Codziennie rano przez dwie godziny słuchają budzika zza ściany. W końcu nie wytrzymali

Codziennie rano przez dwie godziny słuchają budzika zza ściany. W końcu nie wytrzymali

Panorama Gocławia
Panorama Gocławia / Źródło: Wikimedia Commons / Piofol
Mieszkańcy jednego z bloków na warszawskim Gocławiu mają dość codziennych przymusowych pobudek. Głośny alarm sąsiadów jest dla nich takim utrapieniem, że poszli z tą sprawą do „Super Expressu”.

Problem polega na tym, że w bloku przy ulicy 21 Pułku Piechoty Dzieci Warszawy, w jednym z mieszkań punktualnie o godzinie szóstej rano uruchamia się bardzo głośny budzik. Co więcej, nie wyłącza się po 10, ani nawet 15 minutach, tylko dzwoni przez dwie godziny. Kiedy weźmiemy to pod uwagę, to dziwimy się, że poszkodowani sąsiedzi nie poszli z tą sprawą od razu do prokuratury. Czy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka...

Zamiast tego, wyjątkowo cierpliwi mieszkańcy bloku zawiesili na drzwiach kartkę z bardzo grzeczną wiadomością. „Zwracamy się z prośbą o okiełznanie budzika lub dwóch (zdania są podzielone), który tęsknie za Wami dzwoni w godzinach 6-8 rano nie dając nam wypocząć. Skoro Was nie ma już w domu (bo raczej niemożliwe, żeby ktoś zniósł dwugodzinne upierdliwe dzwonienie rano budzika, no chyba że go nie słyszy, ale w takim razie też bez sensu żeby dzwonił bo i tak nie spełnia swojej funkcji), to może wyłączcie zaplanowany alarm i dajcie pospać, wypocząć innym!” - możemy przeczytać z kartki, której zdjęcie pojawiło się na portalu SE.pl.

Jak czytamy, sprawa jest rozwojowa. Na tej samej kartce ktoś dodał długopisem pytanie o „status tego budzika”. Później doklejono kartkę z bardziej bezpośrednim pytaniem: „Kogo ganiać?”. Jak informują mieszkańcy, obie miały później zniknąć z drzwi.

Czytaj też:
Ile minut przed snem wziąć kąpiel, żeby dobrze spać? Naukowcy to obliczyli!

Źródło: SuperExpress
+
 0

Czytaj także