wrz 2008, 22:00 Europejski Bank Centralny wyłożył 2 bln euro, by ratować rynek bankowy i system euro, tyle że po cichu 39
            • Giełda 28 wrz 2008, 22:00 40
            • Koniec wielkich 28 wrz 2008, 22:00 To koniec ery potężnych banków inwestycyjnych na Wall Street. Lehman Brothers zbankrutował, Merrill Lynch i Bear Stearns zostały przejęte przez konkurentów. Dwie ostanie twierdze bankowości inwestycyjnej (spekulacyjnej?) – Goldman... 40
            • Hazard po polsku 28 wrz 2008, 22:00 W 2008 r. Polacy wydadzą na gry losowe i hazardowe 17 mld zł – wynika z szacunków Ministerstwa Finansów. To prawie o połowę więcej niż rok wcześniej. Znacznie mniej pieniędzy przeznaczamy na alkohole wysokoprocentowe i prywatne... 40
            • Alitalia wenezuelska? 28 wrz 2008, 22:00 Zatrudniająca 19 tys. osób Alitalia ponosi 50 mln euro strat dziennie. Dlatego włoski narodowy przewoźnik lotniczy został wystawiony na sprzedaż. Wydawało się, że przejmie go konsorcjum kilkunastu włoskich przedsiębiorców (CAI), ale... 40
            • Show musi kosztować 28 wrz 2008, 22:00 Bilet autobusowy z Białegostoku do Warszawy – 30 zł, wejściówka do telewizji na nagranie „Tańca z gwiazdami" – 200 zł, autograf i zdjęcie z tańczącym bokserem Krzysztofem „Diablo" Włodarczykiem –... 40
            • Drogie święta 28 wrz 2008, 22:00 Jeżeli posłowie poprą projekt ustawy ustanawiającej święto Trzech Króli dniem wolnym od pracy, to przychody budżetu państwa zmniejszą się o prawie 1,5 mld zł rocznie (kupimy mniej towarów obłożonych podatkami). Według Polskiej... 40
            • Polski Broadway 28 wrz 2008, 22:00 Już co szósty polski teatr jest prywatny 42
            • Olimpijczycy biznesu 28 wrz 2008, 22:00 Polscy producenci sprzętu sportowego osiągają więcej sukcesów niż nasi sportowcy 48
            • Polska bez węgla 28 wrz 2008, 22:00 Choć mamy największe pokłady węgla w Europie, uzależniamy się od importu tego surowca z Rosji 52
            • 2x2=4 Dekoratorzy świata 28 wrz 2008, 22:00 Czy nam się uda kogokolwiek dogonić? 54
            • Know-how 28 wrz 2008, 22:00   56
            • Rekord wszech czasów 28 wrz 2008, 22:00 Usain Bolt, najszybszy sprinter świata, może biegać jeszcze szybciej i pobić kolejny „kosmiczny" rekord świata. Tak twierdzi Hans Eriksen, astrofizyk z uniwersytetu w Oslo, która analizował bieg Jamajczyka na igrzyskach w... 56
            • Kod testosteronu 28 wrz 2008, 22:00 Padł kolejny stereotyp – jeśli chodzi o wrażliwość na uroki płci przeciwnej równie zmienni jak kobiety bywają mężczyźni. Okazuje się, że kluczem do tego, kto się komu podoba, jest poziom testosteronu. Kiedy ilość tego hormonu... 56
            • Władza kobiet 28 wrz 2008, 22:00 To nie jest książka o tajemnicach alkowy, paryskich salonach i ogrodach. W każdym razie nie tylko. Kobiety zawsze miały wpływ na rządy i losy świata, nawet wtedy, gdy były wykluczane ze sprawowania władzy. Anna Bretońska dwa razy była... 56
            • Psie ziewanie 28 wrz 2008, 22:00 Ziewanie jest zaraźliwe nie tylko wśród ludzi. Od człowieka może je przejąć także pies. Z 29 zwierząt biorących udział w doświadczeniu aż 21 ziewało, obserwując oznaki senności u swych właścicieli. Psy po raz kolejny dowodzą,... 56
            • Zegar noworodka 28 wrz 2008, 22:00 Co zrobić, gdy płaczące po nocach dziecko nie pozwala nam normalnie funkcjonować 58
