Czterdziestolatek 40 lat później

Czterdziestolatek 40 lat później

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dzisiejszy polski czterdziestolatek czuje się młodo i wierzy, że najlepsze wciąż przed nim. Pojęcie kryzysu wieku średniego przestaje obowiązywać.

Kultowy serial „Czterdziestolatek” kończy właśnie 40 lat. Aktor Grzegorz Małecki żartuje, że w nim grał, chociaż sam dobiega czterdziestki. Jest bowiem synem aktorki Anny Seniuk, serialowej Madzi. – A mama akurat była wtedy w ciąży – śmieje się. Ponieważ serialowi Karwowscy mieli być typową polską rodziną, w której obowiązywał model dwa plus dwa, Madzia nie mogła się spodziewać trzeciego dziecka. Dlatego w trakcie kręcenia części scen Seniuk była tak filmowana, by nie było widać jej zaokrąglonego brzucha. – Jak dziś patrzę na bohaterów „Czterdziestolatka”, to wydają mi się o wiele starsi ode mnie. I fizycznie, i mentalnie. Teraz taka dojrzałość nie jest dobrym towarem, nie jest sexy – mówi Małecki.

Aktor Andrzej Nejman, dyrektor warszawskiego teatru Kwadrat, wkrótce także skończy czterdziestkę. Między sobą a serialowym Karwowskim widzi pewne podobieństwa. – Inżynier był dyrektorem, budował Trasę Łazienkowską, a ja kieruję teatrem – mówi. Ale w zasadzie na tym analogie się kończą. – Mam wrażenie, że kiedyś ludzie w wieku 40 lat musieli być bardzo poważni, zarówno jeśli chodzi o wygląd, jak i zachowanie. Mnie cały czas bliżej do rolek i roweru niż do teczki i garnituru – dodaje.

Bo współcześni polscy 40-latkowie wciąż czują się młodo i są spragnieni sukcesów. Później zakładają rodziny, więc w tym wieku są jeszcze często ojcami małych dzieci. Bywa też, że dopiero decydują się na potomka albo na stały związek. Korzystają z życia. Zdarza się, że właśnie dokonują zwrotów w karierze zawodowej. – Wielu obecnych 40-latków nie ma podstaw do zatrzymania się, robienia życiowego bilansu i przemyśleń w stylu: „Co dalej? Czy jeszcze coś mnie czeka?”. Bo wciąż są aktywni na wielu polach – tłumaczy Małgorzata Remlein, psycholog.

Według części naukowców należy nawet odesłać do lamusa termin „kryzys wieku średniego”. Proponują określenie „zmiany w wieku średnim”. Mówi o tym np. dr Carlo Strenger, psycholog z Uniwersytetu Tel Awiwu. Przekonuje, że życie faktycznie zaczyna się po czterdziestce. – Jeśli odpowiednio wykorzystamy to, czego dowiedzieliśmy się o sobie w pierwszej połowie naszego życia, kolejna połowa będzie wykorzystana najpełniej – uważa Strenger. Swoją opinię opiera na analizie Brytyjczyków, którzy największą głębię szczęścia przeżywają w wieku 44 lat.

Już bliżej jest niż dalej...

Wiktor, menedżer w jednej z warszawskich restauracji, właśnie przekroczył magiczną czterdziestkę. I co? – Kompletnie nic. Ziemia się nie zatrzymała, a ja nie stanąłem na krawędzi – mówi. Ma żonę i pięcioletniego syna. Od kilku lat regularnie ćwiczy na siłowni i gra w tenisa. Mówi o sobie, że jest facetem w garniturze, zapalonym kibicem piłki nożnej, który w szaliku biega na mecze, i fanem rocka w jednym. – Taka mieszanka wybuchowa – żartuje. Swoje urodziny Wiktor obchodził dwa tygodnie temu. Z tej okazji zaszalał ze znajomymi. Życiowego bilansu nie zrobił i robić nie zamierza. – To jeszcze nie ten czas – wyjaśnia. Bo „ten czas” wyraźnie się przesunął, podobnie jak granice młodości. A stereotyp, iż czterdziestka to moment, kiedy zaczyna się myśleć, że teraz to już z górki, odpływa w siną dal.

