Najniezdecydowańszy

Najniezdecydowańszy

Z okazji wielkiej, uroczyście obchodzonej rocznicy zazwyczaj szuka się utytułowanych rozmówców, aby opowiedzieli coś o jubilacie. Na 200. rocznicę urodzin Fryderyka Chopina wybraliśmy kogoś, kto wie o nim wszystko. Ale o nim samym wie mało kto.
Pomógł nam przypadek. W 1979 roku w odcinku teleturnieju „Wielka gra", poświęconym życiu i twórczości Fryderyka Chopina, wygrał 22-letni absolwent technikum elektronicznego, który o Chopinie mówił nie jak o narodowej relikwii, lecz jak o żywym człowieku. Zwycięzca, z luzem rozwalającym sztywniacką, gierkowską telewizję, oznajmił, ze całą nagrodę przekazuje najwyżej notowanemu polskiemu pianiście w Konkursie Chopinowskim. Miałem wtedy 12 lat i siedziałem przed telewizorem. I byłem w szoku. Całkiem niedawno wspomniałem o tym w TVN Style, w programie „66 niezapomnianych programów telewizyjnych”. Jakież było moje zdumienie, gdy do redakcji „Wprost” doręczono mi odręcznie napisany, obszerny list, który można streścić słowami: „To ja jestem tym chłopakiem, który wtedy wygrał »Wielką grę« z Chopina”. Podpisano: Artur Górski. Pomyślałem, że to cudowne zrządzenie losu, bo Artur Górski to człowiek, z którym warto o Chopinie rozmawiać.

ROBERT LESZCZYŃSKI: W wyobraźni Polaków Chopin funkcjonuje jako symbol: geniusz, patriota, gruźlik. Człowiek ponury i nudny. To wizja nie do pogodzenia z wersją, że był gwiazdą ówczesnej paryskiej bohemy.

ARTUR GÓRSKI: Kiedy w towarzystwie wspominam, że pasjonuje się życiem i twórczością Fryderyka Chopina, wywołuje konsternację. Ludzie uważają, że muszę być strasznym nudziarzem. Bo to potwornie nudne zajęcie, a i muzyka ponura, wręcz żałobna. Jest wręcz przeciwnie. Zajmuje się Chopinem od 37 lat i ciągle mnie czymś zaskakuje. Nie ma jednej prawdy o nim, a już na pewno nie jest ona nudna. Współcześni psychiatrzy na podstawie jego listów i wspomnień o nim doszli do wniosku, że cierpiał na psychozę maniakalno-depresyjną. Miał napady euforii, a potem wpadał w depresję; melancholię, jak wówczas mawiano.

Większość artystów cierpi na tę przypadłość.

U niego wahania nastroju były o wiele poważniejsze. Niektóre jego listy zaskakują czułostkowym szczebiotem, natomiast dziennik stuttgarcki jest koszmarem, w którym porównuje siebie do trupa. To już nie jakiś dołek psychiczny, ale skraj załamania czy nawet próg samobójstwa. Takie było jego życie. W Paryżu był gwiazda salonów i uznanym artysta, ale też człowiekiem samotnym, chorym, emigrantem żyjącym z dala od rodziny.

Czy 160 lat po jego śmierci możemy w ogóle coś wiedzieć na pewno?

Możemy, i to wiele. Z prostego powodu: Chopin nie był człowiekiem anonimowym. Od dzieciństwa towarzyszyło mu zainteresowanie. Szybko stał się artystą znanym nie tylko w Polsce czy wśród emigracji, jak Mickiewicz czy Słowacki, lecz także dosłownie w całej Europie. Każdy jego krok był obserwowany i skrupulatnie odnotowywany. Ogromna większość tych świadectw przetrwała do dzisiaj. Po śmierci Chopina jego znajomi i uczniowie, a były ich setki, czuli się w obowiązku spisać wspomnienia o nim. Najdrobniejsze pamiątki stały się narodowymi relikwiami. Najwięcej jednak dowiadujemy się z listów pisanych przez niego, do niego i o nim. Znanych jest ponad 700. Dzięki chronologicznie uporządkowanym wspomnieniom i dziełom możemy odtworzyć niemal każdy dzień jego 39-letniego życia. Prześledzić stan ducha, wytropić gusty, przyzwyczajenia, a nawet fobie. Nie sądzę, żeby pisał na przykład „sram na to wszystko", gdyby wiedział, ze list zostanie kiedyś opublikowany. Pisząc tak, miał na myśli swoich wydawców. Pisał tez gorsze rzeczy, a przez grzeczność wykropkowywał wulgarne wyrazy.

