Mała Róża ma nowego kuratora

Mała Róża ma nowego kuratora

Dodano:   /  Zmieniono: 7
photos.com
Kierownik zespołu kuratorów Sądu Rejonowego w Szamotułach zmienił kuratora w głośnej sprawie małej Róży, która wcześniej decyzją tego samego sądu została odebrana rodzicom - dowiedział się Wprost24. Na wniosek kuratora, który wcześniej opiekował się rodziną ze Wsi Wielkiej koło Wronek, dziewczynka została przekazana rodzinie zastępczej.
To nie jedyna zmiana w sprawie o ustanowienie opieki nad dzieckiem. Minister Czuma w porozumieniu z prokuratorem apelacyjnym w Poznaniu, polecił włączenie się Prokuratury Apelacyjnej z tego miasta, do postępowania toczącego się przed sądem cywilnym. Prokuratura w związku z tą decyzją będzie mogła zgłaszać wnioski w sprawie i przedstawiać dowody. Udział prokuratorów w postępowaniu cywilnym jest rzadkością – w tym przypadku prokuratura podjęła decyzje ze względu na kontrowersje, jakie towarzyszą całej sprawie. - Prokurator będzie występował w imieniu interesu publicznego. Jeśli stwierdzi, że interes rodziny został naruszony, będzie interweniował - powiedział portalowi Wprost.pl Antoni Tyszka z Wydziału Informacji Ministerstwa Sprawiedliwości. Tyszka dodał również, że minister Czuma będzie się wnikliwie przyglądał dalszemu przebiegowi sprawy.  

Róża została odebrana matce 6 dni po porodzie na mocy decyzji Sądu Rejonowego w Szamotułach, który kierował się w tej sprawie opinią kuratora sądowego. Kurator stwierdziła m.in. że rodzina, w której przebywa Róża, nie jest w stanie zapewnić jej właściwej opieki, a dzieci wychowują się tam w złych warunkach mieszkaniowych.

Decyzja sądu wzbudziła ogromne kontrowersje wśród lokalnej społeczności. Pełnomocnik rodziców Róży Małgorzata Heller-Kaczmarska przekonywała, że zarówno opieka społeczna,  lokalne władze, jak i sąsiedzi rodziny twierdzą, że oprócz bałaganu jaki panuje w domu, rodzinie nie można nic zarzucić. Adwokat zwróciła również uwagę, na to że rodzice opiekują się już trójką dzieci w wieku 7, 9 i 11 lat, które nie stwarzają problemów wychowawczych, są zdrowe i zadbane. Heller-Kaczmarska złożyła zażalenie na decyzję sądu, które zostało jednak 21 sierpnia tego roku oddalone. Sprawą zainteresował się również Rzecznik Praw Dziecka.

Matka Róży, Wioletta W. już wcześniej straciła prawo do opieki nad czwórką swoich dzieci z poprzedniego związku. Sąd w Szamotułach w 1995 r. zdecydował o przekazaniu ich rodzinie zastępczej, ponieważ kobieta przebywała na leczeniu psychiatrycznym.

