Nowy serial na Netfliksie. „Udawaj, że to miasto” to portret zgryźliwej żydowskiej lesbijki z fobią społeczną

Wredna, złośliwa, wspaniała

Fran Lebowitz: zgryźliwa żydowska lesbijka z fobią społeczną
Fran Lebowitz: zgryźliwa żydowska lesbijka z fobią społeczną / Źródło: Newspix.pl / Fot. ABACAUSA/newspix.pl
Netfliksowy „Udawaj, że to miasto” to portret nowojorskiej komiczki Fran Lebowitz. Zrzędliwej, wiecznie zniecierpliwionej, obrażonej na świat. Ale w jakim stylu! Dzięki Martinowi Scorsese staje się ona twarzą intelektualnych środowisk Manhattanu.

Kiedyś był jednym z symboli Nowego Jorku. Neurotyczny intelektualista w charakterystycznych okularach, który gubił się w meandrach życia miłosnego, własnych frustracjach seksualnych i w świecie technologii – czyli wszystkiego, co wynaleziono po maszynie do pisania. Jednak legenda Woody’ego Allena nie zestarzała się dobrze. Na fali #metoo jak bumerang wróciła do komika nigdy niewyjaśniona sprawa o molestowanie pasierbicy. Niedawna autobiografia artysty – pełna obślizgłych fantazji starego satyra, mętnego wybielania się oraz oczerniania byłej żony – stała się kukułczym jajem domów wydawniczych. Zaś w czasie premier jego filmów znikały czerwone dywany, bo opinia publiczna nie zgadzała się na fetowanie potencjalnego sprawcy przemocy seksualnej. W czasach szybkich przemian społecznych śmiech staje się bronią, lecz Allen wylądował po złej stronie barykady.

Czytaj też:
Netflix deklasuje konkurencję. Wyprodukował 9 na 10 najpopularniejszych seriali

Masowa wyobraźnia nie znosi jednak próżni, a takie miasto jak Nowy Jork potrzebuje swoich mitów. Za sprawą jednego z najsłynniejszych mieszkańców Manhattanu, Martina Scorsese, na postument po powalonym pomniku Woody’ego wchodzi właśnie Fran Lebowitz. Z jej jeszcze bardziej ciętym i intelektualnym humorem niż Allena, legendą Andy’ego Warhola w tle oraz odrzuceniem mieszczańskich wartości. Bo przecież także dlatego potrzebujemy komików z nimbem bohemy: by przypominali nam, że szczęście nie zawsze kryje się na mecie wyścigu szczurów.

Artykuł został opublikowany w 4/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także