Podatki w górę

Podatki w górę

Tylko podwyżka podatków może uratować tegoroczny budżet. Deficyt finansów państwa może wynieść nawet 60 mld zł zamiast planowanych 18,2 mld zł. Oznacza to, że Ministerstwo Finansów musi szybko znaleźć sposób na załatanie gigantycznej dziury budżetowej opiewającej na ponad 40 mld zł. Tym samym każda przeciętna czteroosobowa polska rodzina zostanie zmuszona do oddania państwu dodatkowych 4-5 tys. zł rocznie.
To, że zaraz po wygranych wyborach do europarlamentu polski rząd weźmie się do nowelizacji budżetu, było tak pewne jak to, iż po wiośnie następuje lato. Nie minął tydzień, a Ministerstwo Finansów – to samo, które jeszcze miesiąc temu zapewniało, że wszystko jest lepiej niż  kiedykolwiek wcześniej – zaczęło przebąkiwać o nadmiernym deficycie i dziurze budżetowej. Jednocześnie niektórym wysokim rangą urzędnikom resortu wymsknęło się niechcący tu i  ówdzie parę pomysłów, jak poradzić sobie z tą „niespodziewaną" sytuacją. Wśród nich jak mantra powtarza się idea podniesienia podatków. Można być więcej niż pewnym, że w ten sposób politycy badają za pośrednictwem mediów opinię publiczną. Albowiem budżet już gruntownie przebadali i  postawili diagnozę, którą mimo najszczerszych chęci trudno nazwać choćby „dobrze rokującą".

Mimo ogłoszonych w styczniu 2009 r. cięć wydatków o  19,2 mld zł tegoroczny budżet państwa nie tylko się nie domknie, ale  także otworzą się przed nim nowe, dalekie horyzonty. Bardzo dalekie, bo  sięgające nawet kwoty 60 mld zł, podczas gdy w pierwotnych założeniach deficyt miał być nie większy niż 18,2 mld zł. Po pięciu miesiącach tego roku dochody budżetu wyniosły 111 mld zł, czyli 36,6 proc. z  zaplanowanych 303 mld zł. Co prawda, jest to więcej niż przed rokiem (108,8 mld zł), jednak taki wynik rząd zawdzięcza wyłącznie znacznie wyższym niż w roku 2008 dotacjom unijnym. Same dochody krajowe wyniosły 97,1 mld zł, co oznacza, że były o 4 mld zł niższe niż przed rokiem. W  tym samym czasie wydatki budżetowe sięgnęły kwoty 127,5 mld zł i  stanowiły 41,7 proc. rocznego planu, po uwzględnieniu styczniowej korekty. Oznacza to, że mimo robiącej ostatnio zawrotną karierę procedury podkręcania wyniku przed opublikowaniem komunikatu (polega ona na przesuwaniu wydatków na następny miesiąc) realizacja programu cięć wydatków przebiega – mówiąc delikatnie – opornie.

Prosta analiza dotychczasowej realizacji dochodów i wydatków wskazuje na to, że łączny niedobór w państwowych fi nansach musi w 2009 r. wynieść przynajmniej 50-55 mld zł. Pesymiści lubujący się w czarnych scenariuszach zakładają, że przez spodziewany spadek dochodów z VAT kwota ta przekroczy nawet 60 mld zł. Tak czy  inaczej, zapowiada się spora dziura. Co gorsza, pod względem charakterystyki przypomina ona dziurę w jezdni – jedna i druga nie tylko sama się nie zmniejsza, ale także wykazuje tendencję do dynamicznego powiększania. Słusznie zatem gorące głowy w Ministerstwie Finansów proponują, aby zaszyć ją, póki jest jeszcze stosunkowo mała. Problemem jest to, że igłą i nićmi w tym wypadku mają być wyższe podatki.