Czym prawda o nim różni się od narodowego mitu?

Nie mówi się o tym, że był człowiekiem skorym do żartów. Był ceniony na salonach jako osoba, która rozbawiała wszystkich do łez. Miał talent komiczny i umiejętności naśladowania, które podziwiał m.in. Balzac. Jego popisowym numerem było parodiowanie zachowań innych pianistów przy fortepianie. Umiał tez naśladować głosy, potrafił z sąsiedniego pokoju udawać ożywioną rozmowę trzech osób na temat podsłuchującego. Lubił też naśladować rubaszną gwarę mazurską.

Chopin błazen?

On to robił w określonym celu: odwracał od siebie uwagę. Był człowiekiem skrytym i zamkniętym we własnym świecie. Chował się. Nie cierpiał rozmawiać o sobie, swoich upodobaniach, emocjach czy wreszcie swojej muzyce. W liście do swego przyjaciela Fontany zapisał swoje życiowe motto: „Nieś w duszy nabój i słabuj, ale nosiwa niech nikt tego nie spostrzegiwa", czyli: nieś w duszy swoja odwagę i swoje słabości, ale niech nikt nie będzie w stanie wyczytać ich z twojej twarzy. To był jakiś rodzaj autyzmu, nieufności, izolacji od świata. W jego listach wcale nie ma muzyki. Żadnych analiz, opisów, rozterek artystycznych. Odwracanie uwagi od siebie miało związek z kompleksami muzyka na punkcie wyglądu. Potrafił się śmiać ze swojego wielkiego, garbatego i haczykowatego nosa, który nazywał „zwiędłym wachalitis”.

I ta jego wielka grdyka na chudej szyi!

Był strasznym cherlakiem. Miał 170 cm wzrostu, ważył zaledwie 43 kilogramy i współczesnym przypominał owada. Był chorobliwie blady, miał rudawe blond włosy i kłopoty z zębami: liczne ubytki i częste stany zapalne, od których puchł mu – jak pisał – pysk. Mógł się z tego śmiać, ale też bardzo to przeżywał. Bliscy pisali często, jak łatwo jest go zranić czy urazić. Nie można wierzyć też jego portretom – są idealizowane w duchu romantycznym. Widzimy na nich natchnionego artystę. O tym, jak wyglądał naprawdę, dowiadujemy się z jedynej fotografii z 1847 r.

Blady, jakby zgasły, ale szykownie ubrany mężczyzna.

Był przewrażliwiony na punkcie swojego wyglądu, o czym świadczy też jego obsesja na punkcie ubrań. Wydawał na nie ogromne sumy. Interesował się najnowszymi trendami w Paryżu, miał ulubionego kapelusznika i własnego szewca. Jego uczeń Georges Mathias wspomina, że nigdy nie widział tak lśniacych butów jak u Chopina. Z domu nie ruszał się bez charakterystycznych, śnieżnobiałych rękawiczek, których miał wiele par i bez których, jak pisał żartem, „nie miałby dobrego tonu": w ten sposób wytykał snobizm arystokracji.

Bywał rozrzutny?

Bardzo. Ale tez sporo zarabiał. Żył głównie z dawania lekcji.

Wielki polski kompozytor, miast pisać wiekopomne dzieła, tracił czas na udzielaniu lekcji pannom z arystokracji?!

Tak twierdził Mickiewicz. Uważał, że Chopin traci czas i talent, wycierając się po salonach, zamiast stworzyć wielką, romantyczną operę narodową, od czego Chopin był bardzo daleki. Mickiewicz miał rację o tyle, że kompozytorska spuścizna po Chopinie, choć genialna, w porównaniu z Mozartem, który żył jeszcze krócej, jest jednak znikoma. Gdyby zyski z wydawania kompozycji mu na to pozwalały, pewnie zamiast udzielać lekcji, więcej by komponował. Za kompozycje, w zależności od wielkości, dostawał 500, 1000 czy 1500 franków. Bez względu na ich wartość artystyczną czy nakład, w jakim się sprzedawały. Za lekcję brał 20 franków, jeśli udzielał jej w swoim domu, i 30, jeśli odbywała się w domu ucznia. Przy tym trzeba było przysłać po niego powóz. Lekcji udzielał przez 5-6 godzin dziennie, więc nietrudno policzyć, że w tydzień mógł zarobić na nich więcej niż na średniej wielkości kompozycji.

