53-letnia Michelle Mishcon i 59-letni John Stevens zostali zasztyletowani w domu w Taquesta. Śledczy odnaleźli ciało mężczyzny na podjeździe, zwłoki kobiety znajdowały się w garażu. Jak relacjonował przedstawiciel miejscowej policji William Snyder, ciała ofiar nosiły na sobie "niewyobrażalną ilość obrażeń".
Szczegóły makabrycznej zbrodni Snyder ujawnił w rozmowie z lokalnymi mediami. Przybyli na miejsce zbrodni funkcjonariusze znaleźli oprawcę bezczeszczącego zwłoki ofiary. – Gryzł twarz ofiary. Właściwie wydłubywał sobie spomiędzy zębów kawałki ciała – relacjonował policjant.
Wiadomo, że przed popełnieniem podwójnego morderstwa Austin Kelly Harrouff jadł z rodziną obiad w restauracji. W pewnym momencie, zdenerwowany zbyt wolną jego zdaniem obsługą, 19-latek wybiegł z lokalu. Rodziców zaniepokoiło jego zachowanie, dlatego też natychmiast powiadomili policję. Chłopaka nie udało się jednak od razu znaleźć, co dało mu czas na popełnienie zbrodni. Po około 45 minutach od otrzymaniu przez służby zgłoszenia, Harrouff zaatakował przypadkowe osoby. W jego namierzeniu pomógł sąsiad zabitej pary, który został ranny, gdy próbował powstrzymać rozszalałego nastolatka.
– To niewytłumaczalne – mówił William Snyder. – Jedną z pierwszych rzeczy, które staramy się zrobić na miejscu zbrodni, jest zrozumienie motywu sprawy. W tym przypadku jest to niemożliwe. Nie wiem, co nim kierowało – relacjonował policjant. Jak dodał, funkcjonariuszom trudno było odciągnąć chłopaka od zwłok, nad którymi się pastwił. 19-latek uprawiał sport, był bardzo umięśniony.
Podczas wstępnych badań w organizmie Harrouffa nie odkryto śladów metamfetaminy, kokainy, heroiny ani innych popularnych narkotyków czy środków odurzających. Testy na obecność mniej popularnych specyfików halucynogennych zajmą więcej czasu, ich wyniki nie są jeszcze znane.