W kuluarach Ministerstwa Finansów słychać coraz głośniejsze i odważniejsze zapowiedzi. Mówi się o możliwości podniesienia podstawowej, 22-procentowej stawki VAT o 1 punkt procentowy, co miałoby dać budżetowi w 2009 r. dodatkowe 9 mld zł. Ponadto rząd rozważa podwyższenie z 7 proc. do 22 proc. stawki VAT na usługi hotelarskie i transportowe, co  przyniosłoby kolejne 6 mld zł. W rachubę wchodzi jeszcze zmiana akcyzy (głównie paliwowej i na papierosy), a także podniesienie o 1 proc. składki rentowej. Z tej ostatniej podwyżki resort finansów wycisnąłby dla siebie najwięcej – nawet 20 mld zł. Jak zgodnie twierdzą ekonomiści i politycy, podwyżka podatków dochodowych PIT i CIT nie wchodzi w grę, przynajmniej na razie.

Pozostaje jeszcze jedna możliwość – głębokie reformy fiskalne, jednak ich przygotowanie oraz proces przeprowadzania pochłonęłyby mnóstwo czasu. A zegar tyka na niekorzyść budżetu. Poza tym nie należy zapominać, że w 2010 r. odbędą się wybory prezydenckie i  poważne zmiany w systemie podatkowym w czasach kryzysu mogłyby rządzącym zaszkodzić, zamiast pomóc. W takim wypadku brzytwa ze znanego powiedzenia raczej poderżnęłaby tonącemu Tuskowi gardło, zamiast wyciągnąć go z kłopotów. Ministerstwo Finansów nie zamierza się chwytać tej brzytwy, lecz pokornie wypełni wolę Tuska, który jest gorącym orędownikiem utrzymania niskiego deficytu. Poza tym ruchy podatkowe, które zapowiada resort, zagwarantowałyby państwu wyższe dochody nie  tylko w tym, lecz także w przyszłym roku. Na tym jednak plusy się kończą. Minusów jest więcej.

Donald Tusk określa siebie mianem liberała, a zatem podwyżką podatków nie będzie zachwycony. Zwłaszcza że taki ruch przed wyborami prezydenckimi dostarczy amunicji obozowi opozycji. Za  swojej kadencji dzisiejsza opozycja podatki obniżała, m.in. zmniejszyła o połowę składkę rentową, stawkę podatku PIT i zniosła akcyzę na  kosmetyki. Najbardziej rozczarowani poczują się jednak wyborcy, ponieważ to oni najboleśniej odczują zmiany podatkowe. Jednoczesny wzrost VAT, akcyzy i składki rentowej oznaczałby, że przeciętna polska czteroosobowa rodzina musiałaby oddawać państwu dodatkowo przynajmniej 4 tys. zł rocznie. Do tego cofnęlibyśmy się w światowym rankingu najbardziej sfiskalizowanych państw, choć i dziś nie mamy zbytnio czym się pochwalić na tle konkurencji. Dzień wolności podatkowej (symboliczna data, kiedy obywatele przestają pracować na zobowiązania podatkowe, a zaczynają pracować na siebie) wypadł w 2009 r. w Polsce 14 czerwca – miesiąc później niż w Hiszpanii i dwa miesiące później niż w USA i Australii.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że nie ma pewności, czy  podwyżka podatków rzeczywiście zwiększy dochody budżetu. Wynik zależy od  tego – o czym większość urzędników w Ministerstwie Finansów nie wie, a  reszta do tego się nie przyznaje – w jakim punkcie krzywej Laffera wtedy się znajdziemy. Teoria ta zakłada, że po przekroczeniu tzw. punktu nasycenia przychody budżetowe, nawet jeśli podatki nadal rosną, zaczynają spadać: 0 proc. podatków = zero przychodów budżetowych, lecz także 100 proc. podatków = zero wpływów do państwowej kasy. Punkt nasycenia będzie najłatwiej przekroczyć w wypadku akcyzy, np. na  papierosy – jej podniesienie po raz kolejny doprowadzi do zwiększenia przemytu i spadku dochodów państwa. Ale nawet gdyby efekt był odwrotny, to gospodarkę będzie dorzynać planowana podwyżka VAT. To rozwiązanie doprowadzi do powstania efektu inflacyjnego, który z kolei zredukuje popyt. Z kolei obniżka dochodów firm zepchnie sporo z nich na krawędź bankructwa.