– Współczesny przeciętny 40-latek o pozycji społecznej podobnej do tej, jaką reprezentował inżynier Karwowski, chodzi do knajpy na sushi zamiast na schabowe, pije wino zamiast wódki, dba o siebie, ma dobrą kondycję i przede wszystkim duże pole do samorealizacji – podkreśla seksuolog prof. Zbigniew Lew-Starowicz. Dodaje, że kiedyś mężczyźni w tym wieku szybciej osiągali stabilizację, a ich życie było bardziej przewidywalne. Zazwyczaj nie spodziewali się już w życiu niespodzianek. Dlatego słowa serialowej piosenki, że „już bliżej jest niż dalej”, do nich pasowały. Dziś są już nieaktualne.

Andrzej Nejman nie ma wątpliwości, że jest ciągle na fali wznoszącej. Czuje, że nie osiągnął jeszcze wszystkich celów, a zdobycie szczytu jest jeszcze przed nim. – Po prostu znacznie później dojrzewamy. Gdy mój ojciec miał czterdziestkę, ja szykowałem się do matury. Tymczasem teraz, zbliżając się do tego wieku, biegam za dziećmi po parku – śmieje się aktor, ojciec pięcioletniej córki i siedmioletniego syna.

A świat w krąg ci roztacza uroki swe...

Współczesną odpowiedzią na „Czterdziestolatka” z lat 70. stał się serial „39 i pół”, w którym kilka lat temu główną rolę zagrał Tomasz Karolak. Bohater to Darek Jankowski, fan punk rocka w skórzanej kurtce. Wieczny chłopiec, grający na gitarze elektrycznej, który dopiero próbuje poukładać życie osobiste i zawodowe. Doman Nowakowski, autor scenariusza, przyznaje, że inspiracją stał się właśnie serial o inżynierze Karwowskim. – Kiedy byłem dzieckiem, poszedłem do szkoły wcześniej. Nadszedł więc taki rok, w którym kumple z mojej dawnej klasy zaczęli masowo obchodzić czterdziestkę, a mnie to jeszcze chwilowo nie dotyczyło. Oni patrzyli na tamtego 40-latka i mówili do mnie: „Stary, przecież to nie o nas!”. Inżynier Karwowski miał przekonanie, że osiągnął już właściwie wszystko, co mógł. Ja stworzyłem bohatera, który osiągnął niewiele i dopiero stara się to zmienić – tłumaczy. Podkreśla, że początkowo nie był przekonany do obsadzenia w roli głównej Karolaka. – Jakoś mi nie pasował. Okazało się jednak, że nie miałem racji, bo on zagrał po prostu świetnie. Dzięki niemu ludzie zobaczyli nieco innego polskiego 40-latka niż do tej pory – stwierdza.

Doktor Krzysztof Łęcki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, zwraca uwagę, że i w latach 70. nie wszyscy ludzie w tym wieku byli do końca dojrzali. – Tyle że wtedy do niedojrzałości nie wypadało się przyznawać. Dzisiejsi mężczyźni nie tylko się jej nie wstydzą, ale ją wręcz kultywują. Tacy trochę Piotrusiowie Panowie – mówi socjolog. On także odwołuje się do piosenki z serialu. – Jak to brzmiało? „A świat w krąg ci roztacza uroki swe…” No właśnie. Ówczesny Karwowski z tych uroków korzystał dość nieporadnie. Współczesny czerpie pełnymi garściami. Ale ma też więcej możliwości samorealizacji – podsumowuje Łęcki.

Na karuzeli życia...