            • Fundusze europejskie w życiu rodziny 28 wrz 2008, 22:00 Halina i Jaś Europejscy 63
            • Urlop wychowawczy 28 wrz 2008, 22:00 Okazja na rozwój 64
            • Kobiety zakładają firmy 28 wrz 2008, 22:00 Bądź sam sobie szefem 66
            • Elastyczne przedszkole 28 wrz 2008, 22:00 Rodzina i praca 68
            • Szpital na bombie 28 wrz 2008, 22:00 Rząd Tuska tak uzdrawia szpitale, jak wcześniejsze rządy uzdrawiały stocznie 72
            • Kto ukradł teleskop? 28 wrz 2008, 22:00 Historia wynalezienia lunety jest znacznie bardziej skomplikowana niż budowa tego przyrządu 74
            • Dieta genowa 28 wrz 2008, 22:00 Rozmowa z prof. José Ordovasem z Tufts University w Bostonie, pionierem genomiki żywieniowej 78
            • Objawienie Gabriela 28 wrz 2008, 22:00 Jezus nie był pierwszym zmartwychwstańcem 80
            • Honor jak kiełbasa 28 wrz 2008, 22:00 Generał Juliusz Rómmel "bohaterski dowódca obrony Warszawy we wrześniu 1939 roku", dopuścił się jawnej zdrady 84
            • Bez granic 28 wrz 2008, 22:00 88
            • Cena dziedzictwa 28 wrz 2008, 22:00 Miguel Angel Revilla, szef rządu hiszpańskiej prowincji Kantabria, ściągnął na siebie falę krytyki po tym, jak publicznie przyznał się, że skorzystał z usług prostytutki, by stracić dziewictwo. Szczególnie oburzone były posłanki do... 88
            • Mur na aukcji 28 wrz 2008, 22:00 Jeden z domów aukcyjnych w Berlinie sprzedał fragment muru berlińskiego za 7800 euro. Anonimowy nabywca chce go podobno wstawić do biura jako element dekoracji. Dom aukcyjny gwarantuje autentyczność muru. Trudno obecnie trafić na oryginalny... 88
            • Cytat tygodnia 28 wrz 2008, 22:00 „To trochę tak, jakby czekać z seksem do późnego wieku" – Warren Buffett, amerykański miliarder, odpowiadając na pytanie, dlaczego w okresie kryzysu finansowego, zamiast oszczędzać i czekać na uspokojenie sytuacji,... 88
            • Na ratunek Dawidowi 28 wrz 2008, 22:00 Posąg Dawida dłuta Michała Anioła, arcydzieło włoskiego renesansu, znalazł się w niebezpieczeństwie. Źródłem zagrożenia okazało się nadmierne zainteresowanie ze strony turystów, oglądających rzeźbę we florenckim muzeum Galleria... 88
            • Książka - Zbrodniarze i bohaterowie 28 wrz 2008, 22:00 Jak hitlerowcy mogli z zimną krwią zabijać żydowskie kobiety i dzieci? Dlaczego japońscy żołnierze masowo gwałcili i mordowali? Na te pytania stara się odpowiedzieć w swojej książce Laurence Rees, angielski pisarz i reżyser... 88
            • Pakistański (nie)bezpiecznik 28 wrz 2008, 22:00 Na pograniczu Afganistanu i Pakistanu rozgrywa się przyszłość świata 90
            • Narody podzielone 28 wrz 2008, 22:00 Czy Liga Demokracji zastąpi Organizację Narodów Zjednoczonych? 94
            • Wirówka Łukaszenki 28 wrz 2008, 22:00 Rola Polski w polityce wobec Białorusi nie powinna się sprowadzać do bezmyślnego uczestnictwa w jej "odmrażaniu" 96
            • W poszukiwaniu dobrych Niemców 28 wrz 2008, 22:00 Nazistom czynnie przeciwstawiało się nie 5 proc., jak do tej pory sądzono, ale 10-20 proc. sudeckich Niemców 98
            • Przyjaciele islamu 28 wrz 2008, 22:00 Tak jak sowietolodzy bronili komunizmu, tak badacze islamu bronią tej religii i tych, którzy ją przyjęli 100