Niestety, smutna prawda jest taka, że bez podwyżki podatków Ministerstwo Finansów praktycznie nie ma szans na wykonanie jakichkolwiek manewrów ratujących budżet przed katastrofą. Do niedawna mogło korzystać z  klasycznej i sprawdzonej metody zamiatania pod dywan polegającej na przekładaniu wydatków w czasie lub zmniejszaniu ustalonych dotacji dla ZUS, KRUS oraz samorządów przy jednoczesnym przymuszeniu ich do  zadłużania się na rynku komercyjnym. Ten manewr stracił jednak na  atrakcyjności, bo niedawno rozgryzła go Komisja Europejska i dzisiaj skrupulatnie wylicza nam deficyt całego sektora finansów publicznych.

Państwo niewiele może także zaoszczędzić na dalszych cięciach budżetowych. Tzw. wydatki niezdeterminowane (czyli niewynikające z  innych ustaw i zobowiązań) opiewają na zaledwie 70 mld zł (25 proc. wydatków bud- żetu) i jedyną większą ich pozycją są koszty osobowe administracji (a ograniczanie liczby urzędniczych stołków jest ostatnią rzeczą, na którą w dzisiejszej sytuacji zdecydowałby się rząd). W  niektórych resortach, np. obrony, wydatki przycinane będą na bieżąco (można wszak np. wprowadzić formację krakusów uzbrojonych w kosy pochodzące z krajowych fabryk zbrojeniowych), jednak oszczędności z tego tytułu będą liczone w skromnych milionach, a nie potrzebnych dziesiątkach miliardów.

Jedyną poważniejszą propozycją zmniejszenia wydatków jest przekazanie ich finan- sowania innym instytucjom. W rachubę wchodzi tu Bank Gospodarstwa Krajowego, który wedle już wyartykułowanego przez rząd pomysłu ma fi nansować budowę dróg. A skoro BGK może asfaltować autostrady, to czemu nie zrzucić na jego barki także ciężaru finansowania innych inwestycji państwowych? Rodzi się jednak pytanie: skąd BGK ma na to wszystko wziąć pieniądze? Komercyjna sprzedaż obligacji raczej nie wchodzi w rachubę, bo szanse powodzenia ich emisji są niewielkie, a koszty przeprowadzenia operacji wysokie. Jedyną zatem możliwością jest to, aby obligacje BGK skupował NBP. To jednak mogłoby zostać potraktowane jako jawne drukowanie pieniądza i uznane za naruszenie art. 220 konstytucji („Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa"). Kiedy pożar szaleje, dyskutowanie, czy jego gaszenie jest zgodne z prawem, nie jest jednak najlepszym rozwiązaniem. Dzisiaj przecież pieniądze drukują wszyscy (także Europejski Bank Centralny), a – w wypadku gdy służą one finansowaniu inwestycji prorozwojowych – teoria ekonomii takiego działania jednoznacznie nie potępia.

Wyższy deficyt można też po prostu zaaprobować, choć nie w wysokości wynikającej z obecnych wyliczeń. Jakieś cięcia, oszczędności i dodatkowe dochody (choćby z prywatyzacji, która po pięciu miesiącach dostarczyła tylko 470 mln zł z zaplanowanych 12 mld zł) są możliwe, ale na poziomie realistycznym – dwukrotnie wyższym niż  wymyślone przez projektantów budżetu 18,2 mld zł. I tu jednak pojawiają się dwa problemy. Pierwszy z nich to progi ostrożnościowe (poziom zadłużenia państwa w stosunku do rocznego PKB). Ustawa o finansach publicznych przewiduje pierwszy taki próg na poziomie 52 proc. PKB, a jej nowelizacja miała obniżyć go do 47 proc. W obecnej sytuacji nowelizację trzeba będzie odroczyć. Problem drugi to ewentualne trudności ze sfi nansowaniem zwiększonego defi cytu lub gwałtowny wzrost kosztów jego obsługi. Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny, ale skoro już raz zdecydowaliśmy się zgwałcić 220 artykuł konstytucji, to czemu nie mielibyśmy zrobić tego po raz drugi? To, co zrobi rząd z budżetem na rok 2009, jest problemem mniejszym niż  to, jaki będzie budżet na rok 2010. Jeżeli budujemy go na założeniu wzrostu PKB o 0,5 proc., to należy logicznie założyć osiągnięcie dochodów najwyżej na poziomie tegorocznym. Tymczasem, biorąc pod uwagę nieunikniony wzrost wydatków związanych z mechanizmami indeksacyjnymi (np. inflacją), okazuje się, że przyszłoroczne wydatki muszą być o co najmniej 15 mld zł wyższe niż tegoroczne. Windowałoby to defi cyt do 70 mld zł, a taka liczba już kole w oczy nawet zwolenników Johna Maynarda Keynesa (twórca teorii interwencjonizmu państwowego; według niego defi cyt budżetowy w czasach kryzysu jest rzeczą naturalną).

