Ta przeszkoda nie pozwala wyjść z długów. Naucz się, jak ją pokonać

Ta przeszkoda nie pozwala wyjść z długów. Naucz się, jak ją pokonać

Spirala zadłużenia to pułapka trudna do wyjścia
Spirala zadłużenia to pułapka trudna do wyjścia / Źródło: Shutterstock
„Z tego nic nie wyjdzie. Już wszystkiego próbowałem. Winni są bankierzy, politycy, nieuczciwi wspólnicy”. Znasz takie myśli? Naukowcy mają na to nawet określenie: wyuczona bezradność. Jak sama nazwa wskazuje, jest ona „wyuczona”. A skoro tak, to znaczy, że można także nauczyć się rozwiązań, które nas z tej bezradności i bezsilności wyrwą.

Kilka lat temu dr hab. Joanna Moczydłowska przeprowadziła badania nad osobami bezrobotnymi, zarejestrowanymi w kilku urzędach pracy, które deklarowały chęć podjęcia pracy zarobkowej. W ankietach zapytano 119 osób, jaką aktywność podejmują w tym celu. Aż 39 osób przyznało, że nie robią nic lub w ogóle nie odpowiedziały na pytanie.

Uzasadniając swoją bezczynność 13 badanych wskazało, że szukanie pracy nie ma żadnego sensu. A to z powodu, że pracy dla nich nie ma.

Prawda jest jednak taka, że osoby te, po wcześniejszych prawdopodobnie wielokrotnych, nieudanych próbach wyjścia z bezrobocia, poddały się sytuacji w której tkwiły, wskazując na zewnętrzne przyczyny złego stanu rzeczy. To nie one były winne ich bezrobociu, tylko inne osoby i okoliczności. Dzięki temu czuły ulgę, bo przecież dobrze wiedziały, że nic od nich nie zależy i nie ma sensu podejmować jakichkolwiek działań.

Żyły w przekonaniu, że każda aktywność zakończy się porażką. A gdyby jednak pojawiło się jakieś rozwiązanie, które mogłoby zmienić ich los, to nawet by go nie dostrzegały. Były bezrefleksyjnie skoncentrowane na swoim marnym położeniu. I na innych osobach i okolicznościach winnych ich beznadziejnej sytuacji. I znajdywały liczne wymówki, byleby tylko nie podjąć działań. Zadziałał natomiast mechanizm „wyuczonej bezradności”.

Nie inaczej sprawy mają się z osobami zadłużonymi.

Historia Andrzeja

– Z tego nic nie wyjdzie. Już wszystkiego próbowałem – rozpoczyna swoją opowieść Andrzej, pytany, dlaczego nic nie robi w kwestii swojego zadłużenia. – Windykatorzy mnie nękają, nie chcą się dogadać, a komornika nic nie interesuje. Ściąga mi pieniądze z wynagrodzenia i mówi, że to mało. – kontynuuje.

Blisko czterdziestopięcioletni mężczyzna, żonaty, z dwójką dzieci, mieszkający w niewielkim mieście już dawno się poddał. Wielotysięczne długi, których nie będzie prawdopodobnie w stanie spłacić do końca życia, są ogromnym ciężarem, z którym „nauczył się żyć”. I uważa, że nic nie da się z tym zrobić.

Czytaj też:
Młodzi wykluczeni. „Głupie myśli chodzą po głowie”

Próbował się dogadywać z wierzycielami, coś tam czytał o upadłości, rozmawiał z kilkoma osobami. Żadne rozwiązanie nie jest dla niego, nie da się, nic nie może zmienić. Traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa utwierdzają go jedynie w tym przekonaniu. Jego ojciec, nie mogąc poradzić sobie z życiowymi trudnościami, popełnił samobójstwo.

A matka zawsze „uczyła” go ustępować, nie wdawać się w konflikty, żyć skromnie, na uboczu.

Kilka lat temu, pomimo tych „życiowych” doświadczeń, Andrzej próbował wyrwać się z bezsilności i bezradności. Chciał otworzyć biznes, miał pomysł, możliwości, brakowało jedynie kapitału. Pożyczył. Nie mógł na czas spłacić którejś raty, biznes nie ruszył zgodnie z oczekiwaniem, jednak pełen wiary, że się uda, pożyczał dalej. Spłacał stare raty nowymi pożyczkami. Do tego trzeba było z czegoś żyć. Pętla zadłużenia zaciskała się coraz mocniej, aż w końcu „zrozumiał”: „nic nie wskóram, to nie dla mnie, nie uda się”.

Żeby miał chociaż jeden dobry przykład wśród osób bliskich, że można, że się da, że działając mądrze, konsekwentnie i z wiarą w sukces, ten sukces w końcu nadejdzie. Tak nie było. Matka powtarzała: „a nie mówiłam?”, a cień ojca przesłaniał przyszłość.

Poddał się, znalazł pracę na etacie. Już nie myśli o „wyrywaniu się” gdziekolwiek.

I nie widzi, że ma już doświadczenie w organizowaniu biznesu. Że to, czego nauczyło go trudne zderzenie z rzeczywistością, można wykorzystać. Że następnym razem ma szansę nie popełnić tych samych błędów. Może popełni inne, ale na pewno będzie bardziej uważny. A nawet gdyby jednak nie zdecydował się na uruchamianie kolejnego „biznesu”, to i tak wyrwanie się z obezwładniających długów pomogłoby polepszyć sytuację rodziny.

