Z deszczu pod rynnę

Z deszczu pod rynnę

Próżny i wściekły, ale też ciepły i skłonny do wyznań. Taki Stanisław Lem wyłania się ze „Sławy i Fortuny”, listów do jego amerykańskiego tłumacza Michaela Kandla.

Polacy mają problem z Lemem. Próba zaliczenia go do naszych największych XX-wiecznych prozaików obok Gombrowicza, Witkacego, Schulza i Mrożka – a podejmuję ją bez wahania – wzbudza nawet wrogie reakcje. Dla większości czytających Polaków Lem pozostaje autorem niepoważnych powiastek o kosmonautach i robotach albo dziaduniem zrzędzącym, że internet jest głupi i groźny (a jest, jak się okazało). „1. Nikt niczego nie czyta. 2. Jeśli ktoś coś przeczyta, to nie zrozumie. 3. Jeżeli już ktoś coś przeczyta i zrozumie, to i tak nie zapamięta” – to słynne Trzy Prawa Stanisława Lema, sformułowane przez niego jeszcze w latach 70. zeszłego wieku. Sam po części padł ich ofiarą.


Nie zamierzam bronić Lema. Lem broni się sam – i jako pisarz światowej klasy, i jako intelektualista obdarzony zdolnościami przewidywania cywilizacyjnych trendów, i jako jeden z najoryginalniejszych filozofów współczesnych. Gdybym jednak miał wskazać przyczyny jego marginalizacji w obrębie polskiej kultury, wymieniłbym siedem: po pierwsze, Lem właściwie (i z rozmysłem) nie pisał o Polsce i Polakach – a to straszliwe wykroczenie przeciw narodowej megalomanii. Po drugie, zapędzono go do getta science fiction, skąd przed epoką postmodernizmu trudno było się wydostać. Po trzecie, był pisarzem trudnym językowo, aluzyjnym. Po czwarte, był zbyt wszechstronny – tego właśnie dotyczy znana anegdota o Philipie K. Dicku, który uznał, że nie może istnieć pisarz o takiej rozpiętości zainteresowań i stylistycznych możliwości, i że jest to kryptonim komórki sowieckiego wywiadu mającej na celu zniszczenie Ameryki. Po piąte, był scjentystą i racjonalistą – a nauki i racjonalizmu się w Polsce nie poważa. Po szóste, był ateistą i skrajnym sceptykiem, a ateizmu i sceptycyzmu się w Polsce nie poważa tym bardziej. Po siódme, miał ogromne, przewrotne poczucie humoru. I to już jest bezwzględna dyskwalifikacja, przynajmniej wśród kandydatów na wieszczów.

Mistrz i uczeń

Lem był też raczej introwertyczny, rzadko zdradzał tajemnice swojego życia wewnętrznego, zręcznie umykając w stronę abstrakcji i ogólnych rozważań o ludzkiej kondycji. Ów wizerunek skutecznie przełamało przed paroma laty wydanie jego korespondencji ze Sławomirem Mrożkiem – w tym towarzystwie to Lem robił za wesołka i zgrywusa, a obu panów porywały nie tylko intelektualne dyskusje, lecz także urocze seanse obrabiania tyłów kolegom po piórze oraz maniackie rozmowy o motoryzacji.

„Sława i Fortuna”, tom mieszczący listy Lema do jego amerykańskiego tłumacza Michaela Kandla, to całkiem inny przypadek – bo też zupełnie inna jest relacja korespondentów.To w dużej mierze związek mentora i ucznia, nie dwóch przyjaciół. Lem gładko wchodzi w rolę mistrza skłonnego dzielić się z młodszym o pokolenie Amerykaninem sekretami rzemiosła – to jest paliwo napędzające tę korespondencyjną znajomość, a ostatecznie także główna przyczyna jej naturalnej śmierci, która następuje w chwili, gdy Lem z zimną krwią „morduje” debiutancką powieść swego praktykanta. Tak czy inaczej, nigdzie autor „Fiaska” nie odsłania się bardziej niż w tych listach. O tym, co odsłonił Michael Kandel, mamy szansę się dowiedzieć ledwie pośrednio, ponieważ wydawcy tomu pominęli jego głos. Szkoda.