 7
  • bartek_brzeski@wp.pl   IP
    Całe te nasze sądownictwo to jakaś jedna wielka parodia...Sama na własnej skórze odczułam tzw.:\"rękę sprawiedliwości\"Za to że dziecko nie pojechało na \"Zielona szkołę\" mam w domu kuratora...Nie mam prawda decydować o wychowaniu własnego dziecka.Najpierw mieszkałam z moja matką która ze względu na to iż mieszkam u niej decydowała o wszystkim łącznie z wychowaniem mojego dziecka nie pytając mnie w ogóle o zdanie.Gdy się od niej wyprowadziłam nasłała na mnie kuratora który wnioskował o ograniczenie mi praw rodzicielskich....miałam prawa rodzicielskie nie miałam prawa głosu...próbowałam wreszcie ułożyć sobie życie i mieć wpływ na wychowanie własnego dziecka ograniczono mi prawa...moja matka poszła po \"pomoc\" do instytucji która zajmuje się pomocą maltretowanej rodzinie(pełnej nazwy nie przytoczę )...nie wiem co na mnie tam nagadała bo nie udostępniono mi dokumentów zawierających oskarżenia pod moim adresem zasłaniając się \"ochrona danych osobowych\" Na litość Boską!Instytucja ta POMOGŁA mojej matce złożyć na mnie pozew do sądu nie sprawdzając w ogóle czy to co opowiada moja matka jest prawdą a potem nie chce pokazać mi co dokładnie mi się zarzuca...Na wniosek sądu opieka społeczna przeprowadziła wywiad środowiskowy(moja matka chciała zostać rodzina zastępczą)Matka dostała bardzo kiepska opinię natomiast ja wręcz przeciwnie...pani z opieki społecznej stwierdziła że:\"... jest jej wstyd z powodu że muszę się do niej fatygować...\"Pedagog szkolny mojego dziecka też wystawił mi dobrą opinię.Podobno nie miałam się o co martwić...I przyszedł dzień rozprawy...nie było na nim nikogo z opieki społecznej,nie zostali dopuszczeni do rozprawy...sąd za późno zlecił opiece społecznej dochodzenie i opieka nie zdążyła przygotować dokumentów ale wnioskowała o przełożenie terminu rozprawy...sąd uznał jednak że wystarczy mu zeznanie mojej matki i kuratora...kurator-odwiedziła mnie na dzień przed rozprawą...spisała tylko nasze dane osobowe i wysokość zarobków (moje i mojego partnera)a na rozprawie miała bardzo wiele do powiedzenia na nasz temat...szkoda że ze mną na ten temat wcześniej nie rozmawiała...stwierdziła że jest potrzebna w tym domu po to żeby się dziecku krzywda nie działa.Odwiedza mnie teraz ta pani kurator...i zapyta dwa zdania na temat dziecka a potem opowiada o mojej matce i jej psie(!)W sądzie nie było nic o żadnym psie...W wyroku sądowym mam napisane że pani taka i taka jest kuratorem mojego dziecka a ona ciągle ilekroć przyjdzie opowiada o mojej matce...która przez siedem lat gdy z nią mieszkałam wykańczała mnie psychicznie i rujnowała mi życie,buntowała przeciw mnie moje własne dziecko i w obecności mojego dziecka potrafiła mnie poniżać...odnoszę wrażenie że ci kuratorzy (być może nie wszyscy)są jak strażacy którzy sami podpalają a potem pędzą gasić-prawdziwi bohaterowie?
    • Bowarm   IP
      Poziom pracy niektórych sądów jest taki, że minister musi osobiście interweniować. I dobrze że to robi, bo jeszcze sporo wody upłynie w Wiśle, zanim uda się dofinansować sądy, (tym samym ściągnąć do zawodu sędziego lepszych prawników), zreorganizować sądownictwo, wprowadzić system oceny pracy prokuratorów, sędziów itd. Zwłaszcza że opór korporacji przed zmianami jest potężny.
      • Ewa   IP
        Szpital raczej do sądu nie wnioskuje o odebranie dziecka rodzicom, może zawiadomić odpowiednie służby, że dziecku dzieje się krzywda - i tak pewnie było w tym przypadku - a sąd ustanawia kuratora. Chyba ten kurator to już był od lat przydzielony rodzinie, skoro jej odebrano juz czworo dzieci
        • poirytowana   IP
          Ludzie dlaczego Wy takie bzdury piszecie, sprawdźcie u źródła kto wnioskował o odebranie noworodka matce!!!
          Nie kurator tylko szpital wystąpił z zapytaniem co zrobić z dzieckiem, ponieważ lekarze i pielęgniarki są zaniepokojone zachowaniem matki wobec dziecka; matce trzeba przypominać o karmieniu i pielęgnacji dziecka, sama z własnej woli nie interesuje się jego potrzebami, była również informacja od pielęgniarki środowiskowej o złej sytuacji w domu rodziców dziecka.
          • Ksunio   IP
            Swoistym kuratorem swoich dzieci jest Katarzyna Hejke zast. red. naczelnego Gazety Polskiej która mimo postanowień Sądu Okręgowego Warszawa-Praga nie zezwala na kontakt z ojcem 5-letniemu synowi Ksaweremu . Ojciec z dzieckiem nie widział sie kilka miesięcy a wcześniej dziecko zostało zabrane z przedszkola tak by ojciec nie mógł spotkać się z synem . Nie wiadomo gdzie dziecko przebywa i kto się nim zajmuje ,Starszy syn Pani redaktor miał podobny system wychowawczy i nie zna swojego ojca . Czy dzieci w Polsce mają mieć loterie kto je będzie wychowywał? Czy prawo w Polsce nie gwarantuje dziecku posiadania rodziców?

            Czytaj także