20-30 franków to było dużo?

Sporo. Tyle dostawał robotnik za kilka tygodni pracy w fabryce.

Kalkulował i był biznesmenem? To kłóci się z jego mitem romantycznego artysty.

Wiedział, który utwór był wydany, u którego wydawcy i ile dostał za to pieniędzy. Nie miał skrupułów. Potrafił zrezygnować ze współpracy z zaprzyjaźnionym wydawcą i iść tam, gdzie mu więcej zapłacą. Pod względem finansowym działał racjonalnie. Notorycznie wykłócał się ze swoimi wydawcami i w listach wyzywał ich od najgorszych. Z jednej strony był bardzo skromny, peszył się, kiedy nazywano go geniuszem. Gdy jednak chodziło o sprzedawanie utworów, targował się do upadłego.

Sam zajmował się swoimi interesami?

Miał przyjaciela z dzieciństwa, Juliana Fontanę, pianistę i kompozytora. Fontana wyemigrował po powstaniu listopadowym i „zaczepił się" przy Chopinie. Prowadził interesy pod jego nieobecność w Paryżu, przepisywał nuty, ale tak naprawdę był człowiekiem na posyłki, którym kompozytor do przesady się wysługiwał. Chopin o wszystkim decydował sam. Póki żył. Rola Fontany zaczęła się na dobre po śmierci Chopina, na przykład wbrew woli kompozytora wydał masę jego utworów. I chwała mu za to, bo to często znakomite kompozycje, które Chopin kazał spalić jako niedoskonałe. Fontana ocalił w ten sposób ok. 40 kompozycji, sporą część całego dorobku artysty.

Kiedy Chopin miał czas na komponowanie? Nocą?

Skądże! Wieczorami uczestniczył w życiu towarzyskim, od którego był uzależniony. Komponował przede wszystkim latem. Co roku od maja aż do listopada zamykał, jak sam to nazywał, „swój młyn" i wyjeżdżał z George Sand do jej posiadłości w Nohant. Paryż latem był nieznośnie upalny, a poza tym wyjeżdżali też jego uczniowie, więc nie było sensu tam siedzieć. Przez sześć kolejnych wakacji w Nohant bardzo dużo komponował. Najwięcej w życiu.

Wiemy, jak pisał?

Pomysł przychodził nagle i nie wiadomo skąd, na przykład podczas spaceru. Kiedy Chopin miał chwilę natchnienia, szybko wracał do domu, żeby to zagrać na fortepianie i zapisać. Natomiast ubieranie tego pomysłu w muzyczną formę to była męczarnia. George Sand pisała, że szukał ideału. Nigdy nie mógł osiągnąć wersji, która by go zadowalała. Sam nazywał siebie w listach „najniezdecydowańszym człowiekiem na świecie". Potrafił już po oddaniu kompozycji do druku biec do wydawcy, żeby coś tam jeszcze zmienić. Jego wydawca Maurycy Schlesinger powiedział, że „on pisze utwory, które już napisał”, że łączył tylko stworzone wcześniej warianty. Grając własne utwory, bardzo często nie trzymał się zresztą napisanych przez siebie nut i zmieniał je pod wpływem chwili.

Improwizował?

Wpadał w rodzaj transu. Po zakończeniu gry nie poznawał ludzi i jakiś czas dochodził do siebie. Natomiast jeśli poproszono go o zagranie „Marsza żałobnego", dochodził do takiego napięcia, że nie był już w stanie nic powiedzieć. Zakładał kapelusz i wychodził. Podczas koncertu w Szkocji, wykonując sonatę op. 35, w części drugiej, po scherzu przestał grać, ponieważ w pudle fortepianu zobaczył zjawę. Był tak przerażony, że zszedł z estrady. Wrócił, kiedy się uspokoił, i dokończył sonatę. Pisze o tym w liście do Solange Clésinger (córki George Sand).

Dzisiaj powiedziałbym, że powinien zmienić psychiatrę, ale w czasach romantyzmu duchy chyba były w modzie.

Dzisiaj tłumaczy się to działaniem opium, które od lat przyjmował w coraz większych dawkach jako środek przeciwbólowy. Doktor Sielużycki, który napisał książkę na temat choroby Chopina, twierdził, że jad tuberkuliny działa na mózg i wyobraźnię. Musiał więc mieć duży wpływ na jego twórczość. Jedna z jego uczennic wspomina, że podczas lekcji potrafił być bardzo roztrzęsiony, na przykład skakał i roztrzaskał krzesło.