            • Pasaż 28 wrz 2008, 22:00   104
            • Niezbędnik studenta 28 wrz 2008, 22:00 Emma Watson, znana jako Hermiona z „Harry’ego Pottera", ma na koncie 20 mln funtów i nie narzeka na brak filmowych propozycji. Jednak ta 18-latka w tym roku celująco zdała maturę i wybiera się na studia. Dla nich chce... 104
            • iStudent 28 wrz 2008, 22:00 Kultowy już iPhone 3G to gadżet idealny też na uczelni. Dzięki błyskawicznemu Internetowi i wygodnej przeglądarce pomaga ściągać. W czasie egzaminu można więc zasięgnąć korepetycji u prof. Google’a. Aparat pozwala kopiować... 104
            • Laptop miniaturka 28 wrz 2008, 22:00 Student bez laptopa to już gatunek na wymarciu. Warto zainwestować raczej w mały i lekki model, by się nie zmęczyć, biegając z nim z wykładu na wykład. W sieci sprzedaży Komputronik można kupić miniaturowy Asus Eee PC 904HD. Notebook... 104
            • Sekret dobrego ściągania 28 wrz 2008, 22:00 Zwykłe przepisywanie przez ramię od kolegi to już przeszłość. Dziś ściąga się za pomocą MMS-ów. Wymaga to odrobiny dobrej woli ze strony osoby, od której chcemy ściągnąć. Musi ona dyskretnie sfotografować swój test i wysłać... 104
            • Przyjaciel żaka 28 wrz 2008, 22:00 Samsung Q1, nowy odtwarzacz mp3, ułatwia odsłuchiwanie nagranych wykładów. Można na nim przyspieszyć lub zwolnić odtwarzanie bez irytującej zmiany barwy głosu wykładowcy. Docenią to zwłaszcza osoby uczące się języków obcych. Nic... 104
            • Uwolnij psa 28 wrz 2008, 22:00 Jest taki dzień w roku, kiedy Polacy przywiązują się łańcuchem do psiej budy. Robią to w słusznej sprawie – w proteście przeciwko zwyczajowi trzymania psów na uwięzi przez całe życie. Piątego października po raz drugi... 104
            • Laser 28 wrz 2008, 22:00 Booker kontra GoncourtW tym tygodniu ukażą się dwie najważniejsze powieści tego roku. „Czarodziejka z Florencji" Salmana Rushdiego to pasjonująca powieść o XVI-wiecznych Indiach i Florencji. Klasycznie skonstruowana,... 116
            • Dandys na dresie 28 wrz 2008, 22:00 8 typów współczesnego mężczyzny 118
            • Łomot to nie muzyka 28 wrz 2008, 22:00 Rozmowa z Rafałem Blechaczem, pianistą, zwycięzcą Konkursu Chopinowskiego 124
            • Wielkie żarcie na Wspólnej 28 wrz 2008, 22:00 Najlepiej sprzedają się potrawy i drinki znane z filmów i seriali 126
            • Wencel gordyjski - Łakomuchy 28 wrz 2008, 22:00 Jeśli Kiszczak w mundurze potrafił manipulować ludźmi, to co dopiero umie Kiszczak w piżamie 128
            • Krótko po wolsku - Pani Merkel mocno śpi 28 wrz 2008, 22:00 Pojawiły się złośliwe i z pewnością niesłużące pojednaniu polsko-niemieckiemu informacje, jakoby pani kanclerz Angela Merkel przysypiała na uroczystości wręczania jej doktoratu honoris causa na piastowskim uniwersytecie we Wrocławiu.... 129
            • UEorgan Ludu 28 wrz 2008, 22:00 Donald Tusk - Wykastrować? * Wódka: trunek tradycyjny w treści i narodowy w formie * Mydlana opera w PIS: Dorn libertyn, Kaczyński cnotliwy, Kurski + Ziobro = BWM * Wodzu, a co z Wilnem? 129
            • Skibą w mur - Zrobić sobie dobrze 28 wrz 2008, 22:00 Dziś widać już wyraźnie, że wolimy wydawać kasę na karmę dla kotów niż na nowe płyty Gosi Andrzejewicz 130

            ZKDP - Nakład kontrolowany