Paradoksalnie, kryzys stworzył idealne środowisko do przeprowadzenia gruntownych reform podatkowych. Po stronie dochodów budżetowych powinny one zakładać przede wszystkim objęcie rolników podatkiem PIT oraz  urealnienie składki KRUS. A jeśli chodzi o wydatki budżetowe, to w pierwszej kolejności należałoby dokonać ich „odsztywnienia". Sejmowa speckomisja powinna przejrzeć ustawy gwarantujące najróżniejszym podmiotom dochody w stałej wysokości i  dokonać w nich zmian. Gdyby owo „odsztywnienie" objęło jedynie 10 proc. dochodów prawnie zagwarantowanych różnym instytucjom, oszczędności budżetowe wyniosłyby 25 mld zł, a więc znacznie więcej, niż można wycisnąć, tnąc bieżące wydatki resortów.

Są to pomysły proste i dobre, lecz, niestety, niewykonalne. Ich wada polega na tym, że bezpośrednio naruszają czyjeś interesy ekonomiczne, a  także – pośrednio – interesy polityczne rządzących. W świetle przyszłorocznych wyborów jest to koronnym argumentem przeciwko podejmowaniu radykalnych działań. Dlatego możemy być pewni, że projekt budżetu na 2010 r. zapewni nam „powtórkę z rozrywki". Rząd skleci projekt z jakimś irracjonalnie niskim defi cytem rzędu 25 mld zł, Sejm go posłusznie zaaprobuje, a za równy rok zastanawiać się będziemy, czy podnosić podatki. A wtedy wystarczy jedynie powyższy artykuł nieco otrzepać z kurzu.



W roku 2010 będzie gorzej
Rozmowa z prof. Stanisławem Gomułką, byłym wiceministrem finansów, wieloletnim pracownikiem Katedry Ekonomii w London School of Economics

„Wprost": W obecnej sytuacji finansów państwa lepiej ciąć wydatki czy podnosić podatki?
Stanisław Gomułka: Najważniejsze jest, aby nie dopuścić do dużego wzrostu deficytu. Najlepszym rozwiązaniem byłyby poważne cięcia w tzw. sztywnych wydatkach budżetowych. Jednak zarówno oszczędności tego rodzaju, jak i  wariant zakładający podniesienie podatków wymagają stworzenia odpowiednich ustaw, które muszą zostać przyjęte przez parlament i  prezydenta. Tymczasem między Pałacem Prezydenckim a rządzącą koalicją nie ma porozumienia i wygląda na to, że jest ono nieosiągalne. Z moich rozmów z prezydentem, a także z jego orędzia wygłoszonego niedawno w  Sejmie wynika, że w jego ocenie należy zwiększać wydatki budżetowe lub  obniżyć podatki, co najpewniej skutkowałoby dalszym wzrostem deficytu budżetowego. Według prezydenta takie rozwiązanie pobudziłoby gospodarkę, co – w jego mniemaniu – jest zadaniem priorytetowym. Prezydencki doradca Ryszard Bugaj podpowiada co prawda ideę podnoszenia podatków, m.in. zwiększenia składki rentowej, a także powrót do  trzeciej, 40-procentowej stawki PIT dla najlepiej zarabiających, jednak jego zdania nie podziela ani sam prezydent, ani rząd. W ten sposób znajdujemy się w klinczu: budżet wymaga poważnych zmian, ale polityczne ograniczenia proces ten skutecznie blokują. Dlatego wzrost deficytu sektora publicznego nawet do 80-90 mld zł w roku bieżącym jest niemal pewny.