Żona Edyta widzi, jak bardzo Andrzej się zmienił. To nie ten sam człowiek, którego znała. Dzisiaj Andrzej we wszystkim jest na „nie”, a winni są zawsze „oni”: bankierzy, politycy, nieuczciwi wspólnicy i… niestety ona, bo niczego nie rozumie.

Dzisiaj na niewiele ich stać, niewiele mogą, patrzą oboje w przyszłość z niepokojem. Może jednak dobrze byłoby pozbyć się tego lęku, strachu, beznadziei, bezradności?

Badania Seligmana i Maiera

Naukowe podstawy mechanizmu „wyuczonej bezradności” opracowali Martin Seligman i Steven Maier. W roku 1965 przeprowadzili eksperymenty, w których badaniom poddali trzy grupy psów. Badania były wyjątkowo nieetyczne, niemniej przeszły do historii, jako jedne z najbardziej doniosłych.

Psy umieścili w osobnych klatkach, a eksperyment był podzielony na dwie fazy.

W pierwszej fazie, pierwsza grupa psów nie była poddawana jakiemukolwiek oddziaływaniu. Druga grupa otrzymywała wstrząsy elektryczne, które ustępowały po naciśnięciu dźwigni. Trzecia grupa psów również otrzymywała wstrząsy, które jednak trwały dalej, pomimo naciskania na dźwignię. Wstrząsy pojawiały się całkowicie losowo. Wydawały się nieuniknione.

W drugiej fazie eksperymentu, psy z każdej grupy umieszczano w innych klatkach. W nich również pojawiały się wstrząsy elektryczne. Była jednak możliwość ucieczki z klatki. Wystarczyło, aby pies przeskoczył niską barierkę.

Obserwacje, poczynione przez badaczy stały się dla nich podstawą opisu mechanizmu „wyuczonej bezradności”. Otóż, psy, które nie były poddawane wstrząsom elektrycznym, zachowywały się zgodnie z oczekiwaniami. Korzystały z możliwości ucieczki, przeskakiwały barierkę, unikając wstrząsów. Podobnie reagowały psy, które wcześniej mogły ich uniknąć (poprzez naciskanie dźwigni). Wcześniejsze doświadczenie w eliminowaniu zagrożenia wzmocniło bowiem umiejętność poszukiwania korzystnych rozwiązań.

Natomiast psy z grupy poddawanej nieuniknionym wstrząsom były całkowicie bierne, apatyczne i zrezygnowane.

Ich wcześniejsze doświadczenie – braku możliwości uniknięcia wstrząsów – „nauczyło” je, że na nic nie mają wpływu. Nie były w stanie przeskoczyć barierki, nawet, gdy badacze przenosili je siłą, pokazując, że jest droga ucieczki. Brak świadomości, umiejętności i doświadczenia, że można uniknąć wstrząsów spowodował powstanie mechanizmu „wyuczonej bezradności”.

Wcale tak dalej nie musi być

Skutki wyuczonej bezradności u osób zadłużonych to nie tylko bierne poddawanie się sytuacji. To nie tylko „zgoda” na życie pod presją windykatorów i „akceptacja” komorniczej egzekucji do końca życia.

To także bierność w poszukiwaniu pracy, bierność w dbaniu o swoje zdrowie, ogólnie bierność w dbaniu o swoje sprawy. To bezwiedne organizowanie swojego życia wokół osób, okoliczności i instytucji pomagających przetrwać. I utwierdzanie się w przekonaniu, że na zainteresowanie ze strony innych osób można liczyć tylko wtedy, gdy „źle nam się wiedzie”. To trwanie. Jedynie trwanie.

Czytaj też:
Długi to szansa na poprawę jakości życia. Niemożliwe? A jednak!

Wyuczona bezradność jest... „wyuczona”. A skoro jest efektem procesu edukacji, to znaczy, że można także nauczyć się rozwiązań, które wyrwą nas z tej bezradności i bezsilności. Pozwolą wyjść na prostą, pozwolą wyrwać się z niebytu, pozwolą na nowo żyć!

Trzeba tylko się nauczyć, jak to zrobić.


Piotr Paweł Wydrzyński jest prawnikiem, inżynierem, psychologiem. Wykonuje zawód doradcy restrukturyzacyjnego i terapeuty. Od 2001 roku jest czynnym syndykiem, zarządcą, nadzorcą i pełnomocnikiem w wielu postępowaniach upadłościowych i restrukturyzacyjnych. Wraz z żoną, doradcą restrukturyzacyjnym Wiolettą Wydrzyńską, prowadzi Kancelarię Syndyków, w której oboje – jako syndycy – przeprowadzili blisko 400 postępowań upadłościowych. Prowadzą także Gabinet Psychologiczny i specjalizują się w pomocy biznesmenom z piętnem porażki oraz zadłużonym konsumentom. Prezes zarządu spółki Wydrzyńscy S.A., specjalizującej się w rozwiązywaniu sytuacji kryzysowych w biznesie, w życiu, w finansach osobistych. Wiceprzewodniczący Zespołu Roboczego ds. Upadłości i restrukturyzacji, działającego w ramach Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców.
Artykuł został opublikowany w 11/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także