Finał festiwalu w Cannes: niespodzianek (prawie) nie było

Finał festiwalu w Cannes: niespodzianek (prawie) nie było

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. FORUM
64. festiwal filmowy w Cannes dobiegł końca. W tym roku Złotą Palmę zdobył Amerykanin Terrence Malick za „Drzewo życia” – to właśnie ten film wywołał najwięcej dyskusji i wzbudził najwięcej emocji spośród wszystkich obrazów prezentowanych w czasie głównego konkursu.
Trudno powiedzieć czy decyzja Roberta De Niro, przewodniczącego jury głównego konkursu, była słuszna. Równie dobrze Złotą Palmę mogła zdobyć znakomita „Melancholia" Larsa von Triera. Z pewnością jednak werdykt jury nie był zaskakujący - wiele osób stawiało na film Terrence’a Malicka, zdobywcy Złotej Palmy za reżyserię za „Niebiańskie dni” w 1979 roku. „Drzewo życia” jest też obrazem najbardziej ekstrawaganckim, tajemniczym i wieloznacznym spośród wszystkich filmów konkursowych - żaden inny nie wywołał tyle wątpliwości i pytań wśród widzów.

Filmu „Drzewo życia" nie sposób streścić w jednym zdaniu, nie spłycając jego przesłania. Powiem więc tylko, że głównym bohaterem dzieła jest Jack, którego dorosłe życie zostało naznaczone skomplikowaną relacją z ojcem. Reżyser skupia się na jego dzieciństwie – kiedy to z jednej strony chłopiec ma do czynienia z surowym ojcem; z drugiej zaś z matką, która nie skrzywdziłaby nawet muchy. Rodzice Jacka symbolizują dwie przeciwstawne drogi, jakie może obrać w życiu człowiek. Dodam jeszcze, że wstępem do głównego wątku, czyli historii dzieciństwa Jacka, jest zapierająca dech w piersiach filmowa symfonia przedstawiająca narodziny i ewolucję naszego świata

Największym zaskoczeniem i pomyłką jaką popełniono w czasie tegorocznego festiwalu w Cannes, jest przyznanie nagrody za scenariusz dla Izraelczyka Josepha Cedara za film „Footnote", który nie wyróżnił się niczym nowatorskim, a już na pewno nie wyróżnił się oryginalnym poprowadzeniem fabuły. Mieszane uczucia budzi także przyznanie Grand Prix braciom Jean-Pierrowi i Lucowi Dardenne za film „The Kid with the Bike” ex aequo z „Once Upon A Time In Anatolia” tureckiego filmowca Nuriego Bilge Ceylana. W obrazie belgijskich reżyserów interesujący jest jedynie pomysł wyjściowy - natomiast jego wykonanie zupełnie nie przekonuje, a film jest po prostu sztuczny. Z drugiej jednak strony decyzja jury nie powinna w przypadku braci Dardenne dziwić - Belgowie są bowiem ulubieńcami organizatorów festiwalu, należą do elitarnego grona dwukrotnych zdobywców Złotej Palmy.

Pozostałe rozstrzygnięcia nie budzą już takich emocji. Złotą Palmę za rolę kobiecą otrzymała Kirsten Dunst, świetnie wcielającą się w cierpiącą na depresję Justine w „Melancholii". Za rolę męską nagrodzono równie świetnego Jeana Dujardina grającego w rewelacyjnym niemym obrazie „Artysta”. Z kolei Nagroda Jury powędrowała do twórców francuskiego „Polisse” pokazującego w sposób bardziej charakterystyczny dla dokumentu niż fabuły pracę brygady policji zajmującej się ściganiem przestępstw przeciwko dzieciom. Najlepszym reżyserem okazał się Duńczyk Nicolas Winding Refn, który wyreżyserował czerpiący z różnych konwencji film akcji „Drive”.
+
 0

Czytaj także