Gołota. Człowiek, który nie chciał być bokserem

Gołota. Człowiek, który nie chciał być bokserem

Andrzej Golota . Fot. Michal Chwieduk / EDYTOR.net / NEWSPIX.PL / Źródło: Newspix.pl
Po klęsce z Tysonem wyprowadził się z domu. Bokserem został przypadkiem, bo chciał być… piłkarzem. Przegrał najważniejsze walki w życiu, a i tak jest legendą. Andrzej Gołota.
Kochała go Wisława Szymborska, śpiewał o nim Kazik Staszewski, jego najwierniejszym fanem i dobrym kumplem był mafijny boss Pershing. Ma już 45 lat, ale nie daje o sobie zapomnieć. 23 lutego Gołota będzie walczył z Przemysławem Saletą. Z wielkim boksem będzie to miało niewiele wspólnego, ale i tak przed telewizorami zasiądą miliony. W szczerej rozmowie słynny sportowiec opowiedział nam o swojej przeszłości. O tym, jak trafił do boksu, o mafii, której był blisko, o pierwszych krokach w Ameryce.

Andrzej bije starszego

O Gołocie pewnie nigdy byśmy nie usłyszeli, gdyby nie jego kolega z warszawskiej ulicy. Starszy o cztery lata chłopak „podzelował oko” 13-letniemu Andrzejkowi, gdy ten wracał ze szkoły. Młody się wkurzył i poszedł na treningi bokserskie. Powalił w worki i gruszki przez dwa tygodnie. I znów ta sama sytuacja na ulicy, z tym samym chłopakiem. Gołota: – Zrobiłem to, czego się nauczyłem na tych kilku lekcjach. Trafiłem go i złamałem mu nos. Można powiedzieć, że ten chłopak, który podbił mi limo, skusił mnie do boksu. Ja tylko chciałem nauczyć się walczyć, nic więcej!

Śmiało można powiedzieć, że 17-letni chuligan odmienił Andrzejowi życie: – Bo ja chciałem być piłkarzem. Chciałem biegać za piłką. Zawsze to był bajer dla każdego chłopaka.

A jak wyglądał pierwszy oficjalny nokaut w wykonaniu Gołoty, w rękawicach i w ringu? – To były mistrzostwa juniorów. Przeciwnik, kiedy się dowiedział, że będzie walczył ze mną, był szczęśliwy. Robił zdjęcia przed walką. A mi się udało go trafić. To był ciekawy początek mojej drogi – opowiada.

Był coraz lepszy. Wysoki, ze świetną lewą ręką i znakomitym trenerem, światowej klasy pięściarzem Januszem Gortatem u boku.

Co było najbardziej pociągające w boksie? Gołota: – To, że możesz pokazać drugiej osobie: jestem lepszy od ciebie. Największa radość, jaką można sobie sprawić w ringu.

I po chwili dodaje: – Nie tylko pięści grają w boksie rolę. Trzeba myśleć, jak uderzyć tego człowieka, który stoi przed tobą. On też chce cię uderzyć, ma jakąś taktykę. Trzeba myśleć, jak go oszukać. To nie jest takie proste, jak się niektórym wydaje.

Cała rozmowa z Andrzejem Gołotą w „Granicach kariery”, Polsat Play, środa 13.02, godz. 21.30

Cały tekst można przeczytać w najnowszym numerze tygodnika "Wprost", który od niedzielnego wieczoru jest dostępny w formie e-wydania.

Najnowszy numer "Wprost" także dostępny na Facebooku.

Czytaj także

 4
  • kumpel IP
    Gołota czterokrotny wicemistrz świata!!!
    • obywatel RP IP
      Co za pogibusy piszą tu "komentarze" ? - ani to mądre ani śmieszne - tak jak komunizm.
      • swiatoeid IP
        Nie chcial byc bokserem to mogl isc na ksiedza moze z kosciola by nie uciekl.
        • swiatowid IP
          Nastepny odcinek zyciorysu tego filozofa w telewizji Trwam.