Kamiński dla "Wprost": Dwie Polski

Kamiński dla "Wprost": Dwie Polski

Dodano:   /  Zmieniono: 19
Antoni Z. Kamiński, fot. Wprost
W sporze o nowelizację ustawy o Trybunale Konstytucyjnym wyłoniły się dwa stanowiska. Jedno powołuje się na art. 195 konstytucji o niezawisłości sędziów TK; drugie – na art. 197, upoważniający Sejm do regulowania mocą ustawy trybu postępowania przed TK. Oba stanowiska mają pewne uzasadnienie.

Formalnie rzecz biorąc, dokonując ostatniej nowelizacji ustawy o TK, większość sejmowa nie przekroczyła swoich kompetencji. Z drugiej strony, art. 197 umożliwia większości wprowadzenie regulacji, które paraliżują TK, naruszając de facto trójpodział władzy. Wskazuje to na niedoskonałość konstytucji – nie tylko zresztą pod tym względem.

Wśród argumentów, które pojawiły się w sporze, znaczące jest wiązanie sędziów TK z partiami, które wysunęły ich kandydatury. Sędziów Sądu Najwyższego w USA określa się jako konserwatywnych lub liberalnych. Pierwszych wskazują z reguły prezydenci republikańscy, drugich – demokratyczni. Nikt jednak nie sugeruje, że partie wpływają na ich stanowisko w rozpatrywanych sprawach. W przypadku TK pewności tej nie ma, a udział jego wysokich przedstawicieli w przygotowaniu ustawy, która w ocenie samego TK jest częściowo sprzeczna z konstytucją, wątpliwości pogłębia. Kwestia „upartyjnienia” TK urosła obecnie do niepokojących rozmiarów.

Na gruncie współczesnego pojmowania demokracji stanowisko głoszące potrzebę podporządkowania TK woli sejmowej większości jest nie do przyjęcia. Idea trybunałów konstytucyjnych wynikła z przekonania o potrzebie istnienia w ustroju państwa organu zapewniającego ochronę praw mniejszości przed „tyranią większości”. TK musi być więc względnie niezależny od parlamentarnej większości – „względnie”, bo gdy jest wadliwie skonstruowany, ingerencja zewnętrzna staje się zasadna. Można bronić stanowiska, że tak jest obecnie, chociaż ostatnia nowelizacja z pewnością nie sprzyja naprawie tej instytucji.

Główny problem polskiego państwa polega na jego uprzedmiotowieniu – jego instytucje stają się łupem zwycięzców w kolejnych wyborach. Tak jest i w tym wypadku. Żadna ze stron nie dysponuje sensowną koncepcją reformy polityczno-gospodarczej. Przyczyn tego należy szukać u podstaw III Rzeczpospolitej, w tzw. wojnie na górze, po czerwcowych wyborach 1989 r. Dotyczyła ona nie tylko zyskania przewagi politycznej i ekonomicznej, ale też kulturowej. Od tej pory, w zmiennych formach, ten konflikt trwa. Mamy więc dwie Polski pozostające w stałym sporze o podział łupu. Mam wrażenie, że jest jeszcze Polska trzecia, Polska umiaru, której zależałoby na wzmocnieniu państwa poprzez budowę silnych instytucji polityczno-gospodarczych, a nie „ręczne sterowanie” z centrum władzy. Jest to Polska, która ceni tradycję i szanuje chrześcijańskie wartości, na których tworzyła się jej kultura. Jej głos z rzadka zdoła się przebić przez wszechobecny bitewny zgiełk towarzyszący wewnętrznej kolonizacji przez pozostałe dwie. 

* Profesor Instytutu Studiów Politycznych PAN, były szef Transparency International Poland

Felieton pochodzi z najnowszego numeru "Wprost", który trafi do kiosków w poniedziałek, 11 stycznia 2016 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne w niedzielę o godz. 20:00. "Wprost" można zakupić także  w wersji do słuchaniaoraz na  AppleStore GooglePlay.

