Sexsurfing wkroczył do Polski

Sexsurfing wkroczył do Polski

Dodano:   /  Zmieniono: 23
Po boomie sprzed kilku lat na seksturystkę zwłaszcza do północnoafrykańskich kurortów – tak obleganych przez Polki, nadeszła era sexsurfingu.
Okazuje się, że dzięki  couchsurfingowi (dosł. tłumaczenie "szukaniu kanapy”), czyli "największej podróżniczej społeczności”, portalowi, który teoretycznie pomaga obieżyświatom znaleźć darmowy nocleg w najodleglejszych nawet zakątkach globu – życie seksualne wielu polskich kobiet nabiera intensywności. Bo choć ideą couchsurfingu jest oferowanie przybyszom "kanapy”, ewentualnego śniadania i – w miarę możliwości gospodarza – oprowadzenie turysty po rodzinnym mieście, idea ta ostatnio uległa wypaczeniu.    

W Internecie roi się od informacji o tym, jak chętnie Polki otwierają swe sypialnie obcokrajowcom, bądź jak chętnie goszczą w sypialniach poznanych dzięki portalowi obywateli świata. A, że Couchsurfing.org chwali się 7 milionami użytkowników pochodzących ze 100 tysięcy miast na całym świecie – odnalezienie potencjalnego kochanka rzeczywiście nie jest trudne. Zjawisko "sexsurfingu” w Polsce dotyczy najczęściej kobiet. Turystki z zagranicy rzadko poszukują noclegu u Polaków, wybierają kobiety.

Socjolog, prof. Jacek Kurzępa twierdzi, że nowe zjawisko polegające na szukaniu partnerów seksualnych w portalu, który stworzony był w zupełnie innym celu, może być powodowane m.in. faktem, że Polki szukają kamuflażu dla swoich ryzykownych zachowań seksualnych. – Szukają kontekstu, który ich nie stygmatyzuje zewnętrznie, ale też nie powoduje wewnętrznej stygmatyzacji: „jestem latawicą” – wyjaśnia naukowiec.

Zdaniem profesora Kurzępy, który w swojej pracy naukowej m.in. zajmuje się seksualnymi zachowaniami młodych Polaków – w przypadku  drugiej grupy użytkowników couchsurfingu nastawionych na poznawanie kochanków mógł zacząć działać "mechanizm konsumpcji seksu bez zobowiązań”.  – Kobieta, która zaprasza do siebie nieznajomego, do tego obcokrajowca zastanawia się, kto tak naprawdę stanie przed jej drzwiami, jak będzie pachniał, jak szorstka będzie jego broda. To może działać stymulująco – mówi naukowiec. Jego zdaniem takie zachowania są związane z koncepcją "kultury doznań”. - Odbywanie spotkania intymnego z osobą znajomą nie przysparza nam takich doznań, jak spotkanie o charakterze niespodzianki.

Cały tekst w najnowszym numerze tygodnika "Wprost".

Najnowszy numer "Wprost" jest  dostępny w formie e-wydania .  
Najnowszy "Wprost" jest także dostępny na Facebooku .  
"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania .



+
 23

Czytaj także