I nie ma żadnej innej pozaustawowej drogi, by przynajmniej częściowo zniwelować tak wielki deficyt?
Część materiału do załatania dziury zapewne będzie pochodzić ze wzrostu akcyzy oraz większej dywidendy. Ale w sumie może to być raptem 10-15 mld zł. Większy deficyt mógłby być też po części finansowany wpływami z prywatyzacji. Problem w tym, że skarb państwa przespał najlepszy moment na sprzedawanie akcji spółek, w których ma  udziały. W efekcie z zaplanowanych na ten rok 12 mld zł na razie udało się uzyskać 470 mln zł. Rząd powinien przygotować ambitniejszy plan prywatyzacyjny na rok przyszły, zakładający pozyskanie około 25 mld zł. Taka suma pozwoliłaby przynajmniej pokryć przyrost deficytu w 2010 r.

Czyli 2010 r. może być jeszcze gorszy dla finansów państwa niż obecny?
Niestety, tak. Trzeba pamiętać, że sam deficyt może dodatkowo wzrosnąć, jeśli wzrosną koszty obsługi długu publicznego, a te w obecnej sytuacji na rynkach finansowych mogą być znacznie wyższe. Komisja Europejska prognozuje, że w  2010 r. nasz deficyt może niebezpiecznie zbliżyć się do kwoty 100 mld zł. To oznaczałoby , t przekroczenie przez dług publiczny tzw. drugiego progu ostrożnościowego – 55 proc. PKB. W takiej sytuacji kolejny budżet wymagałby głębokich cięć w wydatkach.

Wysoki deficyt budżetowy spowolni całą gospodarkę?
Taki scenariusz jest prawdopodobny. Wraz z rosnącym zadłużeniem publicznym rząd będzie musiał szukać więcej pieniędzy w kraju. Tym samym prywatni przedsiębiorcy będą konkurowali z sektorem państwowym o  kredyty, co doprowadzi do pogorszenia warunków inwestycyjnych. Ten efekt może opóźnić powrót lepszej koniunktury. Dlatego rząd już teraz powinien przedstawić plany walki z nadmiernym defi cytem nie tylko na ten rok i przyszły, lecz także na rok 2011.

Co, jeśli rząd tego nie zrobi?
Wtedy deficyt będziemy redukowali do zadowalającego poziomu, niższego niż 3 proc. przez trzy, cztery lata, opierając się nie na nowych ustawach, lecz na  wzroście gospodarczym, tak jak to było w latach 2004-2008. Oznacza to  przesunięcie naszego przystąpienia do strefy euro nawet do roku 2015.

Rozmawiał Łukasz Bąk


Okładka tygodnika WPROST: 26/2009
Więcej możesz przeczytać w 26/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 11
  • Alinka   IP
    wszedzie jest kryzys skat panstwo ma brac polska to biedny kraj. Czy bedzie zadzil Tusk czy Rydzyk pieniedzy nie przybedzie .Trzeba pomyslec jak podatki troche podniesc,a niektorym odebrac wymoszone renty.Mlode kobiety do pracy a nie brac renty wdowie i to duze po gornikach ktore nie wypracowaly.
    • hajnel   IP
      a pamiętacie 3 razy 15
      • Janusz   IP
        Spokojnie, nieudacznik grający w piłkę za 3 miesiące ogłosi, że będzie 120 mld zł deficytu.
        Faszyzująca młodzieżówka PO i tak nadal będzie piała jak to jest cudownie na forach a o skorumpowanych członkach PO nikt już nie będzie czytał, bo to chleb powszedni.
        Tylko w POlsce: Nie ważne ile kradną, ważne kto to robi.
        • zbuszu   IP
          kurcze jestem tu po raz pierwszy. spodziewalem sie komentarzy na wyzszym poziomie niz na onecie czy tez wp. Niestety, jestem zawiedziony.-

          Poza konkursem - pogoda, jaka macie od paru tygodni w Polsce nie wskazuje jednoznacznie, iz lato po wiosnie jest czyms oczywistym.
          • panienka   IP
            Podziekujmy pismakom i sondazystom ze tak oglupili Narod
            ktory wybral bande nieudacznikow i aferzystow.Co by tu jeszcze spieprzyc PO-slowie,co by tu jeszcze spieprzyc?