Lubił alkohol?

Lubił szampana i wino bordeaux. Piło się wtedy dużo wina, bo uważano, że cholera roznosi się przez wodę, a przez wino nie. Wypijano więc „dla zdrowia" około litra dziennie. W towarzystwie lubił też zapalić cygaro, co przy jego słabych płucach i napadach duszności wydaje się absurdem. Kiedy przyjeżdżał z Polski ktoś ważny, to prowadzał go do wytwornej restauracji, gdzie rezerwował salon. Choć był wątły i słabego zdrowia, uwielbiał prowadzić „życie kawalerskie”, czyli dużo imprezować, upijać się, wracać do domu późno w nocy, spać niedużo, odżywiać się nieregularnie, nie dbać o siebie. Dlatego rozpadł się jego związek z Marią Wodzińską. Jej arystokratyczna rodzina wiedziała, jak prowadzi się Chopin, i stanowczo nie zgodziła się na ślub.

Zaiste, ładny przykład do naśladowania. Co jeszcze lubił?

W latach młodzieńczych jeździł na łyżwach, grywał w karty, w bilard i w szachy, ale niezbyt dobrze. Nie czytał wiele. Na jego nocnej szafce widziano poezje Mickiewicza. Był „lubownikiem", jak pisał Brzozowski w swoich dziennikach, mleka koziego i oślego, lubił też żytni chleb razowy. Dzień zaczynał od wypicia kawy, ale w późniejszych latach, za namową lekarza, częściej sięgał po czekoladę. Zanim zjawiali się uczniowie, musiał go najpierw odwiedzić fryzjer, bo nie golił się sam. Istnieje przekonanie, że był wielbicielem kwiatów, bo zawsze było ich dużo w jego mieszkaniach. Spełniały one jednak także praktyczną funkcję: zabijały zapach z kadzi inhalacyjnych ułatwiających mu oddychanie. Ale kwiaty rzeczywiście lubił, zwłaszcza fiołki, których zapach kojarzył mu się z poezją. Był nieufny wobec nowo poznanych ludzi i mówiono, że by do niego dotrzeć, najlepiej mówić po polsku. Uważa się, że Chopin celowo mówił po francusku z akcentem, bo chciał pokazać, że choć nosi francuskie imię i nazwisko, jest Polakiem. Interesowały go nowinki techniczne, fascynowały go m.in. telegraf i odkrycie Neptuna. Przy swoim racjonalizmie był też przesądny i miał mnóstwo drobnych manii. Nie zaczynał niczego ważnego w poniedziałek lub w piątek, nie lubił liczb 7 i 13. Przed spaniem pedantycznie układał swoje kapcie. Bywał roztargniony, ale też obsesyjnie punktualny. Miał malutki damski zegarek, który dyskretnie wyciągał, by zerknąć, ile minut lekcji minęło.

Czemu damski?

Chopin lubił rzeczy miniaturowe. Może dlatego, że sam był bardzo drobny. Uwielbiał otaczać się pięknymi drobiazgami. I niczego nie potrafił sobie odmówić. Umierając, nie miał oszczędności. Nawet jego ostatnie mieszkanie, w tajemnicy przed nim, w połowie opłacała jego uczennica, rosyjska arystokratka hrabina Obrieskowa.

Kiedy zdał sobie sprawę, że umiera?

Zawsze był wątły, słaby i chorowity, ale dopiero podczas pobytu na Majorce uświadomiono mu, że jest gruźlikiem. On jednak nie przyjmował tego do wiadomości. Uważał, że lekarze się mylą. Czuł przede wszystkim, że ma problemy z sercem. Miał po części rację, bo kiedy zmniejsza się powierzchnia płuc, to serce nienaturalnie się rozrasta, by przepompować więcej krwi. Zawsze miał kontakt ze śmiercią. Mocno przeżył śmierć siostry i Jana Matuszyńskiego, najbliższego przyjaciela z liceum, z którym mieszkał w Paryżu. Spisywał testament co najmniej dwa razy. Tuż przed śmiercią, kiedy czuł, że naprawdę umiera, poprosił, żeby jego serce wróciło do kraju. Poprosił też o obdukcję, która miała wykazać słuszność jego opinii, że jest chory na serce. Okazało się, że serce ma całkowicie zniszczone. Tak wyraził się lekarz, który przeprowadził sekcję. Zdziwił się, że Chopin wytrzymał tak długo i stwierdził, że choroba trwała mniej więcej 30 lat.

Mówi się, że los Chopina był przypieczętowany w momencie rozstania z George Sand.

