UE, frytki, majonez i tatuaże

UE, frytki, majonez i tatuaże

Siedziba Komisji Europejskiej
Siedziba Komisji Europejskiej / Źródło: Fotolia / Leonid Andronov
Czy Komisja Europejska naprawdę powinna zajmować się francusko-belgijskim sporem o frytki i majonez albo jakością farb używanych do tatuażu?

To są problemy na miarę naszych czasów. Brexit, kryzys migracyjny, praworządność i inne fundamentalne dla istnienia zagadnienia nie wyczerpują legislacyjnej aktywności urzędników w Brukseli. Niektórzy z nich wyszli pewnie na plaże i zorientowali się, że 12 procent obywateli Unii ma tatuaże a jednocześnie jest pozbawionych elementarnej ochrony ze strony Komisji Europejskiej. Dlatego agenda unijna pod nazwą Europejska Agencja Chemikaliów ma zadbać, żeby pigmenty, stosowane w salonach tatuażu były odpowiedniej jakości i precyzyjnie ustalonego pochodzenia.

To iście benedyktyńska praca na rozdrobnionym rynku, zdominowanym przez małe firmy i indywidualnych dostawców. Ale czyż nie jest to ten rodzaj roboty, którą urzędnicy w Brukseli lubią najbardziej? Wejść w szczegóły, opracować procedury, standardy i precyzyjną unijną politykę dotyczącą tatuażu. Ileż programów edukacyjnych będzie można uruchomić, ile prezentacji w Power Point rozesłać po krajach członkowskich. Czy dyrektywy dotyczące jakości pigmentów zostaną opracowane wystarczająco szybko, żeby włączyć je do porozumienia w sprawie Brexit?

A nie jest to przecież jedyne tak tytaniczne zadanie. Jak niosą wieści z Brukseli, wojna o to, kto wymyślił frytki i majonez, toczona od dawna między Francją a Belgią, sięgnęła już samej komisji. Zwolennicy uznania frytek i majonezu za spuściznę kulturową Belgii mają już tak dość francuskich pretensji, że rozważają zwrócenie się do UE o rozstrzygnięcie sporu. To może być dla jedności Europy wyzwanie większe niż Brexit, kryzys migracyjny a nawet knowania Moskwy, i to razem wzięte.

Czytaj także:
Juncker znowu w formie. Najpierw odmówił Trumpowi podania ręki, później wylewnie go ściskał

Czytaj także

 2
  • Poza tym o czym MY chcemy rozmawiać z tymi dewiantami z UE skoro Niemcy podobno wprowadzają trzecią płeć, której nie ma :)
    • W krajach, o których mowa Murzyni i Bangladesze robią sobie czarne tatuaże - nikt nie zauważa paradoksu, że to zupełnie bez sensu. Czarni powinni sobie robić białe tatuaże, taki negatyw dla kontrastu... może warto poruszyć ten temat przy okazji nowej komisje UE ... hahahahaha