Mamy więc rok 1972. Stanisław Lem niedawno obchodził 50. urodziny, zakończył się też najbardziej owocny okres jego pisarstwa – w ciągu nieco ponad dekady wydał kilkanaście książek, w tym arcydzieła: „Solaris”, „Cyberiadę”, „Pamiętnik znaleziony w wannie” czy „Kongres futurologiczny”. Jest już znany, ale głównie w obozie sowieckim. Kolejny krok wydaje się jasny – trzeba się przebić w Europie Zachodniej i na rynku amerykańskim. Jednak to nie takie proste. By podbić Zachód, wypada nie tylko znaleźć wydawców – gotowych ponieść ryzyko publikowania książek słabo mieszczących się w utartych schematach i podziałach, tyleż gatunkowych, ile politycznych, lecz także wytrzasnąć skądś tłumaczy umiejących zrozumieć i przełożyć osobliwości Lemowskiego języka literackiego, pełnego neologizmów, gier słownych i kulturowych oraz naukowych odniesień. A wszystkiego trzeba dokonać, operując zza żelaznej kurtyny i wiedząc, że każdy list zostanie skrupulatnie przeczytany przez bezpiekę.

Wdzięczne wzorki, połamany kręgosłup

Niemniej cud następuje, choć – jak to z cudami bywa – zaprawiony stosowną dawką dziegciu: Lem znajduje Michaela Kandla, 31-letniego amerykańskiego slawistę, który okazuje się tłumaczem kongenialnym. Gorzej sprawy się mają z wydawcą w USA – twórczość autora „Dzienników gwiazdowych” wpada bowiem w łapy demonicznego pana Linza, złego ducha tej korespondencji, nieudacznika i oszusta. Najwyraźniej nie można mieć wszystkiego. Lejtmotywem listów Lema do Kandla jest tytułowe rozróżnienie między Sławą a Fortuną. Kryje się za nim próba odpowiedzi na pytanie, po co w ogóle się pisze. Lem sobie z tego żartuje, wspominając o „groźnym widmie ukamienowania forsą i sławą”, innym razem wspomina o obrzydzeniu, jakie budzą w nim wysiłki „Artystów, którzy wciąż ze spermy, krwi, seksu i innych ekskrementów wyciskają Fame & Fortune”, ale w gruncie rzeczy traktuje ów problem całkiem serio – parę razy z nieco fałszywą skromnością rozważa kwestię ewentualnego Nobla dla siebie („Głosy o tej nagrodzie, którą król Szwecji wręcza, jakoś od czasu do czasu słychać w związku ze mną”), kiedy indziej pisze: „Jest kłopot fatalny i jest nierozwiązywalny dylemat literatury w tym, że gdy na jej grzbiet nakładać zbyt mało ciężarów, powstają pianki, figle, wdzięczne wzorki, bańki mydlane. Ale gdy nawalić jej na grzbiet tyle, ile wymaga pełny wymiar ludzkiej egzystencji, na ogół musi jej, tej biedaczce literaturze, od tego kręgosłup trzasnąć”. A pisze to świadomy, że im lżej, tym łatwiej, a im łatwiej, tym skuteczniej da się podbić serca masowej publiczności. To kompromis nie do przyjęcia.

Z więzienia do klozetu

W pewnym sensie bolączki Lema wyprzedzają o parę dekad doświadczenia, które stały się współcześnie udziałem wszystkich polskich pisarzy – był jednym z pierwszych naszych twórców powojennych, którzy zderzyli się z realiami kapitalistycznej gospodarki. „Najgorsze to, że znam na tyle Zachód, ażeby mógł mi się solidnie NIE podobać” – rzecze do Kandla, a w innym miejscu dodaje: „Różnica między Wschodem i Zachodem jest dziś taka chyba, że Zachód w kulturze toleruje wszystko, więc poniekąd nawet Lema może tolerować. (...) W jednym kraju wolno jeść tylko małe dzieci, i to na oczach szalejących matek, a w drugim wolno jeść absolutnie wszystko, przy czym okazuje się, że większość tego drugiego kraju je gówno”. Wschód się zwinął, wszelako gówno zostało, a nawet sporo go przybyło.