 19
  • franek   IP
    Czy Polakom jest potrzebny TK i ztaki zboczeniec Rzeplinski?Przeciez zawsze sie liczyla wola narodu,a nie jakies wola jednostki.Nalezy pracowac nad tym,by zlikwidowac TK,by uniemozliwic przestepcom z PO,PSLu na dzialanie przeciwko Polsce i Polakom.Dosc mamy dzialan V Kolumny Polsce !
    • Janusz   IP
      Pojecie "mniejszosci" obecne tez w ustaleniach prawnych dotyczacych np. ludobojstwa, obejmuje nieusuwalne, wrodzone cechy np. rase, etnicznosc, narodowosc i tozsamosc narodowa, cechy seksualne czy najczesciej dziedziczone po rodzicach przekonania religijne.
      Poglady polityczne nie sa dziedziczne. Nie tworza "ludu". "Mniejszosc" poselska w parlamencie nie ma innych praw niz te wynikajace z regulaminu prac parlamentarnych. Nie moze "wspolrzadzic", tak jak na przyklad moze wspoldecydowac o polskiej polityce kulturalnej mniejszosc kurpiowska czy ukrainska. PO mniejszosci sejmowej moze sie demokracja przejechac walcem, co widzielismy w czasach PO i da Bog zobaczymy dzis.
      • KUKEN   IP
        Mamy prawo takie jakie jest i na bazie tego prawa, bo inne trudno spłodzić z braku większości w sejmie,wszyscy kombinują jak te konie pasiaste pod górkę na swoją modłę.A może już czas ,aby wszyscy razem usiedli spokojnie za stołem i to prawo spłodzili jak należy,a nie wymądrzali się,kto i kiedy ma rację.Najgorsi w tym wszystkim to są specjaliści ,którzy mącą i robią z siebie głupa ,np strona POkomunistyczna opluwa PIS i to od strony prawnej,a nie bierze pod uwagę takiej niedawno wypowiedzi jak wypowiedz Pani prof.Grabowskiej konstytucjonalistki ,która stwierdziła ,że TK nagina prawo i ingeruje w wewnętrzne sprawy Sejmu.Ma tu na myśli uchwały ,a szczególnie te jednostkowe dot. poszczególnych sędziów.Wyraźnie stwierdziła to nie jest działka dlaTK,ich działka to ustawy zgodne z TK.Po spotkaniu przew. TK z Panem Prezydentem jak widać sprawa została zrozumiana i rozprawy nie będzie.Kto tu jest bardziej kompetentny fachowiec TK ,czy fachowiec Pan Prezydent?
        • Tadek   IP
          Nie dość,że wychowaliśmy sobie pokolenie cynicznych ,drobnych cwaniaczków,to pozwoliliśmy jeszcze na to,aby chamy demolowali z trudem zbudowane państwo i do końca zdemoralizowały społeczeństwo.Osobiście,to ja już mam dość tego zaściankowego polaczkowa.,w ktorym ludzie z tytułami naukowymi uwłaczają rozumowi,obrażają inteligencję zwykłych ludzi i czynią zarzuty z np.używania porcelany...kraj chamów i dla chamów.Dobrze,ze jest gdzie wyjechać.
          • gosciu   IP
            Spór nie toczy się o TKM czy o dwa paragrafy. Aktualna władza jest warta poprzedniej. A poprzednia aktualnej. Pod tym względem PiS nie odróżnia w podejściu do Państwa nic. Ale na pytanie dlaczego nie było reakcji jak PO-PSL łamała prawo jest jednak odpowiedź, która pokazuje różnicę:
            1. Nigdy do tej pory żaden prezydent nie złamał konstytucji. Aktualnie pełniący tę funkcję zrobił to kilka razy na polecenie prezesa, który to prezes za złamanie prawa nie może odpowiadać bo zrobił to prezydent. Teraz tylko utrzymanie się przy władzy daje gwarancję PAD i PBS, że nie pójdą do paki. A pomóc może tylko prezes. To jest prosta definicja ustroju autorytarnego z pierwszym sekretarzem.
            2. Tenże prezes użył publicznie w świecie polityki języka wprost dehumanizującego część Polaków. Bo jeśli istnieje najgorszy sort, to jasne jest że jest też najlepszy. A być może jakieś pośrednie. Zaraz prezes doprecyzuje jak je rozróżniać? Da wskazówkę gdzie jest miejsce, którego sortu? Co zrobić z tym najgorszym?Jak wiadomo z historii język ma taką siłę, że potrafił dorowadzić od dehumanizacji do zagłady całych narodów.
            To jest podstawowa różnica.
            A dodatkowa to fakt psucia relacji Polski z zagranicą i bicie w antyunijne tony też stanowią różnicę.
            Kaczystan bez oglądania się na wolę Polaków podważa co najmniej w dwóch miejscach opinię wyrażoną w referendach. Jednym dotyczącym konstytucji, i drugim dotyczącym akcesji do UE.

            Czytaj także