Azyl dla brodatych nastolatków, czyli jak Szwecja zmienia się w krainę importowanego bezprawia

Azyl dla brodatych nastolatków, czyli jak Szwecja zmienia się w krainę importowanego bezprawia

Dodano:   /  Zmieniono: 168
uchodźcy (FOT. ARTUR WIDAK / FOTONEWS / NEWSPIX.PL) / Źródło: Newspix.pl
Za sprawą klęski polityki imigracyjnej wzorcowa idylla szwedzkiego państwa opiekuńczego zmienia się w krainę importowanego bezprawia.

Ubiegłoroczne tsunami uciekinierów przyniosło Szwecji 163 tys. azylantów, z czego 35 tys. to tzw. samotne dzieci (nieletni bez rodziców lub opiekunów prawnych). Ta ogromna liczba nie obejmuje cudzoziemców, którzy przekroczyli granice Szwecji, aby podróżować dalej do Norwegii lub Finlandii, albo też nie wystąpili o azyl. Taki niekontrolowany zalew imigrantów, w większości nielegitymujących się żadnymi dokumentami, postawił naszych północnych sąsiadów w trudnej sytuacji, która zmusiła ich pod koniec ubiegłego roku do wprowadzenia tymczasowych kontroli na przejściach granicznych z Danią (głównym szlaku uciekinierów zmierzających do Szwecji).

Problem w tym, że nie chodzi jedynie o kwestie formalne. Prawdziwym wstrząsem okazała się dla Szwedów fala ciężkich przestępstw, których sceną były ośrodki dla azylantów. 25 stycznia ledwie 15-letni Somalijczyk zamordował nożem 22-letnią Alexandrę Mezher, pracownicę ośrodka, oraz usiłował zabić kolegę. Nie wiadomo, co nim kierowało, ale mimo młodego wieku został aresztowany. Somalijski nastolatek jest właśnie „samotnym dzieckiem” i podobnie jak większość młodocianych azylantów nie posiada dokumentów. Skąd więc wiadomo, ile ma lat? Kwalifikacja wiekowa odbywa się na oko, gdyż Szwedzi nie próbują określić wieku metodami medycznymi, uznając je za uwłaczające ludzkiej godności i nierzetelne. Inne państwa nie są tak łatwowierne i jednak próbują zweryfikować wiek „nieletnich”. Doświadczenia Danii i Norwegii dowodzą, że 66-75 proc. podających się za młodocianych dawno uzyskało pełnoletność. Brak testów określających wiek powoduje, że Szwecja jest najbardziej popularnym celem młodych uciekinierów w Unii Europejskiej. W ubiegłym roku ich liczba eksplodowała do 35 tys. z 7 tys. rok wcześniej. Źródeł popularności Szwecji można szukać też w fakcie, że w tym państwie są największe szanse na uzyskanie azylu – trzy czwarte wniosków jest rozpatrywane pozytywnie. Rezultatem tej polityki są tłumy brodatych „dzieci”, które często wchodzą w konflikt z prawem.

Strefa bezprawia

Policja jest bezsilna wobec tej grupy, gdyż młodociani do 15. roku życia nie podlegają odpowiedzialności karnej. Sztokholm i Göteborg borykają się z bandami ulicznych dzieci napadających na przechodniów, molestujących kobiety i zakłócających porządek publiczny. W samym centrum Sztokholmu grasuje około 200 młodocianych, większość z nich pochodzi prawdopodobnie z Maroka i innych krajów Afryki Północnej. Dworzec centralny i jego okolice zamieniły się w strefę bezprawia. Codziennie przed dworcem stoi kilkanaście busów policyjnych, a policjanci usiłują zapanować nad sytuacją. Ponieważ zatrzymywani nie posiadają dokumentów, policja musi wierzyć na słowo, że żaden nie skończył 15 lat, i nawet w przypadku podejrzenia przestępstwa musi puszczać sprawców wolno.

„Samotne dzieci” odpowiadają także za molestowanie seksualne dziewcząt na szwedzkich ulicach. Ten fenomen nie osiągnął jeszcze skali notowanej w Niemczech, ale tegoroczny sylwester niechlubnie zapisał się również w Szwecji. Po tych wydarzeniach wyszło na jaw, że zjawisko masowego molestowania seksualnego dziewcząt przez bandy cudzoziemskich młodzieńców było dobrze znane policji i mediom już wcześniej, ale zostało skrzętnie zamiecione pod dywan politycznej poprawności i lęku przed wzniecaniem antyimigranckich nastrojów.

Cały artykuł przeczytasz w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost”, który trafił do kiosków w poniedziałek, 8 lutego 2016 r. "Wprost" można zakupić także  w wersji do słuchaniaoraz na  AppleStore GooglePlay.

 168

Czytaj także