Uważny czytelnik wyłuska z listów Lema do Kandla dużo więcej – jego ciepłe słowa pod adresem literackich autorytetów: Dostojewskiego, Kafki i Gombrowicza, wyznania dotyczące głębokich źródeł własnego pisarstwa: „Doświadczyłem w okupację niemiecką absolutnej bezbronności i żyłem jako pluskwa w ścianie, za którą niemieccy fachowcy – doskonali! jak Eichmann – uganiali się z najlepszymi truciznami, i to mię pouczyło, że trzeba zapewnić sobie Znaczną Glorię (...), ażeby tak łatwo nie zostać przeklasyfikowanym na pluskwę do rozgniecenia” (Ojciec Lema był Żydem), błyskotliwe minitraktaty translatologiczne, przezabawnie pogardliwe uwagi pod adresem SF, melancholijne rozważania o kryzysie twórczym, braku wiary i rozczarowaniu swoim desperackim oświeceniowym dziedzictwem. Ta książka to właściwie Lemologiczna encyklopedia, tym bardziej wartościowa, że ułożona przez niego samego. ■

Okładka tygodnika WPROST: 46/2013
Więcej możesz przeczytać w 46/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 46/2013 (1603)

  • Ranking bez hipokryzji 11 lis 2013, 20:00 Zaczyna się „po bożemu” od premiera i lidera opozycji. Jednak im dalej w las, tym więcej drzew. Parafrazując klasyka, tegoroczny ranking 50 najbardziej wpływowych Polaków jest jak „zwierciadło przechadzające się po... 6
  • Szkodliwe kneblowanie prawdy 11 lis 2013, 20:00 Żałuję, że kościelni hierarchowie postanowili ukrócić medialną ofensywę kleru. Zaprawdę niesłuszne to i niezbawienne. Szkodliwe wręcz. Odbiera nam bowiem możliwość poznania stanu umysłów pasterzy naszych dusz. Taki ksiądz... 6
  • Skaner 11 lis 2013, 20:00 Świat Uwolnić Julię! Ukraina ciągle daleko od Europy. Mimo protestów mieszkańców Kijowa rządzący nadal nie zdecydowali się na przełom w sprawie uwolnienia byłej premier Julii Tymoszenko. A to warunek, który Europa stawia prezydentowi... 8
  • Pożar na Platformie 11 lis 2013, 20:00 Brutalna wojna w PO. Tusk nagrywa spotkania z podwładnymi, do szefa rządu trafiają donosy na Schetynę. W tle trudna dla premiera rekonstrukcja rządu. Czy partia władzy wyjdzie cało z wirażu? 16
  • Brunatne pieniądze 11 lis 2013, 20:00 Poniedziałkowy marsz niepodległości to największe przedsięwzięcie organizacyjne i finansowe, na jakie zdobyła się narodowa prawica. Skąd miała na to pieniądze? 20
  • Pieniądze XXI wieku 11 lis 2013, 20:00 Już od kwietnia 2014 r. do obiegu w Polsce stopniowo zaczną trafiać nowe banknoty zawierające jeszcze lepsze zabezpieczenia. Zanim to nastąpi, warto dokładnie się przyjrzeć banknotom, którymi się posługujemy, i sprawdzić, jakie zmiany nas czekają. 22
  • Rapsod niepodległościowy 11 lis 2013, 20:00 Od zawsze wiadomo, że genialna poezja pobudza. Że jest natchnieniem. Odkąd przeczytałem najnowszy wiersz Wielkiego Polskiego Poety Jarosława Marka Rymkiewicza „Krew”, jestem pobudzony i natchniony. Dlatego felieton na Dzień... 25
  • Moją Basię trafił szlag 11 lis 2013, 20:00 Polak, który 30 lat temu zdobył Oscara, poniósł klęskę. A ja? Za bardzo ufam ludziom – mówi minister kultury Bogdan Zdrojewski o swoim sporze ze Zbigniewem Rybczyńskim. 26
  • Rozmnażanie szatana 11 lis 2013, 20:00 Znany teolog i demonolog dostał zakaz publicznych wystąpień. Innym księżom egzorcystom hierarchowie zabraniają pojawiania się w mediach. Kościół przestraszył się ich wpływu na wiernych? 30
  • Dzieci z sieci 11 lis 2013, 20:00 Potrzebowałam zaledwie kilku godzin, żeby na czarnym rynku internetowym kupić KOMÓRKĘ JAJOWĄ potrzebną do zapłodnienia in vitro. 34
  • Patriotyzm jest sexy 11 lis 2013, 20:00 Mieszkańcy Polski dzielą się na patriotów i niepatriotów. Ci pierwsi lubią modlitwy, mecze, wiersze i powstania, ci drudzy nie wiadomo, co lubią, dlatego patriotami nie są. Patrioci od niepatriotów różnią się również tym, że ci... 37
