Króliczek Playboya to hołd dla kobiecego piękna. Czy na pewno?

Króliczek Playboya to hołd dla kobiecego piękna. Czy na pewno?

Króliczki Playboya
Króliczki Playboya / Źródło: Shutterstock / lev radin
Hostessing w Polsce skupia wszystkie problemy związane z dyskryminacją, uprzedmiotowieniem, molestowaniem i seksistowskim traktowaniem kobiet. Tak wynika z raportu „Branża hostess w Polsce. Główne problemy i kontrowersje” przygotowanego przez Komitet Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej.

Niektóre imprezy nierozerwalnie kojarzą się z seksownymi kobietami w negliżu, a nie dla wszystkich jest oczywiste, że taki strój nie usprawiedliwia molestowania.

– Króliczek Playboya został stworzony jako hołd dla kobiecego piękna i seksapilu. To znak rozpoznawczy marki – tłumaczy Robert Ziębiński, były redaktor naczelny polskiej edycji Playboya. Znaleźć się w gronie króliczków było dla wielu dziewczyn wyróżnieniem i szansą na karierę. – Widowiska takie jak gala boksu czy targi motoryzacji są stworzone z myślą o mężczyznach. To im ma być przyjemnie. A nic na mężczyzn nie działa tak kojąco jak piękno kobiecego ciała – tłumaczy. Jeśli dziewczyny godzą się wystąpić w skąpych strojach, nie widzi nic przeciwko temu. Oczywiście mężczyźni powinni pozostać dżentelmenami, trzymać ręce przy sobie i pamiętać, że hostessy nie świadczą innych usług ponad te zakontraktowane w umowie. Ale właśnie ze zrozumieniem tego jest największy problem, i to po obu stronach.

– To przecież kobieta wyznacza granice. Miną, mową ciała i wzrokiem wskazuje facetowi, do jakiego stopnia może się spoufalić – uważa Katarzyna Paskuda, dziś redaktorka naczelna pisma Gentelman a przed laty playmate, czyli modelka z rozkładówki Playboya. I dzieli się swoimi wspomnieniami – Gdy pozowałyśmy do zdjęć, zawsze kręciło się wokół nas mnóstwo facetów. Spotkałam wielu chamów, ale większość odnosiło się do nas z szacunkiem. Za to niektóre koleżanki wykorzystywały sytuację do znalezienia męża, kochanka albo sponsora. To nie jest tak, że staję w obronie mężczyzn, ale kij ma zawsze dwa końce.

Dominika Zasiewska, znana jako „Wodzianka”, czyli hostessa podająca napoje w talk show Kuby Wojewódzkiego, ma bardziej radykalne przemyślenia. – Jeśli dziewczyna półnago paraduje wśród mężczyzn, zwłaszcza jeśli są pod wpływem alkoholu, sama musi wiedzieć, na co się pisze – kwituje. Na pytanie, jak ocenia swoją rolę w programie TVN, odpowiada, że taka była jego konwencja. – W studiu czułam się bezpieczna. Poza internautami nikt mnie nie skrytykował ani nie znieważył. Ale zabawianie pijanych facetów to igranie z ogniem.

– Takie myślenie to podstawowy błąd. Odwracanie kota ogonem, żeby przerzucić odpowiedzialność za przemoc na ofiarę i wybielić sprawę naruszeń – denerwuje się prawniczka Karolina Kędziora, prezeska Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego. Wprawdzie każda dorosła osoba decyduje o sobie, ale za bezpieczeństwo w pracy odpowiada pracodawca lub zleceniodawca – w tym przypadku klient lub agencja pośrednicząca. – To że zakładam krótką spódniczkę czy dekolt, nie oznacza zgody na seksistowskie żarty czy niechciany dotyk. Nie można za przemoc, winić ofiary. Nigdy – dodaje stanowczo.


W 2018 roku Formuła 1 zrezygnowała z Grid Girls czyli dziewczyn stojących na linii startu. Ross Brawn, dyrektor zarządzający F1, przyznał, że wykorzystywanie kobiet w celach promocyjnych to „śliska sprawa”. Decyzja spotkała się z protestem wielu środowisk. Holenderski polityk, Roy van Aalst naciska, że podczas przyszłorocznej rundy F1 Grid Girls powinny znów pojawić się podczas wyścigów królowej motorsportu. Tłumaczy, że dziewczyny są częścią tego sportu, tak samo jak samochody.

Całość dostępna jest w 10/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0