Bez wątpienia. Ona stworzyła mu wymarzone warunki do życia i komponowania. Była osobą interesującą, świetną towarzyszką i w porównaniu z Chopinem osobą bardzo majętną. Zdjęła z niego wszystkie stresy i problemy bytowe. Jak wynika z jej listów, tylko na początku byli kochankami. Potem był jeszcze jednym chorym dzieckiem do opieki. Sand pisała później, że przez dziewięć lat żyła jak w klasztornym celibacie, albo wręcz „jak z trupem". Chopin był kochliwy, ale aseksualny. Zwłaszcza po incydencie w drodze z Wiednia do Paryża, kiedy po relacjach z pannami lekkich obyczajów nabawił się choroby wenerycznej. Potem miał jeszcze dziwaczny związek z zakochaną w nim uczennicą, szkocką arystokratką Jane Sterling, o sześć lat starszą od niego, która też mu matkowała. W 1848 roku wybrał się z nią w kilkumiesięczną podróż do Anglii i Szkocji, która była w istocie ucieczką z ogarniętego rewolucją Paryża. Sterling zdawała sobie sprawę z jego fatalnej sytuacji zdrowotnej i finansowej. Miała wobec niego plany matrymonialne, z których Chopin się śmiał. Pisał, że jest mu bliżej do grobu niż do ślubu. Był bardzo chory. Przed śmiercią nie był w stanie wejść po schodach i był wnoszony w specjalnej lektyce. W ostatniej fazie choroby, kiedy gruźlica zaatakowała krtań, nie mógł mówić. Jak wtedy wyglądał, wiemy dzięki masce pośmiertnej zdjętej przez zięcia George Sand, rzeźbiarza Auguste'a Clésingera. Tej pierwszej, wyraźnie nieudanej i nieretuszowanej. Wygląda na niej na 80-letniego, wyniszczonego chorobą starca, a nie na mężczyznę dobiegającego czterdziestki. W niczym nie przypomina znanego nam dzisiaj natchnionego artysty o płonącym spojrzeniu. Nic dziwnego, że ta prawdziwa, szokująca maska pośmiertna była przez wiele lat ukrywana przez rodzinę Adama Mickiewicza.

Okładka tygodnika WPROST: 9/2010
Więcej możesz przeczytać w 9/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 5
  • maciej.negrey@interia.pl IP
    Wiedza imponująca i wspaniale przekazana. Nic dziwnego, że ludzie domagaja się od p. Artura biografii Chopina. Napisano ich wiele, ale są albo naukowe (z tych najlepsza biografia prof. Tomaszewskiego), albo jak dla małych dzieci, lub pompatyczne nie do wytrzymania. Niestety, w dobrej biografii musiałoby być sporo o muzyce, czemu p. Artur zapewne by podołał, ale co chyba nie zainteresowało by polskiego czytelnika. Kłania się brak edukacji muzycznej społeczeństwa. Listy Chopina są wydane i każdy może je przeczytać, ale mało komu się chce. Pan Artur Górski należy do szlachetnych i rzadkich wyjątków. Chapeau bas!
    • MEG FLORYDA IP
      PANIE ARTURZE PROSIMY O BIOGRAFIE F.CHOPINA DZIEKI ZA WYWIAD.
      • hanulejszyn IP
        widzę WPROST (hehe) niesamowite podobieństwo do Michaela Jacksona...Ot - geniusze...
        • bartosz.sawicki1@neostrada.pl IP
          Proszę namówić p. Artura Górskiego do napisania biografii
          F.Chopina !!!
          • ania IP
            wielkie dzięki! za tę udostępniona wiedzę :)

            Spis treści tygodnika Wprost nr 9/2010 (1413)

