Matka pięcioraczków z Horyńca odniosła się do zarzutów zamieszczanych pod jej filmami, że „sprzedaje wizerunek swoich dzieci” oraz sugestii, że „lepiej nie pokazywać swojego życia, aby uniknąć krytyki”. „Kiedyś żyłam zupełnie inaczej – w cieniu, w samotności, której nikt nie widział” – zaznaczyła na wstępie swojego wpisu w mediach społecznościowych Dominika Clarke.
„Całą ciążę z pięcioraczkami spędziłam w szpitalu. Nie miałam social mediów, nie wiedziałam, że można znaleźć wsparcie w innych ludziach. Każdy dzień w szpitalu w samotności był pusty. Byłam zdana na łaskę rodziny, która czasem odwiedziła, czasem przyniosła coś do jedzenia. A w Wigilię? Oddział był pusty. Kto mógł, poszedł do domu. Ja zostałam – sama, na szpitalnym łóżku” – relacjonowała matka pięcioraczków z Horyńca.
Matka pięcioraczków z Horyńca o „pokazywaniu życia”. „Wtedy poczułam, co to znaczy prywatność”
Dominika Clarke kontynuował, że „ciocia przyniosła jej barszcz i pierogi, które odgrzała w mikrofali”. „Barszcz robił się słony od moich łez, bo kto chce być sam w Wigilię? Tego dnia poczułam, co znaczy mieć prywatność. Byłam chroniona, nieznana, niewidzialna dla świata, ale… tak straszliwie samotna. Nikt nie wiedział, jak bardzo potrzebowałam czyjegoś ciepłego słowa, spojrzenia, które mówi: »Jestem tu dla ciebie«” – tłumaczyła matka pięcioraczków z Horyńca.
Dominika Clarke przyznała, że była sama, kiedy urodziła pięcioraczki i kiedy zmarło jedno z dzieci – Henry. „Ludzie, których znałam, bali się do mnie zadzwonić, nie wiedzieli, co powiedzieć, więc… milczeli. Ta cisza bolała bardziej niż słowa. Do czego była ta prywatność, skoro nikt nie widział mojego cierpienia?” – zastanawiała się Dominika Clarke. Wyjaśniła, że „za namową koleżanek z oddziału, zaczęła dzielić się swoim życiem”, co dało jej siłę.
Pięcioraczki z Horyńca. Dominika Clarke zabrała głos ws. prywatności
„Moje życie, które wcześniej było ukryte, zaczęło żyć w oczach innych. Każdy filmik, każdy wpis stał się dla mnie jak pamiętnik, do którego wracam, żeby przypomnieć sobie, jak daleko zaszłam. Wiem, że gdybym robiła to tylko dla siebie, dawno bym przestała. Szybko tracę zapał” – przyznała matka pięcioraczków z Horyńca.
„Dziś wiem jedno: prywatność nie daje mi szczęścia, a samotność potrafi złamać każdego. Wspólnota, nawet taka wirtualna, jest czymś, co niesie mnie przez trudne chwile. Dobrze jest wiedzieć, że nie jestem sama, że jesteśmy częścią siebie nawzajem. Nasze życie, nasze historie, zostaną w sercach innych – na zawsze zapisane w tym żywym pamiętniku, który tworzymy razem” – podsumowała Dominika Clarke.
Czytaj też:
Poruszające słowa matki pięcioraczków z Horyńca. „Czasami czuję, że wszystko mnie przytłacza”Czytaj też:
Matka pięcioraczków z Horyńca o „naprawdę ciężkiej” sytuacji. „To było jak światło w ciemności”