Posłowie mówią po angielsku

Posłowie mówią po angielsku

Dodano:   /  Zmieniono: 31
Fot. Wprost
Ze znajomością języków obcych w Sejmie nigdy nie było dobrze. Jak jest teraz, na kilka miesięcy przed wyborami do europarlamentu? "Wprost" to sprawdził.
Poprzeczkę zawiesiliśmy nisko. Sprawdziliśmy wyłącznie szeregowych członków Komisji Spraw Zagranicznych i Komisji ds. Unii Europejskiej. W obu znajomość angielskiego powinna być obligatoryjna. Okazało się, że jest niemal… żadna. Brak talentu językowego nasi parlamentarzyści nadrabiają jednak wyjątkowym talentem do markowania znajomości angielskiego.  Podszywając się pod holenderskiego dziennikarza, „Wprost" przepytał posłów na temat konfliktu gazowego, pozycji Polski w unii i stosunków polsko-rosyjskich. Nie dowiedzieliśmy się niczego, poza tym, że wybrańcy narodu wykształcili sobie sześć sposobów na uniknięcie konwersacji w języku Szekspira.

"Na podróżnika". To najbardziej popularna metoda.

[[mm_2]]Poseł PiS Jan Religa na pierwsze angielskie słowa zareagował zdziwieniem: - Proszę? Proszę? Jeszcze raz. Nie zrozumiałem pana, bo jadę teraz samochodem i trochę szumi. Gdy w odpowiedzi na swój wywód wyrażony w całości po polsku usłyszał: „I don't understand. Do you speak English?" wybuchnął śmiechem. „He he! Ktoś jaja se robi!" - krzyknął, po czym się rozłączył.

[[mm_1]]Poseł Platformy Jan Tomaka zaczął odważnie. Na pytanie czy może rozmawiać odpowiedział „yes". Szybko zmienił zdanie i zakomunikował: - Prowadzę samochód... Nie mówię... Proszę zadzwonić za 30 minut. Pół godziny później telefonu już nie odebrał.

Więcej sposobów na to, jak markować znajomość języka angielskiego w poniedziałkowym wydaniu „Wprost"

 31

Czytaj także