            • Na stronie - Warto wiedzieć więcej 21 lut 2010, 19:00 Tym, którzy w ostatnich dniach zastygli przed monitorami telewizorów, komputerów i laptopów, proponuję proste ćwiczenie ruchowe. Proszę prawą nogę założyć na lewą i zacząć kreślić nią koła zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Po chwili, wciąż kręcąc stopą, proszę unieść prawą... 5
            • Z życia koalicji 21 lut 2010, 19:00 Platforma Obywatelska znowu chce być obywatelska, ale nie tak jak Milicja Obywatelska – co jej się ostatnimi laty zdarzało. Dlatego kandydata w wyborach prezydenckich wybiorą wszyscy członkowie PO. I to przez internet. Biedne platfusy... 6
            • Z życia opozycji 21 lut 2010, 19:00 Koń Który Mówi znów nadaje! Tym razem zaatakował dwukrotnie. Mówił coś o konkubinatach jednopłciowych i o Kaczyńskim. Oba tematy zdają się mu równie bliskie. Tydzień bez oplucia Kaczora to dla Konia czas zmarnowany, a z kolei w... 7
            • Jak płacić mniejsze podatki 21 lut 2010, 19:00 Jeśli masz przynajmniej milion złotych na koncie i znasz paru dobrych prawników, mamy dla ciebie dobrą wiadomość – możesz w ogóle nie płacić podatku dochodowego w Polsce. Dla mniej zamożnych mamy „nagrodę pocieszenia” – przy odrobinie wysiłku możecie... 9
            • Złóż PIT przez internet 21 lut 2010, 19:00 Czytanie ze zrozumieniem instrukcji na stronach Ministerstwa Finansów – strata 45 minut. Instalacja oprogramowania – kolejne 20 minut w plecy. Przyjemność wysyłania deklaracji podatkowej za pomocą komputera – bezcenna. 14
            • Strzeż się poborcy 21 lut 2010, 19:00 Co różni preparatora zwierząt od poborcy podatkowego? Preparator zdziera tylko skórę – dowcipkował swego czasu Mark Twain. O tym, że miał rację, na własnej skórze przekonuje się co roku kilkanaście tysięcy Polaków. 16
            • Moskwa angażuje się w Katyniu 21 lut 2010, 19:00 Rosyjski rząd włączy się w organizację uroczystości upamiętniających 70. rocznicę zbrodni katyńskiej – nieoficjalnie ustalił tygodnik „Wprost”. 20
            • Komorowski remisuje z Sikorskim 21 lut 2010, 19:00 Donald Tusk przyjął od członków zarządu Platformy zakłady dotyczące prezydenckich prawyborów. Z nieoficjalnych ustaleń „Wprost” i „Dżungli politycznej” TVP Info wynika, że w tym wirtualnym pojedynku Bronisława Komorowskiego z Radosławem Sikorski padł... 20
            • Skaner 21 lut 2010, 19:00 20
            • Mit Hitlera 21 lut 2010, 19:00 Ian Kershaw należy do najwybitniejszych współczesnych historyków. Jego biografia Hitlera uznawana jest przez znawców przedmiotu za dzieło wybitne, niezbędne do zrozumienia fenomenu władzy największego zbrodniarza wszech czasów. Być... 20
            • Młodzież do urn! 21 lut 2010, 19:00 Grzegorz Dolniak, wiceprzewodniczący klubu PO, ogłosił ostatnio, że Plaforma pracuje nad ustawą obniżającą wiek wyborczy w wyborach samorządowych do 16 lat. Wszystko wskazuje jednak na to, że pierwsza za tę kwestie weźmie się lewica. 22
            • Umarłe miasto 21 lut 2010, 19:00 Było nazywane Paryżem Zachodu i uznawane za symbol potęgi gospodarczej USA. Teraz Detroit umiera – po pięknych budynkach zostały zgliszcza, po fabrykach – ruiny, a po czasach prosperity – 50-procentowe bezrobocie. 28
            • Kolejowy lifting 21 lut 2010, 19:00 Średni wiek polskiego taboru kolejowego to prawie 30 lat. 28
            • Inwestycja w złoto 21 lut 2010, 19:00 Dotychczas na zimowych igrzyskach olimpijskich Polska zdobyła tylko jeden złoty medal. 28
            • Puls gospodarki 21 lut 2010, 19:00 28
            • Przegląd prasy zagranicznej 21 lut 2010, 19:00 Łukaszenka przeciw PolakomFrankfurter Allgemeine ZeitungRepresje reżimu w MińskuRepresje przeciwko Polakom na Białorusi pokazują, że nie należy wierzyć w „zwiastuny liberalizacji" reżimu w Mińsku, którymi uzasadniano w... 30