  • Pożyczaj z Brukseli 11 lis 2013, 20:00 Pula środków na unijne dotacje powoli się kończy. Nic straconego – unijne środki są też dostępne w formie kredytów, pożyczek i innych atrakcyjnych form wsparcia dla firm. 38
  • Ranking najbardziej wpływowych Polaków 11 lis 2013, 20:00 O ich pozycji nie zawsze świadczą pełnione funkcje, popularność w mediach czy wielkość posiadanego majątku. „Wprost” publikuje listę 50 najbardziej wpływowych Polaków w 2013 r. Tę subiektywną listę stworzyło kolegium redakcyjne złożone z dziennikarzy zajmujących... 41
  • Dobry design po polsku 11 lis 2013, 20:00 Design często jest kojarzony z niedostępnymi, niepraktycznymi rzeczami. Ogólne postrzeganie bywa całkowitym zaprzeczeniem jego istoty. Dobry design powinien być na wyciągnięcie ręki, musi umiejętnie łączyć piękno formy z praktycznością zastosowania. Dobry design powinien... 61
  • Misjonarka od wuefu 11 lis 2013, 20:00 Jest około trzech milionów ludzi, którzy mi się przyglądają. A ponad 600 tys. to osoby, które ze mną ćwiczą – mówi z właściwą sobie skromnością Ewa Chodakowska, trenerka kilerka. 62
  • Kwaśna zemsta 11 lis 2013, 20:00 Zlecenie było na córkę, dwie byłe żony, teściową i jej matkę. Pięć kobiet miało być oblanych kwasem. Żeby oszpecić. I żeby cierpiały. 66
  • Ocieplenie w rękach Allaha 11 lis 2013, 20:00 Choć niedługo Malediwy mogą zniknąć pod wodami oceanu, globalne ocieplenie i warszawska konferencja klimatyczna to dla mieszkańców wysp tematy abstrakcyjne. 70
  • Czeski film 11 lis 2013, 20:00 Komuniści, ekstremiści, erotyczne skandale, korupcja. Czeska polityka gnije. 74
  • Rok chudego dorsza 11 lis 2013, 20:00 W przyszłe wakacje nad polskim morzem zamiast świeżych dorszy będą podawać wietnamską pangę albo mintaja w kostce. Unijne absurdy zabijają biznes na Bałtyku. 76
  • Mieszkanie dla dewelopera 11 lis 2013, 20:00 Rząd chciał za jednym zamachem załatwić politykę mieszkaniową i prorodzinną oraz pobudzić rynek nieruchomości. Wyszedł bubel, który wszystkim odbije się czkawką. 80
  • Luksus wielkomiejski 11 lis 2013, 20:00 Doskonałe lokalizacje, wyjątkowe projekty, niepowtarzalne aranżacje wnętrz i niebanalne rozwiązania, najlepsze materiały... Deweloperzy dwoją się i troją, by zaspokoić potrzeby nawet najbardziej wymagających klientów. 82
  • Jak spać, żeby nie spać 11 lis 2013, 20:00 Świadome sny niosą obietnicę wydłużenia życia, a przynajmniej czasu, który przeżywamy aktywnie. Jak zostać reżyserem własnych snów? 84
  • Włoch z Brooklynu 11 lis 2013, 20:00 Nagrodę specjalną festiwalu Camerimage odbierze John Turturro, ulubiony aktor braci Coen i reżyser, któremu udało się zaangażować Woody’ego Allena. 86
  • Z deszczu pod rynnę 11 lis 2013, 20:00 Próżny i wściekły, ale też ciepły i skłonny do wyznań. Taki Stanisław Lem wyłania się ze „Sławy i Fortuny”, listów do jego amerykańskiego tłumacza Michaela Kandla. 90
  • Kalejdoskop kulturalny 11 lis 2013, 20:00 SZTUKA Bez dosłowności Dzisiejsze plakaty powstają często według sztancy. Aktorka z na wpół otwartymi ustami, aktor wpatrzony w dal i napis „Wspaniały” wyciągnięty z jakiejś recenzji. Być może dlatego coraz chętniej... 92
  • Top 10 - kultura 11 lis 2013, 20:00 Top 10 kino 1. „Gra Endera” reż. Gavin Hood Monolith Films 2. „Grawitacja” reż. Alfonso Cuaron Warner Bros 3. „Mój biegun” reż. Marcin Głowacki ITI Cinema 4. „Wałęsa. Człowiek z nadziei”... 94
  • Bomba tygodnia 11 lis 2013, 20:00 Smuteczek Huberta U. Od tygodnia cała Polska szuka pracy Hubertowi Urbańskiemu. Po jego wywiadzie kraj podzielił się na dwa obozy – tych, co się wzruszyli, bo oglądali „Milionerów”, i tych, co się wkurzyli, bo z jakiej... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany