Balcerowicz: W Polsce nie ma ani lewicy, ani prawicy. Istnieje lewoprawica „postępowa” i „narodowa”

Balcerowicz: W Polsce nie ma ani lewicy, ani prawicy. Istnieje lewoprawica „postępowa” i „narodowa”

Dodano:   /  Zmieniono: 
Prof. Leszek Balcerowicz (fot. Rafał Siderski, zdjęcie z numeru 34 tygodnika "Wprost") 
Nie wszyscy ulegają takim prostackim sądom, że skoro mamy kryzys w kapitalizmie, to znaczy, że winny jest kapitalizm. Równie dobrze można powiedzieć, że skoro katar jest w nosie, to zawinił nos – mówi prof. Leszek Balcerowicz.

Wyborczy koncert życzeń trwa. Partie chcą pomagać wszystkim. Odróżnia pan jeszcze lewicę od prawicy?

U nas nie ma już czegoś takiego jak lewica i prawica. Ja lansuję nazwę lewoprawica. To taka formacja, która jest etatystyczna i kieruje się głównie retoryką kolektywistyczną. W Polsce mamy lewoprawicę „postępową” i lewoprawicę „narodową”.

Czym się różnią?

Głównie hasłami. Lewoprawica „postępowa” broni społeczeństwa, a narodowa – narodu. Sprawiają wrażenie, że są po różnych stronach, a są po tej samej. Proponują więcej interwencjonizmu państwa, czyli władzy polityków w społeczeństwie. Chodzi im oczywiście o swoich polityków. Podział na jakieś dwie antypody polityczne robi ludziom wodę z mózgu.

(...)

To co się stało w Polsce? W Ameryce czy w Wielkiej Brytanii te podziały są. I to wyraźne.

Ten podział wziął się z rewolucji francuskiej. Konkretniej z tego, po której ze stron posłowie zasiadali w parlamencie. Później temu siedzeniu przypisywano jakieś znaczenie programowe. Lewica miała być bardziej etatystyczna, czyli forsować więcej władzy państwa w społeczeństwie i gospodarce. A prawica miała być bardziej wolnorynkowa. Ale w wielu krajach ten podział już się zatarł; w Polsce – na pewno.

I według pana zostali sami etatyści, którzy szkodzą.

Tam, gdzie kraj idzie w kierunku etatyzmu, jak w Grecji, pojawiają się poważne kłopoty i kryzys. Potem przychodzi czas na reformy, etap ratowania, a to oznacza mniej władzy dla polityków i uwzględnienie wolnego rynku, czyli reformy o charakterze liberalnym, np. w Hiszpanii czy Portugalii albo w Polsce po socjalizmie. Im głębszy etatyzm, tym mocniejsze bywają odbicia w tym kierunku wolnego rynku. Ale nie zawsze tak bywa. Można na wiele lat ugrzęznąć w etatyzmie, który dławi rozwój. W Polsce pracują na to zarówno „postępowi”, jak i narodowi antyliberałowie. Obie grupy działają na korzyść PiS.

Sześć lat od kryzysu wciąż słyszymy, że to kapitalizm nas zawiódł.

Nie wszyscy ulegają prostackim sądom, że skoro jest kryzys w kapitalizmie, to znaczy, że winny jest kapitalizm. Równie dobrze można powiedzieć, że skoro katar jest w nosie, to nos zawinił. Miejsce wystąpienia problemu nie musi być jego przyczyną. Analitycy patrzą na badania empiryczne.



Cały wywiad z prof. Leszkiem Balcerowiczem można przeczytać w najnowszym numerze tygodnika "Wprost". "Wprost" można zakupić także  w wersji do słuchania oraz na  AppleStoreGooglePlay.