            • Litery hazardu - czyli alfabet afery 21 lut 2010, 19:00 Wątki afery hazardowej mnożą się w tempie geometrycznym. Dla tych więc, którzy już się zgubili w meandrach dociekań posłów śledczych i odpowiedzi świadków, przygotowaliśmy słownik „hazardówki”. Uwaga: wszelkie podobieństwo opisanych osób i praktyk do... 32
            • Piwo w sieci 21 lut 2010, 19:00 Mądry ten, kto wymyślił piwo – powiedział Platon. Po wiekach wtórował mu Benjamin Franklin, twierdząc, że piwo jest dowodem na to, iż Bóg nas kocha i chce, byśmy byli szczęśliwi. Dziś ci, co piwo kochają, zalety boskiego napoju opiewają... w internecie. 34
            • Zapytaj Wprost - Wędka, nie ryba 21 lut 2010, 19:00 Na pytania czytelników internetowego wydania „Wprost” odpowiada Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego. 35
            • Zostały mi trzy komórki mózgowe 21 lut 2010, 19:00 Rozmowa ze Stanisławem Żelichowskim, przewodniczącym Klubu Poselskiego PSL 36
            • Załatwiacze.pl 21 lut 2010, 19:00 Na przyjęciu rządowym chodzi samotnie jakiś facet. Podchodzi do grupy rozmawiających gości, ale nikt nie zwraca na niego uwagi. Przechodzi do następnej, ale zajęci rozmową z wicepremierem sekretarze stanu i szefowie gabinetów politycznych nie zauważają nawet jego osoby.... 39
            • Jak (nie)pracują politycy 21 lut 2010, 19:00 Wysępić pytanie od kolegi, sprowokować sprzeczkę z marszałkiem, powspominać odeszłych bohaterów – są różne sposoby na podciągnięcie się w rankingach politycznych pracusiów. Kto więc naprawdę haruje, a kto tylko markuje? I jak odróżnić jedno od drugiego? 40
            • Mgławica Sekuły 21 lut 2010, 19:00 Dla PiS jest dziś jednym z głównych wrogów. W Platformie Obywatelskiej urasta do rangi człowieka, który może przesądzić o karierze politycznej najważniejszych ludzi w partii. Tymczasem jeszcze pół roku temu mało kto wiedział o istnieniu Mirosława Sekuły. 46
            • "Świnie" grożą euro? 21 lut 2010, 19:00 Matematyk Hugo Steinhaus mawiał, że „są kłamstwa, wielkie kłamstwa, a dalej już tylko statystyka”. Ostatnio jednak okazało się, że po statystyce jest jeszcze coś – grecka statystyka. I to ona miałaby odpowiadać za rozpad strefy euro. W rzeczywistości Grecy... 48
            • Musimy elastyczniej dobierać dostawców 21 lut 2010, 19:00 Rozmowa z prof. Włodzimierzem Marciniakiem, politologiem, wykładowcą w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu 50
            • Gazowi kochankowie 21 lut 2010, 19:00 Zawarte kilka tygodni temu gazowe małżeństwo Polski i Rosji budzi większe emocje niż związek Kazimierza Marcinkiewicza z Isabel. Jedni twierdzą, że będzie niezwykle udane, inni już radzą składać wniosek rozwodowy. To publicystyka. Eksperci twierdzą, że w rzeczywistości gazowy... 52
            • Uwodziciel z Wall Street 21 lut 2010, 19:00 Na początku karmił świnie i sprzątał stajnie. Później stworzył zupełnie nowe metody inwestowania i uczył fachu samego Warrena Buffetta. W jednej ze swoich książek szczerze wyznał, że oprócz giełdy uzależniony jest od seksu i kobiet. Benjamin Graham całym swoim życiem... 54
            • Głos z Ameryki - Rządy strachu 21 lut 2010, 19:00 Od trzech lub czterech lat na światowych rynkach inwestycyjnych można obserwować dziwne zjawisko. Na ogół notowania aktywów, a przede wszystkim ceny akcji spółek amerykańskich i zagranicznych, ceny na giełdach towarowych oraz kursy walut, wzrastają lub spadają jednocześnie. 55
            • Blondynki na informatykę 21 lut 2010, 19:00 Kobiety nie nadają się na informatyków? Lawrence Summers, rektor Uniwersytetu Harvarda, stwierdził, że kobiety nie są na tyle inteligentne, żeby dorównać w pracy informatyka mężczyznom. I natychmiast stracił posadę. Słusznie, bo kobiety także w świecie komputerów mogą dorównać... 58
            • Maski depresji 21 lut 2010, 19:00 Nękają cię kłopoty żołądkowe, częste biegunki, a w ostatnim okresie częściej niż zwykle boli cię głowa? Masz poczucie, że wiele drobnych dolegliwości się nasiliło i występują niemal codziennie? Skonsultuj się z psychiatrą, bo możesz mieć depresję. 60