            Spis treści tygodnika Wprost nr 26/2009 (1381)

            • Na stronie - Prezydencka obsesja 21 cze 2009, 20:00 Ci, którzy sądzą, że w walce o fotel przewodniczącego Parlamentu Europejskiego dla Jerzego Buzka chodzi o to stanowisko, powinni się zawstydzić. Nie chodzi też wcale o naszą pozycję w unii. Posada dla Jerzego Buzka służy wyborom prezydenckim. Zresztą prawie wszystko w naszej... 5
            • Z życia koalicji 21 cze 2009, 20:00 Grzegorz Schetyna wywołał burzę, proponując by Donald Tusk – jako prezydent – kierował wciąż Platformą Obywatelską. W Polsce tak się oczywiście nie da, bo funkcjonuje tu słynna bzdura znana jako „prezydent wszystkich... 6
            • Z życia opozycji 21 cze 2009, 20:00 Ryszard Kalisz uznał, że Grzechowi Napieralskiemu brakuje charyzmy oraz umiejętności komunikacyjnych. A w obecnej sytuacji na czele SLD powinien stanąć ktoś wyposażony w obie te cechy. Pewnikiem ma rację, ale problem ten można... 7
            • Podatki w górę 21 cze 2009, 20:00 Tylko podwyżka podatków może uratować tegoroczny budżet. Deficyt finansów państwa może wynieść nawet 60 mld zł zamiast planowanych 18,2 mld zł. Oznacza to, że Ministerstwo Finansów musi szybko znaleźć sposób na załatanie gigantycznej dziury budżetowej opiewającej na ponad 40... 8
            • Skaner 21 cze 2009, 20:00 12
            • Natrętna mucha i Ewa Kopacz 21 cze 2009, 20:00 Czy minister zdrowia Ewa Kopacz traktuje rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego jak natrętną muchę? W tym tygodniu ujrzy światło dzienne biała księga korespondencji między oboma urzędami. 12
            • Dwa trupy, zero kary 21 cze 2009, 20:00 Nie ma podstaw do wszczęcia „dyscyplinarki" wobec sędzi Sądu Rejonowego w Kościanie Agnieszki O. – uznała na ostatnim posiedzeniu Krajowa Rada Sądownictwa. To sędzia O. w grudniu ubiegłego roku wypuściła z aresztu Jana... 12
            • Zakon NIK 21 cze 2009, 20:00 Platforma Obywatelska planuje rewolucję w NIK. – Te zmiany mogą oznaczać likwidację izby – ostrzega Janusz Wojciechowski, jej były prezes, eurodeputowany PiS.  – Ludzie, którzy byli związani z izbą, mają poczucie, że... 13
            • Czołgi i Słońce Peru 21 cze 2009, 20:00 Przyznany premierowi order Słońce Peru miał być tylko zabawnym przystankiem w „podróży życia" państwa Tusków. Wychodzi jednak na to, że po roku od tamtej wizyty wymiana handlowa z Peru rośnie. Mamy też szansę na duży... 13
            • Puls gospodarki 21 cze 2009, 20:00 Brak opcji na opcje Nie będzie ustaw opcyjnych. Miały one pomóc przedsiębiorcom odzyskać przynajmniej część z 200 mld zł, które stracili na opcjach walutowych.  Sejmowa Komisja Finansów Publicznych odrzuciła wszystkie projekty ustawy,... 16
            • Przegląd prasy zagranicznej 21 cze 2009, 20:00 Dylemat Białego Domu Zuddeutsche ZeitungBarack Obama musiał się liczyć z tym, że Mahmud Ahmadineżad pozostanie prezydentem Iranu. Podejrzenie o oszustwo wyborcze ukazało jednak nową twarz władzy, co utrudnia zbliżenie z Teheranem.... 19
            • Żona księdza 21 cze 2009, 20:00 „Przyślijcie nam księdza z żoną, a zabierzcie od nas duchownego w celibacie, bo podrywa wszystkie kobiety we wsi” – z taką petycją zwrócili się do Watykanu wierni z podkarpackiej wioski. Były w niej dwie parafie: greckokatolicka i łacińska. W pierwszej... 20
