Koronawirus po zebraniu zarządu SLD. „Klątwa Żukowskiej”

Koronawirus po zebraniu zarządu SLD. „Klątwa Żukowskiej”

Politycy Lewicy, na pierwszym planie Włodzimierz Czarzasty i Anna Maria Żukowska
Politycy Lewicy, na pierwszym planie Włodzimierz Czarzasty i Anna Maria Żukowska / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyzewski/Fotonews/Newspix.Pl
Co najmniej trzech polityków z Zarządu Krajowego Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest zakażonych koronawirusem. O zakażeniu poinformowali Włodzimierz Czarzasty, Tomasz Trela i Wiesław Szczepański. Nieoficjalnie mówi się jednak o nawet dwukrotnie większej liczbie chorych. Kilka osób czeka na wyniki testów. Według ustaleń „Wprost” do zakażeń miało dojść przy okazji ubiegłotygodniowych obrad zarządu partii.

„Uprzejmie informuję, że niestety mam pozytywny wynik koronowirusowy. Jestem na kwarantannie. Uciekałem przed tym świństwem prawie rok. Wynik dostałem przed chwilą. Trzymajcie się!!!” – to wpis z mediów społecznościowych Włodzimierza Czarzastego z poniedziałkowego wieczoru. Niestety pozytywny. „Uważajcie na siebie, to dziadostwo dopada w najmniej oczekiwanym momencie!” – poinformował wcześniej poseł Tomasz Trela. We wtorek dołączył do nich kolejny z parlamentarzystów Sojuszu i członek partyjnego zarządu, Wiesław Szczepański. Wszystkich łączy uczestnictwo w jednym wydarzeniu.

– W partii już się śmieją, że to klątwa Żukowskiej. Z hukiem przestała być rzeczniczką – mówi rozmówca „Wprost”.

Chodzi o odwołanie Anny Marii Żukowskiej z funkcji rzeczniczki SLD, o czym zarząd ugrupowania zdecydował w środę 13 stycznia. Politycy zdecydowali, że pomimo epidemii spotkają się osobiście. Do zebrania zarządu nie doszło jednak w siedzibie partii, gdzie warunki nie pozwalałyby na zachowanie wymaganych rygorów sanitarnych. Obradowano w gmachu OPZZ przy ul. Kopernika, w warunkach bardziej sprzyjających ograniczeniom sanitarnym.

– Sala, na której odbywała się część oficjalna była ogromna i tam spokojnie udawało się zachować bezpieczny dystans. W środku było może 20 osób, a pojemność pomieszczenia to spokojnie dziesięciokrotność tej liczby. Gorzej było w części nieoficjalnej. Rozłożyły nas kuluary – opowiada jeden z uczestników obrad zarządu SLD. Twierdzi, że zaraz po tym, kiedy zdecydowano m.in. o odwołaniu Anny Marii Żukowskiej ze stanowiska rzeczniczki partii, politycy zapomnieli o koronawirusowej ostrożności i w najlepsze oddawali się aktywnościom kuluarowym.

– Towarzystwo się rozeszło, na knucia i ploteczki. Były posiadówki na Złotej (siedziba SLD – red.), ale też w pokojach w Sejmie. Efekt to zakażeni ci, którzy już publicznie się przyznali, a drugie tyle siedzi cicho. Są jeszcze tacy, którzy czekają na wyniki testu i pewnie powiększą grono pechowców, bo słychać, że czują się kiepsko – zdradza źródło „Wprost”.

Według naszych informacji na wynik testu czeka m.in. jeden z lewicowych eurodeputowanych. Źle czuje się również Anna Maria Żukowska, ale w rozmowie z Interią była rzeczniczka SLD przekazała, że dopiero wybiera się na test na COVID-19. TVN24 poinformował z kolei, że na wyniki testu czeka z objawami grypowymi sekretarz generalny SLD Marcin Kulasek. „Wprost” ustalił, że co najmniej kilkanaście osób związanych z partią przebywa na autokwarantannie.

We wtorek zdecydowano o zamknięciu i dezynfekcji sejmowych pomieszczeń użytkowanych przez Sojusz. Sprawa jest o tyle pilna, że w środę rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie Sejmu, na którym część posłanek i posłów zjawi się osobiście. Na pewno przesunie się w czasie kwestia wyboru nowego rzecznika prasowego Sojuszu. Zdymisjonowaną w ubiegłą środę Annę Marię Żukowską ma zastąpić, jak zdecydował zarząd partii, osoba spoza Sejmu.

Źródło: Wprost
+
 1

Czytaj także