Łyso im

Łyso im

(Ilustracja Ola Niepsuj/Illo.pl)
Do czego zdolni są mężczyźni walczący ze swoją łysiną? Do dużych poświęceń. Na przykład do zażywania specyfików, które powodują… impotencję.
To walka. Budzisz się rano, patrzysz w lustro i dokonujesz przeglądu. Rano włosy są zmierzwione, nie wygląda to za dobrze. Wszystko widać, zwłaszcza tam, gdzie niewiele już jest do oglądania. Bierzesz prysznic, specjalny szampon – takie z etykietką „powiększenie objętości włosów" brzmią kusząco, ale wcale nie muszą pomagać. Zwykły rumianek lub łagodny szampon dla dzieci są lepsze. Jeszcze zanim weźmiesz prysznic, przekonaj się, że spływ jest czysty. Chodzi o tę kratkę, nie może tam być żadnych włosów. Bo po kąpieli będą. I trzeba je będzie policzyć.

Kuba miał 25 lat, kiedy się zaczęło. Włosy do ramion, dziewczyny to uwielbiały. Ściął na krótko, kiedy czupryna z powodu do dumy zmieniła się w wyrzut sumienia. Teraz jest po trzydziestce i można powiedzieć, że zrezygnował, a nawet pogodził się z sytuacją. Ale kiedy kilka lat temu liczył włosy pod prysznicem, miał ochotę płakać ze złości. – Rozumiesz? Siedzę na  golasa pod tym prysznicem i się rozklejam jak trzynastolatka. Trzynastolatka z łysym plackiem na głowie! Wtedy zacząłem zazdrościć tym wszystkim chłopakom z siłowni. W ich świecie bycie łysym jest OK. W moim łysienie było pożegnaniem z młodością.

Do czego zdolni są mężczyźni walczący ze swoją łysiną? Wypadający problem w najnowszym numerze tygodnika "Wprost".

Czytaj także

 0