            • Sonnyboy i karły 21 cze 2009, 20:00 Nie ma się co podniecać ostatnim „wybrykiem” „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, która nazwała Jarosława Kaczyńskiego „najstraszniejszym ze strasznych narodowych konserwatystów”. Niemiecka prasa tonu już nie zmieni. Przez półtora roku umocnił... 22
            • Europarlament jest zbędny 21 cze 2009, 20:00 Na pytania czytelników internetowego wydania "Wprost" odpowiada Ryszard Bugaj, doradca ekonomiczny prezydenta, jeden z najciekawszych publicystów i ekonomistów lewicowych. 24
            • Plus ujemny - Prawdziwa fikcja 21 cze 2009, 20:00 Tylko ten (lub ta), który potrafi rozmawiać o seksie na porodówce, ma kwalifikacje na polityka. Rozwiązanie jest zbyt proste, by zajmowali się nim politycy. Rządzenie nie polega na rozwiązywaniu problemów, lecz na tworzeniu nowych. Banalny problem budowania dróg i autostrad... 25
            • Ile mają politycy 21 cze 2009, 20:00 Z czym kojarzy się polityka? Z dużymi pieniędzmi. Aż 49 proc. Polaków uważa polityków za najzamożniejszą grupę zawodową – mówi jeden z sondaży TNS OBOP. Jak jest naprawdę? 27
            • Zbigniew Jeż 21 cze 2009, 20:00 Zbigniew Ziobro jest kreowany dziś na króla Edypa z tragedii Sofoklesa. Zapiera się przed politycznym ojcobójstwem, którego ma dokonać. Ucieka przed nim do Brukseli. Ale wszyscy i tak tylko czekają na ten akt sztuki, w którym pozbawi władzy Jarosława Kaczyńskiego i zajmie jego... 34
            • Ryba po polsku -  Polska 2030 21 cze 2009, 20:00 Materiałów prognostycznych mam ci w domu pod dostatkiem. Mam broszurę z lat 50. przedstawiającą wizję Warszawy w roku 1970. Nie jeden Pałac Kultury, ale dwa. Drugi tu, gdzie stał wtedy i dziś stoi znowu Zamek Ujazdowski. Fontanny, bulwary, żegluga na Wiśle, ruchome chodniki i... 37
            • Polski rewanż 21 cze 2009, 20:00 Wiele polskich przedsiębiorstw ze wszystkich niemal branż wyparły z krajowego rynku zachodnie koncerny. Tak było 20 lat temu. Teraz szefowie rodzimych firm doszli do wniosku, że rola drugich skrzypiec w tej rynkowej orkiestrze im nie odpowiada. I zaczęli odzyskiwać utraconych... 38
            • Zemsta Bauera 21 cze 2009, 20:00 Dla jednych jest przykładem menedżera nowej generacji, inni uważają go za biznesowego nieudacznika. Potrafi zbudować coś z niczego, choć zdarza się, że władza uderza mu do głowy. Rafał Bauer – jeden z najbardziej kontrowersyjnych polskich biznesmenów – teraz chce... 41
            • Głos z Ameryki - Dolary z drukarki 21 cze 2009, 20:00 Amerykański Bank Centralny, działając na zlecenie Białego Domu, dodrukował już ponad bilion dolarów. To może wpędzić Stany Zjednoczone w inflację, którą odczuje cały świat. Czas zlikwidować chore bodźce gospodarcze, rozpocząć „deTARPowanie” gospodarki i zapewnić... 42
            • Odmładzający seks 21 cze 2009, 20:00 „Utrzmuję dobrą formę, bo często uprawiam seks. Kurt traktuje mnie jak konia wyścigowego, a jak się ma konia, to trzeba na nim jeździć. On sprawia, że czuję się seksowna, a to bardzo skutecznie odmładza” – wyznaje Goldie Hawn, 64-letnia aktorka związana z... 44
            • Choroba ciężkich nóg 21 cze 2009, 20:00 Victoria Beckham jeszcze niedawno nigdy nie pojawiała się bez obcasów. Od 2008 r. coraz częściej chodzi w płaskich butach lub w klapkach. Powodem nie jest nowa moda. Victoria, podobnie jak wiele innych kobiet, ma prawdopodobnie kłopoty z żylakami. 46