            • Tortury na kozetce 21 lut 2010, 19:00 Dziesięcioletnia Candace Newmaker poddano leczeniu z powodu zaburzeń więzi. Zastosowano u niej tzw. psychoterapie więzi, bo była niesforna i nie chciała wykonywać poleceń macochy. Zmarła po czterech dniach leczenia, które zamiast terapią, okazało się psychiczną torturą. 62
            • Seks od kołyski 21 lut 2010, 19:00 Dotychczas dominował pogląd, że między wiekiem przedszkolnym a dojrzewaniem istnieje aseksualny okres utajenia. Nowe badania seksualności dzieci i młodzieży rzucają jednak nowe światło na to, co się dzieje przed okresem dojrzewania. 63
            • Najstarsza osada świata 21 lut 2010, 19:00 Rozmowa z prof. Ryszardem Mazurowskim z Uniwersytetu Warszawskiego, odkrywcą najstarszego miasta świata – Tell Qaramel. 64
            • Koniec gwiezdnej zimy 21 lut 2010, 19:00 Słońce budzi się z tajemniczego snu, czyli okresu bardzo małej aktywności. Może to doprowadzić do zniszczenia lub wyłączenia satelitów komunikacyjnych. Przestaną działać telewizory i telefony. A to dopiero przygrywka do czekających nas kłopotów. 67
            • Na Białorusi bez zmian 21 lut 2010, 19:00 Wezwanie na milicję i krótkie ostrzeżenie: „Albo wystąpicie z nielegalnej organizacji, albo będą kłopoty”. Tak potraktowano członków nieuznawanego przez Mińsk Białoruskiego Związku Literatów. Do aresztu trafili też uczestnicy marszu z okazji Dnia Świętego... 68
            • Slowiański Izrael 21 lut 2010, 19:00 Kiedy w latach 80. świat domagał się wolności emigracji dla sowieckich Żydów, obywatele ziemi obiecanej wyobrażali sobie typową kobietę z Kraju Rad jako rumianą towarzyszkę w chustce na głowie. Tymczasem w latach 90. bez żadnej zapowiedzi zaczęły napływać do Izraela fale... 70
            • Unii brak wspólnej wizji 21 lut 2010, 19:00 Rozmowa z Günterem Verheugenem, byłym komisarzem ds. rozszerzenia i wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej 72
            • Negocjacje czy walka? 21 lut 2010, 19:00 Oglądając w telewizji kolejnych amerykańskich żołnierzy czy cywilów w niewoli u żądających okupu porywaczy, wielu z nas wzdycha do „dawnych dobrych czasów”, gdy rząd Stanów Zjednoczonych nie musiał negocjować z terrorystami. 81
            • Najniezdecydowańszy 21 lut 2010, 19:00 Z okazji wielkiej, uroczyście obchodzonej rocznicy zazwyczaj szuka się utytułowanych rozmówców, aby opowiedzieli coś o jubilacie. Na 200. rocznicę urodzin Fryderyka Chopina wybraliśmy kogoś, kto wie o nim wszystko. Ale o nim samym wie mało kto. 82
            • Klasa mistrzowska 21 lut 2010, 19:00 W Roku Chopina tylko nielicznym uda się usłyszeć jego muzykę na żywo, w sali koncertowej. Ale z dala od filharmonii też można cieszyć ucho najlepszymi wykonaniami, siedząc we własnym fotelu. Przedstawiamy mistrzowskie nagrania, które warto wybrać. 86
            • Chopin na kaszel 21 lut 2010, 19:00 W roku 2010 świat ma zrozumieć, że to Polska jest ojczystym krajem Fryderyka Chopina. Oprócz pomysłów trafionych są też koncepcje kuriozalne. 88
            • Sex, drugs & kids 21 lut 2010, 19:00 Patologiczna młodzież jest trendy. Filmy o niej sukces mają gwarantowany. 90
            • Czekoladowy Turyn 21 lut 2010, 19:00 Jak na przemysłowe miasto przystało, wszystko tu jest szare, a plan miasta przypomina szachownicę. Mogłoby się wydawać, że życie tutaj również jest monotonne. Ale nie jest. Bo Turyn pachnie i smakuje czekoladą. Zwłaszcza w lutym. 96
            • Skibą w mur - Ostatnia partytura... 21 lut 2010, 19:00 ...to tytuł przygotowywanej w całkowitej konspiracji książki, która wzorowana na bestsellerach Dana Browna ma – w przekonaniu jej twórców – doprowadzić do ponownego zwycięstwa wyborczego urzędującego prezydenta. Sztab literacki, któremu – jak się dowiadujemy... 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany