Błaszczak dla Wprost24: okaże się, czy Komorowski jest notariuszem Tuska

Błaszczak dla Wprost24: okaże się, czy Komorowski jest notariuszem Tuska

Dodano:   /  Zmieniono: 
 
Rząd ma coś do ukrycia – twierdzi szef klubu PiS, komentując decyzję rządu o ograniczeniu ustawy o dostępie do informacji publicznej. Błaszczak w rozmowie z „Wprost24” apeluje, by prezydent zawetował ustawę. Jeśli Komorowski tego nie zrobi, to – według posła PiS – udowodni, że jest notariuszem Tuska.
16 września rząd koalicji PO-PSL przyjął poprawkę do nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej. - O ile przed zmianą ustawy wszystkie dokumenty wytworzone przez administrację były dostępne - oprócz tych, które zostały zastrzeżone - o tyle teraz, część tych dokumentów może być bez tłumaczenia schowana do szuflady - opisuje charakter zmian Błaszczak. Premier Donald Tusk wyjaśniał, że zmiany pozwolą uniknąć osłabiania pozycji przy negocjacjach międzynarodowych. - Tłumaczenie premiera Tuska jest bałamutne - komentuje poseł PiS. - Takim materiałom, w obrębie obowiązującego prawa, można nadać klauzulę - dodaje.

Mariusz Błaszczak nie ma wątpliwości, że rząd będzie miał zupełną dowolność w ograniczaniu dostępu do informacji. - Będzie się tłumaczył np. ważnymi interesami gospodarczymi - przekonuje polityk. - To jest ograniczenie dostępu obywateli do informacji. Widać, że rząd ma coś do ukrycia - ostrzega.

Jarosław Kaczyński zaapelował, by Bronisław Komorowski zawetował poprawkę. Według informacji Prawa i Sprawiedliwości Prezydent Komorowski podpisze ustawę i skieruję ją do Trybunału Konstytucyjnego. - To błąd - jednoznacznie stwierdza Błaszczak. - Jeśli Bronisław Komorowski chce zerwać z wizerunkiem, jaki jest mu przypisywany, że jest jedynie notariuszem premiera Tuska i zajmuje się tylko oglądaniem żyrandoli, to ma ku temu okazję - przekonuje. Błaszczak zapowiada, że jeśli prezydent nie zawetuje ustawy, to zmienią ją posłowie PiS. - W następnej kadencji Sejmu - dodaje.

Wyreżyserowany "Tuskobus" nie dziwi

Posła PiS nie jest zaskoczony rewelacjami ujawnionymi przez dziennikarzy, jakoby wizyty premiera Tuska jeżdżącego na pokładzie "Tuskobusa" mające być spontaniczne, są wcześniej uzgadnianie z lokalnymi władzami. - Nie dziwi mnie, że te wyjazdy są reżyserowane - twierdzi Błaszczak. - Przez cztery lata premier Donald Tusk pokazał, że dba wyłącznie o politykę wizerunkową - dodaje.

Błaszczak dostrzega jednak pozytywy podróży premiera po Polsce. - Premier po czterech latach zaczyna rozmawiać z ludźmi - dostrzega poseł PiS. Błaszczak cieszy się, że podczas wizyt, obywatele mogą podejść do premiera i tak, jak hodowca papryk spod Radomia Stanisław Kowalczyk, spytać premiera: jak żyć? - Jak żyć w kraju zadłużonym przez rząd koalicji PO-PSL, w kraju, gdzie mamy do czynienia z drożyzną, gdzie ubywa miejsc pracy - wylicza poseł.

O Palikocie - "ten pan"

Przewodniczący klubu PiS krytycznie wypowiada się o Januszu Palikocie. Błaszczak unika jednak wymawiania jego nazwiska, zastępując je zwrotem "ten pan". - Niewątpliwie postawa tego pana, sprowadzanie polityki do tak niskiego poziomu, godzi w demokrację - przyznaje poseł. - Z wypowiedzi tego pana wynika, że on robi to świadomie - dodaje.

Błaszczak odnosi się również do ostatnich sondaży, które dają Ruchowi Palikota nadzieję na wejście do Sejmu. Poseł zauważa, że wyniki poszczególnych badań znacząco się od siebie różnią. - Sondażem zasadniczym będą wybory 9 października - przekonuje. - W mojej ocenie człowiek, który sprowadził debatę publiczną do tak niskiego poziomu, zostanie surowo oceniony przez opinię publiczną - kończy poseł.