40 słów, które zadecydują o przyszłości Polski. Dr Sibora: Polityczne armaty zostaną wyciągnięte

40 słów, które zadecydują o przyszłości Polski. Dr Sibora: Polityczne armaty zostaną wyciągnięte

Karol Nawrocki
Karol Nawrocki Źródło: PAP / Radek Pietruszka
40 słów – tyle liczy przysięga prezydencka, którą złoży Karol Nawrocki. – W dniu zaprzysiężenia będziemy świadkami pewnego spektaklu politycznego o określonej scenografii – mówi w wywiadzie dla „Wprost” dr Janusz Sibora. Badacz dziejów dyplomacji analizuje, jak wykuwał się obecny kształt uroczystości zaprzysiężenia, a także wspomina m.in. wpadkę, którą zaliczył Bronisław Komorowski.

Magdalena Frindt, „Wprost”: Czego dowiemy się o Polsce w dniu zaprzysiężenia Karola Nawrockiego, 6 sierpnia?

Dr Janusz Sibora, badacz dziejów dyplomacji i protokołu dyplomatycznego: Mimo podziałów politycznych, które nie przestaną istnieć, a może nawet zostaną uwypuklone, w dniu zaprzysiężenia głowy państwa nasz kraj obejrzy się jak w zwierciadle. Zobaczymy prawdziwą Polskę.

Polskę podzieloną na pół.

W Stanach Zjednoczonych zaprzysiężenia prezydentów są określane jako wielki dzień demokracji. To powiedzenie weszło do obiegu również w Polsce.

Zaprzysiężenie głowy państwa to narodowe święto, w czasie którego objawia się – a przynajmniej powinno – piękno codziennej egzystencji. Faktycznie jest to dzień uwypuklający nasze narodowe różnice, po którym z całą ostrością znowu odżywają spory polityczne.

Wiele wskazuje na to, że spory nie przycichną. W Warszawie odbędzie się demonstracja zwolenników Karola Nawrockiego, a jednocześnie wciąż niektórzy politycy koalicji rządzącej podważają legalność wyboru następcy Andrzeja Dudy.

Pytanie, czy zgromadzenie osób, które będą chciały zademonstrować swoje poparcie dla Karola Nawrockiego, wywoła tzw. zaraźliwość uczuć. To pojęcie zostało przejęte z terminologii dotyczącej świętowania rewolucji francuskiej. Zresztą zarówno Francuzi, jak i wspomniani już Amerykanie dorobili się pięknego i bardzo bogatego ceremoniału zaprzysiężenia prezydenta. I są oni dla nas, dla Europy, kopalnią, z której możemy czerpać, aby udoskonalić także nasze uroczystości.

Ale chociaż są elementy, które wymagają korekty, nie siedzimy z założonymi rękami. W 2015 r. krakowska artystka Ewa Landowska dostała nietypowe zlecenie od Kancelarii Sejmu. Chodziło o wykaligrafowanie konstytucji RP, na której przysięgę miał złożyć Andrzej Duda. Być może ten dokument ujrzymy i teraz, bo zostanie wyjęty z sejfów Biblioteki Sejmowej, gdzie podobno jest przechowywany. Konstytucja została wykaligrafowana w kroju pisma, który jest określany jako „italika”. Całość ma 83 strony, a egzemplarz został sporządzony na papierze z włoskiej fabryki Fabriano.

A czego brakuje w naszych uroczystościach?

Należy je rozbudowywać w taki sposób, by w wymiarze ceremonialnym przenosiły się na cały naród, całe społeczeństwo. Warto zastanowić się nad tym, jak dzisiaj rozkładane są proporcje.

W dniu zaprzysiężenia będziemy świadkami pewnego spektaklu politycznego o określonej scenografii. Na to widowisko składa się ceremoniał w Sejmie, gdzie odbędzie się Zgromadzenie Narodowe, uroczystość na Zamku Królewskim i przekazanie zwierzchnictwa nad wojskiem.

Na każdym z tych etapów jest to jednak spektakl, który w głównej mierze jest ukierunkowany na elitę polityczną. Zakładam, że Karol Nawrocki również to dostrzega. Z tego względu wykona ukłon wobec swoich wyborców i po zaprzysiężeniu wyjdzie do zwolenników, by wygłosić płomienne przemówienie.

Uroczystość przebiegnie bez przeszkód?

Do głosu dochodzą wątpliwości dotyczące przebiegu wyborów prezydenckich i prawidłowości liczenia głosów. Niedawno prof. Andrzej Zoll stwierdził, że Zgromadzenie Narodowe jest organem władzy państwowej, które powinno podjąć decyzję o ważności wyborów. W jego ocenie 6 sierpnia może zostać przeprowadzone głosowanie nad uchwałą w tej sprawie. Czy padnie taki wniosek, a potem odbędzie się debata, co wpłynie na harmonogram uroczystości zaprzysiężenia? Jest wiele niewiadomych.

Gdy po raz pierwszy usłyszałem, że zgromadzenie zwolenników Karola Nawrockiego zostało zwołane przed Sejm, nasunęło mi się skojarzenie z uchwaleniem Konstytucji 3 maja, kiedy tzw. lud Warszawy oblegał salę Zamku Królewskiego, wywierając wpływ na posłów i senatorów.

Jeżeli zakończy się na zbiorowym okazaniu poparcia Karolowi Nawrockiemu, będzie to miało amerykański wydźwięk. Istnieje jednak takie zagrożenie, że wspomniana manifestacja może stanowić element nacisku na członków Zgromadzenia Narodowego, którzy być może na sali sejmowej będą rozważać kwestie formalne. Wtedy sytuacja stanie się gorąca. Pytanie, co planują niezadowoleni z wyników wyborów? Jaki charakter mogą nadać inspirowanej przez siebie ewentualnej demonstracji?