            • Kobieca przypadłość 21 cze 2009, 20:00 Rozmowa z prof. Markiem Maruszyńskim, kierownikiem Kliniki Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej i Naczyniowej w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie 48
            • Miotacz bólu 21 cze 2009, 20:00 Zamiast gumowych kul, armatek wodnych i gazu łzawiącego do rozpędzania ulicznych zamieszek będzie używany „miotacz bólu”. Aparat emituje wiązkę mikrofal, które wnikają w skórę na 0,4 mm, gdzie są umiejscowione receptory bólowe. Trafiona osoba dozna wrażenia... 51
            • Będziemy teleportować ludzi, ale nie dusze 21 cze 2009, 20:00 Rozmowa z prof. Michio Kaku, fizykiem teoretycznym i popularyzatorem nauki z City University w Nowym Jorku 52
            • Teherańska wiosna 21 cze 2009, 20:00 Teoretycznie wszystko wygląda tak samo jak w roku 1999 i 2003, gdy na ulice Teheranu wyszły tysiące młodych ludzi. Wtedy też się wydawało, że skostniała teokracja się chwieje. Demonstracje skończyły się jednak po dwóch tygodniach, a wszystko, co osiągali manifestujący, to... 54
            • Targi brukselskie 21 cze 2009, 20:00 O co ma walczyć Polska po eurowyborach? O wszystko – twierdzą unijne wygi. Zarówno o fotel przewodniczącego Parlamentu Europejskiego dla prof. Jerzego Buzka, jak i o ważne komisyjne stanowisko dla Janusza Lewandowskiego. Argument, że nie podpisaliśmy jeszcze traktatu... 56
            • Europa i reszta - Mur i murek 21 cze 2009, 20:00 Polityka jest pełna wielkich nieznajomych, zarówno ludzi, jak i wydarzeń. Czczony w Polsce, wkrótce były już przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans-Gert Pöttering, jest rozpoznawany w Niemczech przez 2 proc. obywateli. Najgłośniejszy polityk frakcji socjalistycznej... 58
            • Trochę kultury, proszę 21 cze 2009, 20:00 Dzielimy się na tych, którzy w czasie wakacji nadrabiają, i tych, którzy wolą sobie odpuścić. Jedni pakują do walizki poważną cegłę, inni wolą lżejszy kaliber na DVD do oglądania z laptopa pod plażową parasolką. Nasz przewodnik uwzględnia urlopowe potrzeby jednych i drugich. 60
            • Prawda fotografii 21 cze 2009, 20:00 Rozmowa z Tadeuszem Rolkem, fotografikiem, bohaterem wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej (do 12 lipca) 68
            • Poobijana perła 21 cze 2009, 20:00 To miasto jest wyniosłe jak skała, na której je zbudowano. Pozycja pokonanego przez siły natury czy wroga nie łamie jego dumy. I mimo przeciwności losu nadal szczyci się mianem perły Adriatyku. Dlatego patronowi miasta św. Błażejowi ustawiono tu aż 17 pomników. 70
            • RECENZJE 21 cze 2009, 20:00 FilmBiografia młodej Coco Chanel to pozornie schemat. Kariera od początku prowadząca przez łózko. Banał, gdyby nie osoba bohaterki. Miliony dziewcząt przez stulecia były utrzymankami, ale taki talent zdarzył się tylko raz. Film... 72
            • Szwed na sterydach 21 cze 2009, 20:00 Volvo XC70 jest tak dobre jak chłodne piwo w upalny letni wieczór. A opracowany przez Szwedów silnik T6 jest tak znakomity jak najlepsze wino. Problem w tym, że z połączenia XC70 z T6 powstaje to, co ze zmieszania piwa z winem – mikstura wywołująca mdłości. 80
            • Skibą w mur - Do bojkotu! 21 cze 2009, 20:00 Krzysztof Skiba Żyjemy w świecie pomiesza- nia pojęć. Dawno, dawno temu, a konkretnie w roku 1880, gdy Charles Boycott, zarządca hrabstwa Mayo w Irlandii, ogłosił podwyżkę czynszów, miejscowi sprzedawcy zaczęli go ignorować. Biedny administrator nie mógł zrobić żadnych... 82

            ZKDP - Nakład kontrolowany