Dziś coraz więcej mężczyzn dba o wygląd i kondycję. Korzystanie z dobrodziejstw medycyny estetycznej czy porad dietetyka jest powodem do dumy, a nie wstydu. Siłownie przeżywają prawdziwe oblężenie, podobnie jak korty tenisowe i rowerowe ścieżki. I wcale nie decyduje o tym magiczna czterdziestka, bo pracę nad sobą panowie często zaczynają już wcześniej. – Zmieniły się wymagania kobiet wobec mężczyzn. Facet rozumie, że skoro podobają mu się kobiety zadbane, to sam musi zadbać o siebie – mówi Jacek Czynajtis, pomysłodawca witryny Facetpo40.pl. Przyznaje, że gdy tylko w serwisie pojawiają się teksty w stylu „jak podobać się kobietom” albo „jak być atrakcyjnym”, klikalność natychmiast rośnie. – Zainteresowaniem mężczyzn w tym wieku cieszy się wszystko, co ich dotyczy. Od tematu seksu, który przestał być tabu, do porad, jak zacząć pracę nad sobą albo co zrobić, gdy ta praca nie przynosi oczekiwanych efektów – dodaje Czynajtis.

Chęć bycia młodym jak najdłużej to jednak nie tylko kwestia podejścia samych zainteresowanych. To także efekt oczekiwań współczesnego świata, z którymi trzeba się zmierzyć. 40-latkowie przyznają to otwarcie. – Na rynku pracy stawia się na młodość, bo z niej się bierze kreatywność, a ta z kolei stanowi wyznacznik sukcesu. Zawodowo młodość jest po prostu pożądana. Nie jest tak, że kurczowo się jej trzymamy, by jak najdłużej się bawić lub uciec od odpowiedzialności. Tej młodości oczekuje od nas współczesny świat – mówi Andrzej Nejman.

Z jednej strony to dobrze, ale każdy kij ma dwa końce. Zdarza się, że oczekiwania otoczenia czasem mężczyzn przytłaczają. Wielu współczesnych 40-latków żyje w pędzie i ciągle za czymś goni, stawiając sobie kolejne poprzeczki. Bywa, że muszą włączyć się w wyścig szczurów. Efekt? – Coraz częściej zgłaszają się do gabinetu psychoterapeuty z zaburzeniami lękowymi. Dolegliwością, która stała się kolejną chorobą cywilizacyjną spowodowaną życiem w napięciu i stresie – zauważa psycholog Małgorzata Remlein, specjalizująca się w terapii tego typu zaburzeń. Do tego często dochodzi sprawa kredytów i niepokój o przyszłość. I świadomość, że trzeba się sprawdzić na każdym polu. Na przykład w kwestii podejścia do ojcostwa. – Kobiety wymagają od partnerów, aby wypełniali rolę ojca inaczej niż kiedyś. Dziś mężczyźni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników sprzed lat, podchodzą do tego odpowiedzialnie i z większą świadomością. Traktują to jako kolejne wyzwanie – ocenia psychożka.

Jacek Czynajtis podkreśla, że pomysł serwisu dla mężczyzn po czterdziestce wziął się z obserwacji otoczenia. – Zauważyłem, że współcześni faceci po czterdziestce znajdują się w specyficznej sytuacji życiowej. Z jednej strony świat stawia przed nimi olbrzymie wymagania. Z drugiej – oni sami mają coraz większe oczekiwania wobec życia – podkreśla. Prof. Lew-Starowicz nie ma wątpliwości, że współczesny mężczyzna w „Czterdziestolatku” sprzed 40 lat się nie odnajdzie. – Raczej pomyśli sobie: „Jezu, naprawdę tak było?!”. Ale może się zdarzyć, że od czasu do czasu przemknie mu też myśl: „Ale tamten to jednak miał spokój”. – To super, że czujemy się młodo. Musimy jednak pamiętać, że 40-latek to jednak nie 16-latek. Trzeba zachować pewne granice, żeby nie otrzeć się o śmieszność i żenadę – podsumowuje aktor Grzegorz Małecki.

Artykuł pochodzi z numeru 23/2014 "Wprost".

Najnowszy numer "Wprost" jest dostępny w formie e-wydania.
Najnowszy "Wprost" jest  także dostępny na Facebooku.
"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania.

Tygodnik "Wprost" można zakupić także za pośrednictwem E-kiosku
Oraz na  AppleStore  GooglePlay