Co uratowało Joannę Muchę?

Co uratowało Joannę Muchę?

Dodano:   /  Zmieniono: 8
Joanna Mucha (fot. Artur Kraszewski / newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Brak następcy? Plotki o rzekomej ciąży? Czy to, że jest piękną kobietą. Wszystko po trochu. "Wprost" ujawnia dlaczego premier nie odwołał jej ze stanowiska.
Joanna Mucha znów ma szczęście. Premier nie odwołał jej ze stanowiska. Nie stała się kozłem ofiarnym międzynarodowego skandalu, gdy z powodu ulewy i niedowładu organizacyjnego odwołany musiał być mecz Polska Anglia na Stadionie Narodowym.

Dlaczego tak się stało? Łatwiej na to pytanie odpowiedzieć, gdy szczegółowo prześledzi się przebieg wydarzeń ostatnich dni, związanych z minister sportu. Które mogłyby swoja drogą posłużyć jako scenariusz do telenoweli.

W pierwszych godzinach po odwołanym meczu Tusk ciska gromy. – Zagryzłby ją, nie dopuszczał innego scenariusza niż dymisja – opowiada polityk mający do czynienia z premierem w tamtym czasie.

Po wieczornym spotkaniu z Tuskiem w dniu odwołanego meczu Mucha wychodzi z Kancelarii z poczuciem, że to ostatnie chwile na stanowisku ministra. Jeden z naszych rozmówców tak opisuje tamtą rozmowę: - Pani to się nie odzywa, bo pani nawet nie wiedziała, o której jest mecz – miał wycedzić Tusk w odpowiedzi na jej tłumaczenia.

Mucha okopuje się więc w resorcie. Przez kilka dni nie pokazuje się światu. Z naszych informacji wynika, że Mucha postanawia sama złożyć dymisję w czwartek. Gdy w poniedziałek pojawia się z nią u premiera, ten przekonuje ją, by jeszcze zaczekała, że nic jeszcze nie jest przesądzone.

Czy Tusk pyta ją wtedy o ciążę? Tak wynika ze słów premiera do jego współpracowników.

– Powiedziała, że nie jest w ciąży, że przecież pali papierosy – miał następnego dnia mówić politykom PO szef rządu. Dodatkowo Tusk jest zaniepokojony stanem pani minister. – Nigdy jej nie widziałem tak szarej jak ostatnio. Ona najwyraźniej miała dość całej jazdy – mówi jeden z ministrów. - Jak się już pracuje tyle i sporo zrobiło, to żal zostawiać ustawioną robotę. Ale ja bardzo serio traktowałam tę dymisję – odpowiada sama Mucha na pytanie "Wprost”, czy chciała naprawdę odejść.

Oczywiście kluczowe było nie to, że Tusk ulitował się nad biedną Joanną Muchą, o której rozpowszechniane są plotki o ciąży czy romansach. Kluczowe było to, że Tusk przestraszył się reakcji środowisk feministycznych na decyzję o zdymisjonowaniu młodej kobiety, która przecież nie odpowiada bezpośrednio za sytuację na Stadionie Narodowym.

Więcej o Joannie Musze w najnowszym numerze "Wprost", który od niedzielnego południa jest dostępne w formie e-wydania. Najnowsze wydanie "Wprost" jest też dostępne na Facebooku.
 8
  • vdziwny   IP
    Chłopy ze środowiska sportowego chętnie pozbyli by się minister Muchy, by wrócić do złotych rządów kolesiowstwa i bezkarnego trwonienia na nagrody i premie pieniędzy przeznaczonych na sport. Jakiś idiota nie zamknął dachu i myślał, że załatwił ministerkę, no ale na szczęście premier wie, że minister nie jest od dachu jakiegoś tam stadionu.
    • L i b e r a l n y CHLEW   IP
      JAK NAZWALIBYŚCIE KOBIETE (matkę 2 dzieci) KTÓRA ZOSTAWIA JE BEZ SKRUPUŁÓW ZSRADZONEMU MĘZOWI (ojcu własnie tych 2 dzieci) A WIĄŻE SIE Z KOLEJNYM KOCHANKIEM TWORZĄC ZWIĄZEK PARTNERSKI
      • Wacek z PIS   IP
        Nie tylko pani Mucha, ale również Premier i Prezydent RP muszą dbać o to, aby trawa na boiskach była zawsze sucha. Kiedy trawa będzie mokra, wszyscy powinni podać się do dymisji i dać wreszcie porządzić naszemu Prezesowi Jarosławowi Polskązbawowi.
        • Musie gniazdo   IP
          Prymitywne gierki prymitywnej ministerki. Podtrzymywane przez równie obłudnego premiera.
          Oni wzbudzają juz tylko odrazę.
          • xxx   IP
            można być niekompetentnym szefem, byle się było w drużynie Tuska,

            a kompetentni nie są w Polsce potrzebni, przecież to kraj skazany na zagładę, którą sobie sami POlacy przygotowali

            Czytaj także